Setki kibiców i list od prezydenta. Tak żegnano Mateusza Bąka

Jan Broda

Autor:Jan Broda

10 sierpnia 2026, 23:39 • 3 min czytania 5

Reklama
Setki kibiców i list od prezydenta. Tak żegnano Mateusza Bąka

W poniedziałek 10 sierpnia Mateusz Bąk został pochowany na cmentarzu w Pruszczu Gdańskim. W uroczystościach pogrzebowych byłego bramkarza Lechii uczestniczyło tysiące kibiców, piłkarzy oraz działaczy Biało-Zielonych. 

Reklama

Mateusz Bąk zmarł 3 sierpnia w wieku zaledwie 43 lat. Tragiczna informacja o jego śmierci pogrążyła w żałobie Lechię Gdańsk, z którą Bąk był nierozłącznie kojarzony. „Bączek”, jak o nim mówiono w Gdańsku, był jednym z najbardziej rozpoznawalnych bramkarzy w historii Lechii i przez lata reprezentował biało-zielone barwy, zapisując się w pamięci kibiców swoją postawą na boisku oraz zaangażowaniem. Dla Lechii grał w latach 2001-2008 oraz 2013-2017, a później był związany z klubem jako trener bramkarzy w akademii.

Dla sympatyków gdańskiego zespołu pozostanie symbolem ważnego okresu w historii drużyny. Był ikoną odbudowy klubu, jako jedyny przechodząc z nim długą drogę od A Klasy do Ekstraklasy. Na wieść o śmierci Bąka, Lechia w geście uczczenia pamięci swojej legendy natychmiast zastrzegła numer 24, z którym występował.

Reklama

Setki kibiców i list od prezydenta. Tak żegnano Mateusza Bąka

W poniedziałek 10 sierpnia, na Cmentarzu Komunalnym w Pruszczu Gdańskim, odbył się pogrzeb Mateusza Bąka. – Zgodnie z prośbą Rodziny i bliskich, prosimy o nieskładanie kondolencji oraz nieprzynoszenie wieńców. Osoby pragnące uczcić pamięć Mateusza proszone są o przyniesienie jednej białej róży – apelowali przed ceremonią pogrążeni w żałobie bliscy.

W ostatnim pożegnaniu Mateusza Bąka wzięło udział setki kibiców Lechii, a także piłkarze oraz działacze. Nim urna spoczęła w grobie, głos zabrała żona Paulina, brat Jakub, a także Zbigniew Zalewski, kustosz Muzeum Lechii Gdańsk. Dodatkowo, w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego, sekretarz stanu Mateusz Kotecki odczytał poświęcony pamięci Bąka list żałobny.

Legenda – to określenie często bywa w polskim i światowym futbolu nadużywane, ale w odniesieniu do Mateusza Bąka jest jak najbardziej uzasadnione. (…) Mateusz Bąk był najwyższej próby specjalistą w piłkarskim rzemiośle. Pozostaną w naszej pamięci nie tylko Jego parady na linii bramkowej, ale także wpływ, jaki wywarł na życie Gdańszczan. Pozostanie wdzięczność za to, jak wiele radości wlewał przez lata w serca wszystkich kibiców piłkarskich w Polsce – przekazał Nawrocki.

Reklama

Reklama

Fot. Newspix

5 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Widzew z komunikatem ws. Wiśniewskiego. „Człowiek ze stali”

Jan Broda
5
Widzew z komunikatem ws. Wiśniewskiego. „Człowiek ze stali”

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Widzew z komunikatem ws. Wiśniewskiego. „Człowiek ze stali”

Jan Broda
5
Widzew z komunikatem ws. Wiśniewskiego. „Człowiek ze stali”