Być może Dawid Szulczek chciał pokazać, że jego pomysł na zespół odbiega od tego, jaki prezentował Dawid Kroczek. W podstawowym składzie po raz pierwszy znaleźli się Mauro Perović czy Abraham Ojo. Pewne jest natomiast to, że zdecydowanie nowy trener Medalików nie trafił z jedenastką. Teraz może tego żałować.
Raków w pierwszej części wyglądał praktycznie tak samo jak w ostatnim starciu z Jagiellonią. Górnik robił sobie co chciał i nic nie wskazywało na to, że może stać mu się jakakolwiek krzywda. Dawid Szulczek jednak ekspresowo reagował zmianami i to przyniosło sporą poprawę. Ekipa z Częstochowy wzięła się do pościgu, ale już nie była w stanie odrobić dwóch goli z pierwszej części.
Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 1:2. Kuriozalny występ Czarnogórca, zszedł jeszcze przed przerwą
Parę lat temu w kontekście Rakowa padło zdanie, że najlepiej w Europie broni dostępu do własnego pola karnego. Po czasie zdecydowanie nie zestarzało się to najlepiej. Obecnie spokojnie możemy powiedzieć, że Medaliki są pod tym względem jednym z najgorszych zespołów w Ekstraklasie. Pokazał to już ostatni mecz z Jagiellonią, a teraz dostaliśmy na to kolejne dowody.
Pierwszy gol dla Górnika doskonale to obnażył. Kompletne niezorganizowanie linii obrony, Didi w jakiś absurdalny sposób odpuścił rywala, więc Janis Antiste nie miał żadnego problemu, by umieścić piłkę w siatce.
Nie czekaliśmy długo na gola w Częstochowie! Antiste daje prowadzenie Górnikowi ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/LRfS64Xang
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 3, 2026
Na osobną uwagę zasługuje również postawa Mauro Perovicia, który po raz pierwszy dostał szanse od pierwszej minuty. Sposób krycia – jeśli w ogóle można tak to nazwać – Rafała Janickiego jest czymś godnym studiowania, jak nie grać w obronie. Przeciętny junior zapewne wiedziałby, że należy podejść do przeciwnika w zupełnie inny sposób.
Zresztą, na tym nie zakończyły się problemy Czarnogórca. Raz za razem był z niego robiony wiatrak czy to przez Maksyma Chłania czy Ikię Dimiego. W dziecinny sposób ograł go także Jarosław Kubicki, co skończyło się faulem i rzutem wolnym. Więcej okazji do oglądania popisów obronnych Perovicia nie mieliśmy, bowiem chwilę później padł gol, a Dawid Szulczek zdecydował się nie czekać do przerwy tylko ściągnął go z boiska.
GÓRNIK PODWYŻSZA! Janicki strzela, a Raków coraz dalej od pierwszego punktu w sezonie 👀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/dEcmS9fuWE
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 3, 2026
Ciężko powiedzieć, żeby Górnik grał jakiś koncert, nawet w tym sezonie widzieliśmy lepsze mecze w jego wykonaniu, jednak na tle tak słabego rywala prezentował się jak ekipa z zupełnie innego piłkarskiego świata. W Rakowie zmienił się trener, lecz wciąż był to dokładnie ten sam zespół, który dostał pięć sztuk od Jagiellonii.
Szybkie zmiany i spora poprawa. Raków mógł wyrwać pierwszy punkt
Najłagodniej mówiąc, Dawid Szulczek nie trafił najlepiej ze składem. Mówiliśmy już choćby o Peroviciu czy Didim, ale też Abraham Ojo w środku pola nie zrobił na nas większego wrażenia. Trenerowi Rakowa trzeba jednak oddać, że dość dobrze widział, co się dzieje i nie zwlekał z reakcją. Ledwie minęła godzina rywalizacji, a on już miał wykorzystany komplet zmian.
Postawił na ofensywę kosztem jednego zawodnika ze środka pola, przez co w pewnych momentach gospodarze wyglądali jak zespół podzielony na dwie połówki. Piątka broniących i piątka atakujących. Górnik miał całe połacie przestrzeni, jednak nie do końca potrafił z nich korzystać. Niecelne podania, niezrozumienie między zawodnikami i zawsze coś blokowało, by wyjść na dogodną pozycję. Nawet gdy taka pojawiła się po strzale Urbańskiego, to Antiste z najbliższej odległości nie trafił na pustą bramkę, chociaż nie wiemy, czy i tak nie zostałby odgwizdany spalony.
W pewnym sensie to na Górniku się zemściło. Im bliżej było końca, tym Raków jakoś się rozkręcał. No dobra, ciężko powiedzieć, że zaczął grać jakieś fajerwerki, ale jak na formę Medalików w ostatnim czasie było całkiem przyzwoicie. Gdy po pierwszej połowie było widać, że goście są całkowicie spokojni o rozstrzygnięcie, tak w pewnym momencie mogło im się wszystko wymknąć z rąk.
Raków wciąż w grze! Emreli z golem kontaktowym! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/a8VFd2S51h
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 3, 2026
Podopieczni Dawida Szulczka przejęli dominację, strzelili nawet gola kontaktowego i widać było, że mocno im zależy na wyrwaniu przynajmniej tego remisu. To się nie udało, a kolegom w ostatnich minutach zdecydowanie nie pomógł rozgrywający całkiem niezłe spotkanie Lamine Diaby-Fadiga. Kompletnie bez sensu idiotycznie zaatakował Kacpra Urbańskiego i wyleciał z boiska.
Jest zamiar, czerwo zasłużone.#RCZGÓR pic.twitter.com/GdLcqt5JGA
— Ekstraklasowiec (@ekstraklasowiec) September 3, 2026
Mimo wszystko trzeba przyznać, że Raków po przerwie pokazał się ze znacznie lepszej strony i chyba spokojnie możemy powiedzieć, że było to najlepsze 45 minut w jego wykonaniu w ostatnich tygodniach. Nie przełożyło się to jednak nawet na jeden punkt, a Dawid Szulczek może jedynie zastanawiać się, co by było, gdyby przed meczem podjął lepsze decyzje, dotyczące podstawowego składu.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix