Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu

Mikołaj Duda

27 sierpnia 2026, 20:18 • 4 min czytania 10

Reklama
Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu

Cel wyprawy Jagiellonii do Gruzji był jeden: przyklepać awans do Ligi Europy, uczynić to w niezłym stylu oraz uniknąć niepotrzebnych nerwów. I to udało się wzorowo. Ani przez moment nie mogliśmy mieć poczucia, że piłkarzom Adriana Siemieńca coś wymyka się spod kontroli. Bez większych przygód dopełnili swego. I co najważniejsze, zakończyli dwumecz z dwoma zwycięstwami. 

Reklama

Po dwóch udanych sezonach w Lidze Konferencji przyszła pora na wykonanie kolejnego kroku. Jagiellonia była tego naprawdę bliska po pierwszym meczu, ale znając polskie drużyny, niczego nie mogliśmy być pewni. Zespół Adriana Siemieńca udowodnił jednak, że bezpodstawne były nasze obawy. Zwycięstwem w Gruzji pewnie przyklepał historyczny awans do fazy ligowej Ligi Europy.

Iberia Tbilisi – Jagiellonia Białystok 1:2. Piłkarze Adriana Siemieńca przyklepali awans

Raczej dość szybko utwierdziliśmy się w przeczuciu, że Jagiellonia w Gruzji nie ma szans stracić czterobramkowej przewagi wypracowanej przed własną publicznością. Gospodarze, mimo atutu własnego boiska, nie zabrali się do jakichś huraganowych ataków.

Zespół Adriana Siemieńca miał wszystko po kontrolą i tak właściwie to on powinien szybko wyjść na prowadzenie. W doskonałej sytuacji znalazł się Jesus Imaz, który minął bramkarza, jednak z dość ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę.

Z niezłej strony pokazywali się choćby Kajetan Szmyt, Anders Klynge czy Jeremy Agbonifo, jednak w tej końcowej fazie często czegoś brakowało, by dojść do takiej dogodnej okazji. W końcu po zgraniu głową pierwszego z nich piłka trafiła w rękę jednego z rywali, a sędzia wskazał na 11. metr. Do wykonania jedenastki – tak jak przed tygodniem – podszedł Jesus Imaz i tym razem już za pierwszą próbą pokonał bramkarza rywali.

Reklama

Po bramce nadszedł jakiś taki moment rozluźnienia, co gospodarze bardzo szybko wykorzystali. Niewiele było trzeba, a padł gol wyrównujący. Piłka trafiła do Zviada Nachkebii, do którego nie doskoczył Norbert Wojtuszek. Zawodnik gruzińskiego zespołu korzystając ze sporej przestrzeni bardzo ładnie zawinął piłkę tuż przy słupku Sławomira Abramowicza. A dodajmy, że wszystko zaczęło się od bardzo prostego błędu Guilherme Montoii, który nawet bez ataku rywala zgubił futbolówkę…

Reklama

Jagiellonia dopięła swego. Eliminacje zakończyła zwycięstwem

Po przerwie mecz jeszcze bardziej się otworzył, stworzyło się więcej przestrzeni pomiędzy poszczególnymi formacjami, co ewidentnie znacznie bardziej podpasowało Jagiellonii. Przy lepszej skuteczności bardzo szybko mogło być już nawet 3:1. Po dwóch bardzo dobrych dograniach Niki Preleca (jedno naprawdę efektowne) świetne okazje miał Jesus Imaz, jednak w obu przypadkach Hiszpan nie trafił w bramkę.

Doświadczony ofensywny pomocnik ekipy z Białegostoku na początku nowego sezonu ewidentnie nie może się wstrzelić. Poza rzutami karnymi w obu spotkaniach z Iberią nie idzie mu wykańczanie nadarzających się okazji, a często jego strzały lądują poza bramką.

W każdym groźnie próbował także Kajetan Szmyt i tym razem bramkarz rywali musiał się wysilić i mocno się wyciągnąć, żeby odbić piłkę. I prawdopodobnie ta interwencja kosztowała go nabawieniem się urazu. Tuż po interwencji gruziński bramkarz na kilka dłuższych chwil usiadł na murawie, a jeszcze przed końcem spotkania musiał opuścić boisko.

Reklama

W końcu Jagiellonii udało się dopiąć swego i piłka znalazła się w siatce. Jesus Imaz znacznie lepiej odnalazł się w roli dogrywającego niż strzelającego i to właśnie po jego zagraniu bramkę zdobył Anders Klynge.

Widać było, mimo że kwestia awansu była rozstrzygnięta, że gospodarzom mocno zależało, by pozostawić po sobie dobre wrażenie i nie zakończyć dwumeczu z dwoma porażkami na koncie. Mocno nacierali i w kilku sytuacjach nawet całkiem niewiele brakowało, by zagrozić Sławomirowi Abramowiczowi. W doliczonym czasie gry wydawało się, że drugi gol dla gospodarzy musi paść. Piłka już zmierzała do bramki, jednak kapitalną interwencją na własnej linii bramkowej popisał się młody Eryk Kozłowski.

Mimo wszystko, też ciężko powiedzieć, że ataki Gruzinów szły raz za razem i zespół Adriana Siemieńca nie był w stanie nic zrobić. Kilka tych niezłych prób było, ale Jagiellonia jednak całkiem pewnie dowiozła zwycięstwo do końca. A to było w tym meczu najważniejsze. Ekipa z Białegostoku nie chciała narobić sobie niepotrzebnych problemów, co udało się jej bez zarzutów.

Iberia Tbilisi – Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1)

  • 0:1 – Jesus Imaz 31′
  • 1:1 – Zviad Nachkebia 35′
  • 1:2 – Anders Klynge 70′
Reklama

Fot. Newspix

10 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

LIVE: Lech dopełnił formalności. Remis i pewny awans do Ligi Europy!

105
LIVE: Lech dopełnił formalności. Remis i pewny awans do Ligi Europy!