Wieteska wrócił do Polski. „Nikt nie zabijał się o mój podpis”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

11 sierpnia 2026, 11:29 • 5 min czytania 0

Reklama
Wieteska wrócił do Polski. „Nikt nie zabijał się o mój podpis”

W rozmowie z TVP Sport Mateusz Wieteska powiedział, dlaczego zdecydował się na transfer do Wieczystej. Przyznał, że jego sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby pod koniec sezonu miał możliwość powrotu na boiska tureckiej Super Lig. Mimo to uważa, że Ekstraklasa rozwinęła się w ostatnich latach na tyle, że dziś powrót do tej ligi dla polskiego piłkarza nie jest powodem do wstydu.

Reklama

Dlaczego Wieteska trafił do Wieczystej?

W ostatni dzień lipca Wieczysta ogłosiła transfer Mateusza Wieteski. Z beniaminkiem Ekstraklasy stoper podpisał roczny kontrakt z opcją przedłużenia o dwanaście miesięcy. W rozmowie z Jakubem Kłyszejką z TVP Sport 29-latek wyznał, że temat przenosin do Krakowa pojawił się tuż po awansie Wieczystej. W Polsce wylądował jednak kilka tygodni później, bo dopiero po obozie przygotowawczym miał zdecydować z Cagliari, co dalej. Ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w Kocaelisporze, ale w debiucie zerwał więzadła krzyżowe i później już nie zagrał.

– Uznałem, że to najlepsza decyzja. Nie miałem zbyt wielu zagranicznych opcji, które gwarantowałyby mi liczbę minut, jakiej oczekuję na tym etapie kariery. Uważam, że to najrozsądniejszy moment, żeby się odbudować. Niestety, kontuzja pokrzyżowała moje plany, dlatego czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby później wykonać dwa do przodu – mówi sześciokrotny reprezentant Polski.

Reklama

– Po rozmowach z moim agentem wiedziałem, że po roku bez gry nie było wielu klubów, które chciały podjąć takie ryzyko. Oczywiście, pojawiało się zainteresowanie, ale nikt nie zabijał się o mój podpis. Rok bez występów to w piłce bardzo dużo. Ludzie nie wiedzieli, jak wyglądam po kontuzji. Nie miałem okazji wrócić na boisko i pokazać, że jestem gotowy do gry – dodaje.

Nie wróci do formy z marszu

Wieteska opowiada, że do dyspozycji prowadzącego Kocealispor Selcuka Inana był już siedem miesięcy po feralnym meczu z Trabzonsporem. Nie mógł jednak wrócić na boiska Super Lig, gdyż zimą, kiedy nie trenował jeszcze z zespołem, beniaminek w jego miejsce zgłosił dostępnego zawodnika. A przepisy w Turcji pozwalają na obecność w kadrze czternastu obcokrajowców. Pozostało mu więc jedynie trenować z seniorami.

– Jestem przekonany, że gdybym wrócił do gry w kwietniu, czy maju i zagrał w końcówce sezonu, sytuacja w letnim oknie transferowym wyglądałaby zupełnie inaczej. Stało się jednak inaczej i trzeba było szukać najlepszego rozwiązania. To naprawdę bardzo trudna sytuacja. Ostatni pełny mecz rozegrałem ponad rok temu, więc nie można oczekiwać, że od razu wrócę do poziomu, który prezentowałem przed kontuzją. Potrzebuję trochę czasu. Czuję jednak zaufanie ze strony klubu i bardzo to doceniam.

Reklama

Wychowanek Legii mówi, że poważny uraz zmienił go zarówno jako zawodnika, jak i człowieka. Stwierdził, że w pierwszej kolejności nauczył się, by nie wybiegać zbyt daleko w przód. Dlatego też unika odpowiedzi na pytanie, czy po kilkunastu miesiącach wróci do reprezentacji.

– Ciężko pracuję, żeby wywalczyć miejsce w składzie i mam nadzieję, że szybko wrócę do swojej najlepszej dyspozycji (…) Kontuzja pokrzyżowała wiele rzeczy, które miałem w głowie. Dała mi też ogromną lekcję pokory. Najważniejsze, że dziś mogę codziennie przychodzić do klubu zdrowy, trenować i walczyć o miejsce w składzie. Po kilku miesiącach spędzonych głównie w gabinetach fizjoterapeutów człowiek zaczyna doceniać rzeczy, które wcześniej wydawały się oczywiste. To był naprawdę trudny okres. Dzisiaj cieszę się z każdego treningu, z każdej możliwości rywalizacji i właśnie na tym chcę się koncentrować

Reklama

– Nie wybiegam myślami daleko w przyszłość. Chcę odwdzięczyć się za zaufanie, które otrzymałem i przede wszystkim pozostać zdrowy. Czuję się w stu procentach zdrowy. Gdybyśmy rozmawiali kilka miesięcy temu, odpowiedziałbym dokładnie tak samo. Od dłuższego czasu czuję się komfortowo z nogą, która była operowana. Na ten moment nic mi nie dolega i bardzo się z tego cieszę (…) Życie nauczyło mnie, że wszystko może zmienić się bardzo szybko. Dlatego skupiam się wyłącznie na codziennej pracy. Chcę robić swoje dzień po dniu, a przyszłość pokaże, dokąd mnie to zaprowadzi – kontynuuje.

Powrót do Ekstraklasy to nie wstyd

Za granicę Wieteska przeniósł się latem 2022 roku z Legii. W rozmowie z TVP Sport przyznał, że pojawiła mu się w głowie myśl, czy czasem macierzysty klub nie będzie chciał do niego zadzwonić. Telefonu jednak nie było, ale on nad tym nie ubolewa. Stwierdził również, że poziom Ekstraklasy na przestrzeni ostatnich kilku lat na tyle się podniósł, że dziś wielu polskich piłkarzy świadomie decyduje się na powrót do kraju.

Reklama

– Same wyniki w europejskich pucharach najlepiej pokazują, jak bardzo nasza liga się rozwinęła. Do Ekstraklasy trafia coraz więcej dobrych zawodników, a wraz z nimi rośnie poziom rozgrywek. Bardzo mnie to cieszy. To nadal niezwykle wyrównana liga, w której praktycznie każdy może wygrać z każdym. Ostatni sezon doskonale to pokazał.

– Uważam, że życie w Polsce jest naprawdę bardzo dobre i nie powinniśmy narzekać na to, co mamy. Szczerze mówiąc, trochę tęskniłem za życiem tutaj. Do tego dochodzi rozwój samej ligi. Kiedy połączy się te wszystkie elementy, powrót do Ekstraklasy staje się świadomym wyborem wielu zawodników, a nie koniecznością – dodaje.

Okazję do debiutu w nowych barwach Wieteska będzie miał w sobotę 15 sierpnia. O godzinie 17:30 piłkarze Kazimierza Moskala zagrają w Gliwicach. W ostatni weekend Wieczysta odpoczywała, ponieważ „GieKSa” z powodu europejskich pucharów przełożyła domowe starcie z beniaminkiem. Przygodę z Ekstraklasą Krakowianie rozpoczęli od porażek 1:2 – najpierw w Radomiu, a potem z Lechem przy Reymonta.

Reklama

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Widzew z komunikatem ws. Wiśniewskiego. „Człowiek ze stali”

Jan Broda
15
Widzew z komunikatem ws. Wiśniewskiego. „Człowiek ze stali”