Komentarze piłkarzy po meczu Rakowa: „Jesteśmy w lekkim dołku”

Kacper Korpak

14 sierpnia 2026, 08:23 • 4 min czytania 0

Reklama
Komentarze piłkarzy po meczu Rakowa: „Jesteśmy w lekkim dołku”

Po meczu Rakowa Częstochowa wypowiedzi udzieliło dwóch podopiecznych trenera Kroczka. Na antenie Kanału Sportowego Kacper Trelowski i Oskar Repka podsumowali starcie z Hammarby, odnieśli się do warunków panujących na stadionie, a także do planu, jaki zespół miał na to spotkanie. Nie zabrakło również kilku słów na temat słabego startu Medalików.

Reklama

Kacper Trelowski: Nie ma co zakłamywać rzeczywistości

Bramkarz Rakowa był w zdecydowanie dobrym humorze po rywalizacji ze Szwedami. Trudno się dziwić. Wygrana, awans do kolejnej rundy, a także czyste konto. Swoją wypowiedź zaczął od żartu na temat szwedzkich fanów, których doping zdecydowanie może wzbudzić uznanie.

– Dobrze, że kibice Hammarby podgrzewali atmosferę, bo w drugiej połowie trochę zmarzłem.

Potem przeszedł jednak do poważniejszej analizy, w której przyznał, że rywale byli w tym meczu lepsi od polskiej drużyny.

– Ja jestem dumny z zespołu, nie wiem od ilu meczów Hammarby tutaj nie przegrało. Wiadomo, że z przebiegu meczu byli lepsi, nie ma co zakłamywać rzeczywistości. Natomiast broniliśmy kapitalnie całym zespołem i śmiem twierdzić, że dzisiaj ta piłka by do końca dnia nie wpadła do naszej bramki. Hammarby grało podobnie jak w pierwszej połowie. W zasadzie w pierwszej połowie mieli tylko jedną groźną okazję. W drugiej połowie to było naturalne, że będą cisnąć, bo niosły ich trybuny. My się wybroniliśmy, w niektórych momentach heroicznie. Natomiast taka jest piłka. Ważne, że to wygraliśmy, nieważne, w jaki sposób.

Reklama

Piłkarz Rakowa: „Jesteśmy w lekkim dołku”

Warunki na sztucznej murawie są zdecydowanie inne niż na normalnej nawierzchni. Trelowski powiedział, że boisko zostało przed meczem zdecydowanie bardziej zmoczone. Bramkarz Rakowa jasno dał znać, że przy takich warunkach wolał nie ryzykować za wszelką cenę.

– Nie ukrywam, że wczoraj to boisko nie było tak zroszone. Po jednej z interwencji powiedziałem sobie, że raczej będę rezygnował dziś z łapania. Przy niektórych piłkach oczywiście trzeba było, ale na ogół warto nie ryzykować przy takich warunkach. Jestem przyzwyczajony do takich boisk. Za dzieciaka grało się nawet na gorszych. Nie ma więc dla mnie zbyt dużej różnicy. Natomiast piłka zupełnie inaczej chodzi na takiej murawie.

Trelowski był także pod wrażeniem kibiców Hammarby, a stadion w Szwecji uznał nawet za najgłośniejszy, na jakim miał okazję występować. Oznajmił również, że ma nadzieję, że starcie z Hajdukiem Split w następnej rundzie też zakończy się pozytywnym wynikiem dla Rakowa.

– Jak każdy piłkarz uwielbiam takie mecze. Po to się w dzieciństwie ciężko pracowało, żeby przyjeżdżać na takie spotkania i grać w takich warunkach. Myślę, że to był najgłośniejszy stadion na jakim byłem. Cieszy bardzo to, że wygraliśmy i idziemy do następnej rundy. Za tydzień na Hajduku może być podobnie. Mam nadzieję, że wynik też będzie na naszą korzyść i zagramy dobre spotkanie.

Reklama

Oskar Repka: „Wyciągnęliśmy wnioski”

Drugim piłkarzem, który podzielił się swoimi przemyśleniami na temat starcia w Szwecji był Oskar Repka. Podobnie jak trener Kroczek, stwierdził, że Raków powinien bardziej skupić się na utrzymaniu piłki, co zapewniłoby im więcej spokoju.

– Były nerwy. Rok temu też mieliśmy na pewno spore turbulencje w kwalifikacjach. Ale na końcu wyszliśmy z tego dobrze. Powinniśmy grać bardziej na utrzymanie, zmieniać strony. Tego się nie udało, przeciwnik trochę mocniej ruszył, ale na końcu wywozimy stąd wygraną, więc się cieszymy. Ciężkie warunki, przeciwnik ciężkiej rangi, mają pomysł na grę i to było widać. Wyciągnęliśmy wnioski z pierwszego meczu, gdzie było widać, że ten pressing z niskiej obrony był rwany. Dzisiaj zachowaliśmy większy spokój, mieliśmy dobry plan, odpowiednio się przygotowaliśmy, super stały fragment i na końcu to wszystko przyniosło awans.

Reklama

Ponadto skomentował też występ Amina Boudira, który do momentu otrzymania czerwonej kartki nękał obronę Medalików.

– Z jednej i z drugiej strony mają tych skrzydłowych, którzy biorą na pojedynki jeden na jeden, naprawdę dobrze dziś wyglądali. Pod koniec meczu mnie łapały skurcze, twarda murawa, ale na pewno bym sobie poradził, nawet gdyby Boudir grał na mnie. Po tej czerwonej kartce dla niego było widać, że sędzia coraz częściej rozdawał żółte kartki. Musieliśmy więc zachować chłodną głowę. Też te trybuny tutaj, niesie się wszystko tak, że nie słychać kolegi na 5 metrów. Trzeba było jednak zachować spokój, ale dowieźliśmy to na końcu i to się liczy. Niemniej naprawdę było ciężko.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama