Olkowski oberwał w brzuch, ale to za mało na kartkę. Absurd w drugiej lidze [WIDEO]

Marcin Ziółkowski

31 sierpnia 2026, 00:05 • 3 min czytania 1

Reklama
Olkowski oberwał w brzuch, ale to za mało na kartkę. Absurd w drugiej lidze [WIDEO]

Nic tak nie oddaje poziomu polskiego sędziowania, jak sytuacja z niedzielnego meczu 2. ligi, w której bardzo mocno ucierpiał Paweł Olkowski. Były reprezentant Polski, jeszcze do niedawna zawodnik Górnika Zabrze, od lata jest graczem walczącego o powrót do 1. ligi GKS-u Tychy. W niedzielę tyska drużyna straciła punkty w Szczecinie. Możliwe, że wskutek rażącego błędu, który popełnił arbiter Paweł Szuta. Sędzia główny meczu GKS-u ze Świtem zdecydowanie powinien podjąć inną decyzję i wyrzucić z boiska jednego z piłkarzy gospodarzy. Werdykt tymczasem był dość szokujący.

Reklama

Paweł Olkowski mocno ucierpiał. Gdzie był sędzia?

Trudno obecnie pozytywnie oceniać sędziowanie w Polsce. W ostatnim czasie spore zamieszanie wywołał list Pawła Sokolnickiego, zwracający uwagę na niedostateczne wyszkolenie arbitrów do pracy z VAR-em.

Poziom sędziów krytykował też Lukas Podolski. Po meczu z Wisłą Kraków uznał, że choć widowisko na boisku było fajne, to zespół arbitrów odstawał poziomem. Problemy arbitrów są rzeczą dość powszechną, bez względu na szerokość geograficzną, ale niestety – czasem w związku z tym dzieją się na boiskach rzeczy, które zwracają szczególną na uwagę. I taka wydarzyła się na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce.

Reklama

Drastyczny faul Dawida Szwieca na Pawle Olkowskim zakończył się… brakiem kartki. Wiemy, że w drugiej lidze nie ma VAR-u, ale gdzie był sędzia główny a także jeden z jego asystentów? To nie był milimetrowy spalony, a oczywiste i brutalne wejście. To była namiastka z finału mundialu w RPA, gdzie Nigel de Jong w identyczny sposób zatrzymał Xabiego Alonso.

Paweł Szuta pozostawił to bez kary indywidualnej i zastanawiamy się zupełnie serio – co doprowadziło do takiego procesu myślowego. Ta zatrważająca sytuacja boiskowa została celnie skomentowana przez oficjalne konto GKS-u Tychy na portalu X.

Reklama

– To nie zawody karate, a sytuacja z meczu drugiej ligi.

Naprawdę trudno nam to zrozumieć. Ten faul był tak oczywisty jak stwierdzenie, że Iga Świątek zmiotła z kortu Amandę Anisimową w finale Wimbledonu 2025, i równie brutalny jak niedawne porównanie walki piłkarzy na boisku do dziecka odbijającego od rozpędzonego pociągu. To nie tyle oczywista czerwona kartka, co także ewidentna jedenastka.

Olkowski tutaj mógł naprawdę bardzo poważnie ucierpieć. Po przerwie nie wrócił na boisko w Szczecinie. A Szwiec?

Rozegrał cały mecz, w 90. minucie otrzymał żółtą kartkę. W sytuacji sprzed przerwy obrońca dokonał faulu mniej więcej 40 sekund po innym zdecydowanym wejściu w wykonaniu Adama Frączczaka. Wtedy Szuta zachował się właściwie.

Reklama

Nie chcemy oglądać takich sytuacji jak z Olkowskim i kropka. Było to wejście rodem z piłki południowoamerykańskiej, gdzie piłkarze potrafią dostawać kilka czy kilkanaście meczów zawieszenia. Bramkarz Świtu złapał się za głowę, gdy zobaczył faul na własne oczy.

Oj, nie jest dobrze ostatnio z polskim sędziowaniem. Pytanie, kiedy doczekamy się reakcji w temacie. Czas najwyższy na to, aby usprawnić tę ważną gałąź polskiej piłki.

Z kronikarskiego obowiązku – w meczu 6. kolejki drugiej ligi, Świt Szczecin zremisował z GKS-em Tychy 1:1. Obydwie bramki padły przed przerwą – najpierw trafił Dawid Kort, a po ponad dwudziestu minutach wyrównał Mateusz Lewandowski. Obaj piłkarze trafili pierwszy raz w sezonie. Szczecinianie zamykają tabelę, a Tyszanie są na czwartej pozycji.

Reklama

 

Fot. screen TVP Sport

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Siemieniec ma zastrzeżenia po wygranej. „Musimy lepiej kontrolować mecze”

Mikołaj Duda
0
Siemieniec ma zastrzeżenia po wygranej. „Musimy lepiej kontrolować mecze”

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
20
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Niższe ligi

Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę

Jan Broda
3
Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę