Mimo, że do najważniejszego sukcesu, jaki Kolejorz ma zanotować na Wyspach Owczych jeszcze musimy poczekać, to już możemy odnotować mały pozytyw. Lechowi udało się bowiem szczęśliwie wylądować na lotnisku w Vagar. Mimo nieskutecznych prób ze środy, czwartek okazał się pozytywny i podopieczni Nielsa Frederiksena mogą myśleć już jedynie o wieczornym starciu z Klaksvik. Spotkanie miało się rozpocząć o 21.45 polskiego czasu, ale ostatecznie przesunięto je na piątek na 20.00 naszego czasu.
Lech dotarł na Wyspy Owcze
Po środowych problemach z wylądowaniem na Wyspach Owczych, Kolejorz zdecydował się na kolejną próbę na następny dzień. To ostateczne możliwe podejście, które umożliwiłoby rozegranie meczu w czwartek. Mimo wielu kłopotów, ostatecznie Lech po 16.00 polskiego czasu wylądował na lotnisku w Vagar i szykuje się na starcie z farerskim Klaksvik.
Problemy pokonane
Podopieczni Nielsa Frederiksena wylądowali na Wyspach Owczych, ale problemów nie zabrakło. Lechici ruszyli z Poznania z samego rana, bo tylko ten termin gwarantował, że nie będzie trzeba przekładać dzisiejszego starcia z Klaksvik.
– Jeśli zespół wyleci rano, to nic się nie zmieni i zagramy o 19.30 czasu polskiego. Jeśli będzie kolejne opóźnienie, to może być przesunięcie. UEFA jest poinformowana i będzie reagować – informował Maciej Henszel, menedżer ds. komunikacji Lecha Poznań.
Na początku Kolejorzowi nie udało się jednak wylądować. Problemem okazało się zbyt duże zamglenie. Samolot z piłkarzami wylądował więc w norweskim Bergen i tam czekał na zgodę do dalszej podróży. Na szczęście taką otrzymał po godzinie 15.00 i ponownie spróbował lądowania we właściwym miejscu.
Ruszamy w kierunku Wysp Owczych 🇫🇴
Jeśli podróż przebiegnie zgodnie z planem, mecz z KÍ Klaksvík rozegramy dziś o 21:45 czasu polskiego. pic.twitter.com/XFT7k0VPqK
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 13, 2026
Tym razem wszystko potoczyło się szczęśliwie, a samolot dotarł na lotnisko w Vagar po godzinie 16.00 polskiego czasu. Piłkarze Kolejorza są już na Wyspach Owczych i skupiają się jedynie na dzisiejszym starciu z Klaksvik. Możemy zakomunikować więc pierwszy sukces, nie mniej do tego najważniejszego, pozostała jeszcze długa droga.
Inna godzina spotkania
Konieczne lądowanie w Norwegii sprawiło natomiast, że starcie Lecha rozpocznie się o innej godzinie. Pierwotnie pierwszy gwizdek mieliśmy usłyszeć o 19.30 czasu polskiego. Ostatecznie w porozumieniu z UEFĄ rozpoczęcie meczu udało się przesunąć o ponad dwie godziny. Starcie Kolejorza miało się odbyć o 21.45 czasu polskiego. Teraz wiemy już, że mecz jednak odbędzie się w piątek.
Wylądowaliśmy 🙏🇫🇴 pic.twitter.com/CQDA5UBCCe
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 13, 2026
Przedłużona podróż z pewnością utrudniła podopiecznym Frederiksena odpowiednie przygotowania do meczu. Ponadto dochodzi też zmęczenie lotem. Mamy nadzieję, że wszystkie te niesprzyjające warunki nie wpłyną na Lechitów, którzy zapewnią sobie awans do dalszej rundy kwalifikacji Ligi Europy.
Cała Polska widziała!
Na portalu Flightradar24 można śledzić podróżujące samoloty. Ten z piłkarza Kolejorza w peaku śledziło aż 35 tysięcy osób. Jak widać Polska piłka potrafi dostarczyć wielu emocji, a nawet zwykły lot jest bacznie obserwowany przez kibiców. No dobra, może nie taki zwykły.
W szczycie, ponad 35.000 śledzących lot Bergen – Vágar z Kolejorzem na pokładzie.
„Ludzie tym żyją” 🙂 pic.twitter.com/21Uam4Puhf
— wikilech.pl – Encyklopedia Lecha Poznań ⭐️ (@wikilech_pl) August 13, 2026
Dotarcie na Wyspy Owcze stwarza problemy wielu drużynom. Farerskie kluby informują, że najlepiej do ich kraju próbować dotrzeć z dwudniowym uprzedzeniem. Ponadto dochodzą również problemy z zakwaterowaniem, a jedyne lotnisko na Wyspach Owczych znajduje się w miejscowości Vagar, nieco oddalonej od Klaksvik.
Fot. Newspix