UEFA zdecydowała o przełożeniu meczu Lecha. Ze względu na problemy z wylądowaniem na Wyspach Owczych, europejskie władze postanowiły, że starcie Kolejorza odbędzie się dzień później, niż początkowo planowano. To bardzo dobra informacja dla Lechitów, którzy nie będą musieli w pośpiechu przygotowywać się do starcia z farerskim zespołem.
Zapadła decyzja. Mecz Lecha przełożony
Od początku zastanawialiśmy się, czy mecz Lecha z Klaksvik odbędzie się w wyznaczonym terminie. Początkowo starcie Kolejorza miało rozpocząć się w czwartek o godzinie 19.30 polskiego czasu. Problemy z warunkami atmosferycznymi na Wyspach Owczych spowodowały jednak, że polski zespół nie wylądował na miejscu w odpowiednim czasie. Środowy lot nie doszedł do skutku, a na następny dzień Kolejorz przed dotarciem na wyznaczone miejsce, musiał zaczekać na lotnisku w norweskim Bergen.
Ostatecznie Kolejorz wylądował na Wyspach Owczych po 16.00 polskiego czasu. Początkowo doniesienia medialne informowały, że mecz zostanie rozegrany kilka godzin później. Teraz dostaliśmy jednak oficjalny komunikat. Pierwszy gwizdek w meczu Lecha z Klaksvik wybrzmi w piątek o godzinie 20.00 polskiego czasu.
Decyzją UEFA mecz pomiędzy KÍ Klaksvík a Lechem Poznań został przeniesiony na jutro (14 sierpnia) na 20:00 czasu polskiego (19:00 czasu lokalnego). pic.twitter.com/Bth5rWEqGL
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 13, 2026
Dobra informacja dla Kolejorza
Przeniesienie meczu na następny dzień to z pewnością dobra informacja dla Lecha. Podopieczni Nielsa Frederiksena zdecydowanie są zmęczeni długą podróżą. Ponadto całe zawirowanie z problemem z lądowaniem nie umożliwiło im spokojnego przygotowania do spotkania. Gdyby mecz odbył się w pierwotnym terminie, Kolejorz zameldowałby się na boisku w zasadzie chwilę po wylądowaniu na Wyspach Owczych.
🛩️ LECH WYLĄDOWAŁ! POWTARZAMY: LECH POZNAŃ WYLĄDOWAŁ! 🚨
Czy Trener Niels Frederiksen ucałował ziemię farerską? 😅 pic.twitter.com/Vb9onxiu6e
— Weszło! (@WeszloCom) August 13, 2026
Zaliczka z pierwszego starcia (1:0) nie należy przecież do najspokojniejszych. Po ostatnim meczu kwalifikacyjnym Kolejorza przekonaliśmy się, że w zasadzie nie istnieje coś takiego, jak bezpieczna zaliczka. Gdyby Lech odpadł w starciu z Farerami, byłaby to kolejna kompromitacja. No i po meczu nie chcemy mówić, że zespoł z Poznania przegrał z Far(m)erami.
Fot. Newspix