Transfer Jana Kuchty do Legii Warszawa budzi spore nadzieje. Liczby czeskiego napastnika sugerują, że stołeczny klub doczekał się wreszcie snajpera, który wygryzie ze składu nieskutecznego Miletę Rajovicia. Na temat nowego zawodnika Legii wypowiedzieli się w programie „Czarna eLka” Grzegorz Rudynek – dziennikarz znający realia czeskiej piłki oraz były piłkarz Wojskowych, Michał Kopczyński.
Kuchta trafił do Legii na zasadzie rocznego wypożyczenia (z opcją wykupu) ze Sparty Praga. Napastnik rozegrał dla tego klubu łącznie 156 spotkań, w których zdobył 60 bramek i zanotował 32 asysty. Jego następcą w Sparcie został były napastnik Rakowa Częstochowa, Jonatan Braut Brunes.
Nowy napastnik Legii to imprezowicz? „Potrzebuje zaufania”
– W Pradze żegnają go bardzo ciepło i miło, bo jego powrót kojarzy się z tym, że Sparta po dziewięciu latach odzyskała mistrzostwo, a potem je obroniła. To taki symbol ostatnich sukcesów klubu. (…) Ale nie ma też poczucia, że: „o Jezu, ale jesteśmy teraz osłabieni”. Bardziej na zasadzie: „Fajnie Kuchta, że byłeś z nami, ciepło cię żegnamy, ale nie płaczemy, bo mamy teraz Brunesa” – mówił w WeszłoTV Grzegorz Rudynek.
Czego możemy się spodziewać po Kuchcie? Rudynek scharakteryzował jego styl gry jako „ruchliwego” napastnika.
– Kuchta to nie jest targetman, czyli napastnik, który gra – jak to mówią Czesi – na grocie, jest najbardziej wysunięty. To ruchliwy zawodnik, swoją mobilnością cały czas powoduje niepewność w obronie rywala. To też wynikało z tego jak Sparta grała, głównie ustawieniem 1-3-4-3, rozgrywała od tyłu, piłki następnie szły gdzieś tam do boku, a potem gra była, powiedzmy, zwężana do środka, a Kuchta swoim ruchem powodował zamieszanie w szykach obronnych – wyjaśnił.
Nie znaczy to jednak, że rzadko daje drużynie konkrety.
– Liczby go bronią. Analityk Opta Jakub Kadrnožka policzył, że w historii ligi czeskiej, powiedzmy od rozpadu Czechosłowacji, 90 napastników strzeliło 40 lub więcej goli. Pod względem średniej bramek w przeliczeniu na 90 minut Kuchta jest trzecim najlepszym z nich – zwrócił uwagę Rudynek.
Do Kuchty przylgnęła łatka imprezowicza. Związana jest ona głównie z aferą w czeskiej kadrze, gdy kilku zawodników, w tym właśnie Kuchta, zostało przyłapanych w barze w Ołomuńcu tuż przed ważnym meczem reprezentacji. Nazwie przybytku Kuchta zawdzięcza zresztą ksywkę „Belmondo”. To jednak podobno przesadzona opinia.
– Moi rozmówcy mówią, że klucz to zaufanie. Ten zawodnik nie potrzebuje trenera, który stoi nad nim z batem i pilnuje, mobilizuje, tylko musi czuć, że u tego trenera jest podstawowym zawodnikiem, jedynką do gry, pewniakiem, że trener na niego liczy i to się nie zmienia. Po słynnej aferze w klubie Belmondo przebijały się informacje, że on jest jakimś imprezowiczem, że co tydzień gdzieś baluje, ale słyszę, że nie, to nie jest typ imprezowicza. Bardziej zawodnik, któremu zdarza się, powiedzmy, zachowywać trochę irracjonalnie – stwierdził Grzegorz Rudynek.
Kuchta da Legii nową jakość w ataku?
Wysoko umiejętności piłkarskie Czecha ocenił były gracz Legii, Michał Kopczyński.
– Podoba mi się ten zawodnik. Zobaczymy, co pokaże, na ile jest w stanie pomóc jeśli chodzi o budowanie gry, obronę, taką zadziorność. To jest podobno jego mocna strona, więc liczę, że wejdzie w system Marka Papszuna, będzie zaangażowany i zorganizowany tak, jak wymaga tego trener. Pierwsze, co rzuca się w oczy u tego zawodnika, to wykończenie. Gra głową jest naprawdę na wysokim poziomie. Ostatnio kibice zaczęli narzekać na jednowymiarowość Legii, ale jeśli będziemy mieli takich zawodników jak Zjawiński i Kuchta to drużyna będzie z tego korzystała – ocenił Kopczyński.
– Rzuciły mi się w oczy również jego fajne wykończenia sytuacji sam na sam. Potrafił pokonać bramkarza efektowną wcinką. Umie znaleźć się w polu karnym, wiele z bramek to efekt tego, że był najsprytniejszy i wbijał piłkę do pustej bramki albo piłka odbijała się od niego. Myślę, że to będzie nowa jakość w ataku Legii, a rola Milety Rajovicia spadnie – dodał.
Dyrektor komunikacji i PR Legii, Paweł Gołaszewski, zwrócił z kolei uwagę nie tylko na gole, a ile i zagrania Kuchty, po których do siatki trafiają inni.
– Trzeba dodać, że to napastnik asystujący. W każdym sezonie dokłada po kilka ostatnich podań. To nie jest gość, który pracuje tylko na siebie, ale potrafi pracować też na kolegów z ofensywy. Myślę, że sprawdzi się zarówno w systemie 1-3-5-2, jak i 1-3-4-2-1. Jego liczby mówią same za siebie – stwierdził Gołaszewski.
Najnowszy odcinek programu Czarna eLka zobaczycie tutaj:
Fot. Newspix