Duży problem Lecha. Ważny piłkarz wypada z kontuzją

Patryk Idasiak

02 września 2026, 15:01 • 3 min czytania 11

Reklama
Duży problem Lecha. Ważny piłkarz wypada z kontuzją

Lech Poznań będzie sobie musiał radzić bez jednego z podstawowych zawodników. Dla mistrza Polski to jednak chleb powszedni, który doskonale zna z poprzedniego sezonu, kiedy to wykluczonych z gry było nawet kilku ważnych piłkarzy. 

Reklama

Antoni Kozubal kontuzjowany

Trener Niels Frederiksen przekazał na konferencji prasowej, że kontuzjowany jest Antoni Kozubal. – W końcówce meczu z Widzewem Łódź kontuzji kostki nabawił się Antoni Kozubal, którego nie będzie z nami od czterech do sześciu tygodni. Wróci do nas zapewne po przerwie na reprezentacyjnej – przekazał szkoleniowiec Kolejorza.

To bardzo kiepski czas na taką kontuzję, bo akurat teraz mistrza Polski czeka trudny zestaw rywali. Zmierzy się z trzema polskimi pucharowiczami – Jagiellonią, Rakowem oraz Górnikiem. Medaliki są co prawda bez formy, ale trzeba brać poprawkę na to, że dopiero co zwolniony został trener Dawid Kroczek.

Reklama

To bardzo duże osłabienie Lecha, biorąc pod uwagę, że Kozubal jest podstawowym środkowym pomocnikiem obok Radosława Murawskiego. Strzelił ostatnio gola z Widzewem, trafił też do siatki z KI Klasvik i FC Thun. Był więc całkiem skuteczny w sierpniu. Zajmuje czwarte miejsce pod względem eksploatacji – więcej od niego grają tylko Michał Gurgul, Wojciech Mońka i Mateusz Lis.

Dodajmy, że kontuzjowany był także kapitan Mikael Ishak, ale wraca do składu.

Kozubal, czyli… dziwny profil piłkarza

Właściwie to Kozubal… już nie powinien być piłkarzem Lecha Poznań. Klub przed oknem transferowym dał zgodę na transfer trzech wychowanków, a jednym z nich był właśnie pomocnik. Szymon Janczyk wyjaśniał na przykładzie dokładnego profilu piłkarza, że Kolejorz trochę przeszacował jego umiejętności. Dlaczego więc tak trudno było go sprzedać? To dwie opinie skautów:

– Nie jest duży, atletyczny. Nadaje się bardziej do gry z piłką, jako possesion based six czy double pivot. Intensywność ma przeciętną. Piłkarsko ok, ale to nie jest aż tak ważne. Rynek szuka lepszych profili, graczy, którzy potrafią dominować środek pola fizycznie i pod kątem intensywności. Może Bundesliga albo Włochy? W Bundeslidze mają trochę wolniejszych pomocników – stwierdza rozmówca numer jeden.

Reklama

– Warunki fizyczne, siła, mają znaczenie pod niektóre ligi. Nie ma top motoryki czy dynamiki na Francję. Sama gra podaniem nie wystarczy. Hiszpanów czy Włochów może odstraszać potencjalna kwota vs realna jakość: tam jest mnóstwo takich zawodników. Defensywnym pomocnikiem na Włochy nie będzie, bo tam nawet rozgrywający musi mieć trochę fizyki. Jako ósemka to może być za mało jak na potencjalną kwotę transferu. Anglia bez szans: nie dźwignie intensywności. Bundesliga ze względu na bieganie: być może. Musiałby wziąć dobry klub i trenera, bo jest niejednoznaczny. Może Holandia? — dodaje inny ze skautów.

Fot. Newspix

11 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Mogli sprzedać dwóch, chcieli jednego, nie sprzedali żadnego. Zamieszanie w AS Monaco

Marcin Ziółkowski
0
Mogli sprzedać dwóch, chcieli jednego, nie sprzedali żadnego. Zamieszanie w AS Monaco

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Policja wszczęła postępowanie. Korona udaje, że problemu rasizmu nie było

Patryk Idasiak
48
Policja wszczęła postępowanie. Korona udaje, że problemu rasizmu nie było