Mecz GKS Tychy z ŁKS Łódź nie zachwycił, ale gol, który rozstrzygnął tę rywalizację – już i owszem. Na kwadrans przed końcem spotkania Damian Kądzior posłał kapitalny strzał z rzutu wolnego i zapewnił drugoligowcom awans. Mamy więc kolejny awans niżej notowanego drużyny w Pucharze Polski.
W poszukiwaniu wyjazdowej wygranej
Oba zespoły w poprzednim sezonie mierzyły się ze sobą na poziomie I ligi. W obu przypadkach wygrywali gospodarze. W przypadku ekipy z Łodzi niespecjalnie to dziwi. Nie jest to zdecydowanie drużyna, która dobrze czuje się w delegacjach. Ostatnia wygrana na wyjeździe ŁKS-u? Początek kwietnia i mecz z Wieczystą. Pięć miesięcy temu. Fani klubu z Alei Unii mogą być więc zaniepokojeni terminarzem swojej drużyny – ŁKS jest w trakcie pięciomeczowego maratonu spotkań na wyjeździe – wszystko przez niedostępność ich stadionu, związaną z młodzieżowym mundialem kobiet.
Byłoby sporym upiększaniem rzeczywistości stwierdzić, że pierwsza połowa rozgrzała kibiców. Pod obiema bramkami działo się raczej niewiele, a rywalizacja ogniskowała się głównie w środku pola, bez dominacji jednych czy drugich. Najgroźniej pod bramką Tyszan było na początku, gdy Sebastian Rudol bezpośrednio z rzutu rożnego… trafił w bliższy słupek. Czy tak chciał? Raczej nie. Czy mogło skończyć się golem? Przy odrobinę szczęścia – raczej tak.
Słupek pomógł gospodarzom, a poprzeczka uratowała gości. Z rzutu rożnego dośrodkował Michał Trąbka, a Daniel Hoyo-Kowalski główkował właśnie w górną część konstrukcji bramki. Generalnie – mimo kilku okazji – było to 45 minut do zapomnienia.
Damian Kądzior show
Spotkanie nieco rozkręciło się po przerwie. W 53. minucie najaktywniejszy na boisku Kądzior sprawdził czujność Łukasza Bomby. Ten spisał się bez zarzutu, a przy dobitce został sfaulowany przez rywala. Bramkarz Łodzian gorzej spisał się w 67. minucie, gdy po wrzutce Hoyo-Kowalskiego poślizgnął się i bezradnie patrzył, gdzie wyląduje piłka. Miał szczęście – minęła słupek jego bramki. Po drugiej stronie blisko celu był Mateusz Wysokiński – jego soczysty strzał z dystansu nieznacznie minął bramkę Tyszan.
Festiwal strzałów ostrzegawczych zakończył Kądzior. Kapitan GKS-u podkręcił piłkę jak Beckham, choć akurat słynny reprezentant Anglii robił to prawą nogą, a ex-reprezentant Polski lewą. Nieco zapomniany w ostatnim czasie Kądzior przypomniał o swoim istnieniu w najlepszy możliwy sposób. Piękny gol!
Damian Kądzior precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego dał prowadzenie GKS-owi Tychy w meczu z ŁKS-em w 1. rundzie STS Pucharu Polski.
🔴📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/1mVcdR7bhy pic.twitter.com/rtaYX5aAlq
— TVP SPORT (@sport_tvppl) September 3, 2026
ŁKS w końcówce próbował przenieść ciężar gry pod bramkę rywali, ale niespecjalnie udawało się to zespołowi Grzegorza Szoki. Tyszanie zagrali solidnie, uniknęli nerwowości. Na pewno nie widać było, kto tu gra na zapleczu Ekstraklasy, a kto z tego zaplecza niedawno z hukiem spadł.
Pucharowy festiwal niespodzianek trwa zatem w najlepsze. Ciekawe, czy podobnie wyglądać będzie II runda.
GKS Tychy – ŁKS Łódź 1:0 (0:0)
- D. Kądzior – 76′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix