Rangers to wielka firma, ale w tym momencie ten klub przypomina jeden wielki plac budowy. Poza tym nieprzypadkowo szkocki zespół zajął dopiero trzecie miejsce w lidze w ubiegłym sezonie. Wiadomo było, że dla Jagiellonii to idealny moment, by postawić się na dystansie dwumeczu słynnemu przeciwnikowi. Piłkarze Adriana Siemieńca mecz u siebie zaczęli najgorzej, jak się dało. Ale później ruszyli na Rangersów i wykorzystywali ich błędy w obronie. Jagiellonia w III rundzie eliminacji Ligi Europy wygrała przy Słonecznej 2:1, ale rewanż na Ibrox będzie bardzo ciężkim sprawdzianem.
Gdy zastanawiano się, jakie są słabsze strony Jagiellonii, niektórzy wskazywali prawe skrzydło, a inni mówili o lewej stronie defensywy, gdzie Guilherme Montoia nie jest pewnym punktem w bronieniu. To drugie w meczu z Rangersami potwierdziło się bardzo szybko: już w czwartej minucie Mohammed Diomande zagrał do Tuura Rommensa, Belg dograł w pełnym biegu i portugalski lewy obrońca Jagiellonii niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.
Gorzej tak ważny mecz nie mógł się zacząć, naprawdę.
Jagiellonia Białystok zobaczyła, że nie tacy Rangersi straszni. I strzeliła drużynie ze Szkocji dwa gole
Jagiellonia, tak to wyglądało, w pierwszych minutach trochę przestraszyła się Rangersów, ale też dość szybko zauważyła, że rywal jest do pokonania. I odważny wypad gospodarzy do przodu dał remis. Niby sytuacja nie była groźna: z lewej strony dryblował Kajetan Szmyt, obok niego znajdowało się dwóch przeciwników. Skrzydłowy wstrzelił piłkę w pole karne, musnął ją obrońca Emmanuel Fernandez i ta po chwili znalazła się w siatce.
Piłkarze Adriana Siemieńca poszli za ciosem. Mogło dziwić, jak banalne błędy w obronie popełniali gracze Rangersów. Fernandez to jedna z większych gwiazd szkockiej ekipy, ale w 21. minucie to on przewrócił się we własnym polu karnym zamiast wybijać piłkę. Już Jesus Imaz powinien był trafić do siatki, ale uderzył tak sobie. Na szczęście jego strzał dobił Szmyt, który popisał się świetnym wyczuciem. I było 2:1, a Jagiellonia wciąż grała odważnie. Dobrze w grze defensywnej prezentował się Taras Romanczuk, mógł też podobać się (choć nie popisał się przy golu dla Rangersów) Norbert Wojtuszek.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK NA 2:1 ‼️🔥
📺 Polsat Sport 1, PS Premium 1
📲 Polsat Box Go pic.twitter.com/kfSAzh6Zeb— Polsat Sport (@polsatsport) August 6, 2026
W drugiej połowie Jagiellonia grała nieco ostrożniej. Montoia dalej nie wyglądał najpewniej w obronie, podobnie jak Apostolos Konstantopoulos, który zastępował pauzującego za czerwoną kartkę Bernardo Vitala. Rangersi zagrali wyżej, sporo ryzykowali w defensywie. Jagiellonia miała trudniejsze momenty, ale w 67. minucie Imaz miał świetną szansę na 3:1. Niestety, spudłował. Mogło być dla Jagiellonii bardzo dobrze. Ale i tak jest nieźle.
Reprezentant Norwegii błysnął w mistrzostwach świata. Ale przeciwko Jagiellonii Białystok wypadł bardzo źle
W pierwszym składzie Jagiellonii mieliśmy dwóch zawodników, którzy przyszli latem. W ataku wystąpił Nik Prelec, który w dwóch pierwszych kolejkach Ekstraklasy strzelił po golu, Koronie Kielce (1:0) i Motorowi Lublin (2:1). Słoweniec miał w meczu z Rangersami sporo udanych zagrań: a to ruszył z piłką i dał się sfaulować, przy drugim golu to on podawał w pole karne, później jeszcze oddał celne uderzenie. Na prawej stronie natomiast od pierwszej minuty zagrał Rodrigo Conceicao. Portugalczyk akurat nie wypadł najlepiej: zwłaszcza w sytuacji, gdy biegł z piłką na bramkę i wydawało się, że musi podwyższyć na 3:1, ale nie potrafił oddać celnego strzału.
Wśród gości natomiast w pierwszym składzie zabrakło największej obecnie gwiazdy, jaką, zwłaszcza po mundialu, jest Nicolas Raskin. Belg, który świetnie prezentował się na MŚ po tym, jak zastąpił w drugiej połowie meczu 1/16 finału z Senegalem (3:2) Kevina de Bruyne’a, w Białymstoku usiadł tylko na ławce rezerwowych. Od początku wystąpił Thelo Aasgard. Jego też możecie kojarzyć z mistrzostw świata – w spotkaniu grupowym z Francją (1:4), na który Norwegia wyszła rezerwowym składem, był najlepszym piłkarzem ekipy ze Skandynawii i to on strzelił jedynego gola. Zresztą bilans Aasgarda w kadrze musi robić wrażenie – w pięciu spotkaniach o stawkę dla Norwegii zdobył… sześć bramek. A mowa o ofensywnym pomocniku. Mamy więc do czynienia z zawodnikiem nieprzeciętnym, który jednak w Białymstoku był słaby. Akcja – symbol z 30. minuty: Aasgard ma piłkę w środku pola i w zasadzie podaje ją piłkarzowi Jagiellonii.
Raskin wszedł na boisko po przerwie. W 61. minucie mógł mieć asystę, ale po jego świetnym podaniu młody Findlay Curtis nie trafił w bramkę. Chwilę później interweniował Sławomir Abramowicz. Rangersi potrafili dojść do strzału, nawet z kilku metrów, dość łatwo wbiegali w pole karne drużyny z Podlasia, w doliczonym czasie gry trafili w słupek, ale na szczęście dla gospodarzy byli nieskuteczni. Znakomicie kilka razy interweniował też środkowy obrońca zespołu Siemieńca, Yuki Kobayashi, w przeszłości piłkarz m. in… Celtiku.
Wygrana Jagiellonii przybliża ją do fazy ligowej Ligi Europy, ale rewanż na Ibrox będzie bardzo dużym wyzwaniem.
Jagiellonia Białystok – Rangers 2:1 (2:1)
- 0:1 Montoia – 4′ (samobójczy)
- 1:1 Fernandez – 13′ (samobójczy)
- 2:1 Szmyt – 21′
Fot. Newspix.pl