Lewandowski zaczął strzelanie w USA. Dublet Polaka!

Aleksander Rachwał

02 sierpnia 2026, 08:23 • 2 min czytania 50

Reklama
Lewandowski zaczął strzelanie w USA. Dublet Polaka!

Do trzech razy sztuka. Robert Lewandowski w swoim trzecim występie w barwach Chicago Fire otworzył swój dorobek strzelecki w MLS. Polak dwukrotnie trafił do siatki w spotkaniu z Charlotte FC, co zapewniło jego drużynie zwycięstwo 2:1.

Reklama

Można stwierdzić, że „Lewy” najlepsze szykował na debiut przed własną publicznością. Dwa pierwsze spotkania w USA – wyjazdowe starcia z Interem Miami i New York City FC – kapitan reprezentacji Polski zakończył bez gola, ale na Soldier Field w Chicago zadbał, by efektownie przywitać się z kibicami Fire.

Dublet Roberta Lewandowskiego! Polak zapewnił Chicago Fire wygraną z Charlotte FC

I ta efektowność nie wynika z samego faktu strzelenia dwóch bramek, ale też ich urody. Premierowy gol Lewandowskiego w nowym klubie to pokaz kunsztu Polaka. „Lewy” przyjął piłkę przed polem karnym, przygotował sobie pozycję do uderzenia, a następnie precyzyjnym strzałem umieścił piłkę tuż przy słupku bramki rywali. Tym golem Chicago wyrównało stan rywalizacji – ledwie dwie minuty wcześniej prowadzenie gościom dał bowiem Pep Biel.

Reklama

Po przerwie Lewandowski dołożył drugie trafienie, które finalnie dało drużynie trzy punkty. I tutaj możemy mówić o dużej klasie niespełna 38-letniego napastnika. „Lewy” przepuścił zagranie Andrew Gutmana do Robina Loda, a ten obsłużył Polaka podaniem z pierwszej piłki w pole karne. Lewandowski świetnie wbiegł przed obrońcę, minął go, a następnie posłał piłkę do siatki obok interweniującego bramkarza.

Wychodzi na to, że trener Gregg Berhalter miał rację, gdy mówił, że gole Lewandowskiego to kwestia czasu i zaleciał cierpliwość w tej sprawie. Polak po dodatkowych treningach dochodzi do optymalnej formy i zaczyna pokazywać to, co ma najlepsze.

Reklama

Kolejna okazja dla „Lewego” by poprawić swój dorobek strzelecki już w nocy 7 sierpnia polskiego czasu. Chicago Fire zagra wówczas z Meksykańskim Nexaca w ramach Leagues Cup.

Fot. Newspix

50 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Drużyna Grbicia chce wygrać wszystko. Ale na USA musi uważać

Jakub Radomski
7
Drużyna Grbicia chce wygrać wszystko. Ale na USA musi uważać

Inne ligi zagraniczne

Reklama