Trener Górnika przemówił. „Momentami byliśmy zdecydowanie lepsi”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

30 lipca 2026, 08:11 • 3 min czytania 7

Reklama
Trener Górnika przemówił. „Momentami byliśmy zdecydowanie lepsi”

Górnik odpadł z Fenerbahce w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, jednak – w przeciwieństwie do Lecha – Zabrzanie pozostawili po sobie więcej niż dobre wrażenie. Skazywani na pożarci wicemistrzowie Polski zremisowali w rewanżu 1:1 z tureckim gigantem. Po spotkaniu trener Michal Gasparik przyznał wprost przed kamerami Polsat Sport, że z jednej strony czuje żal, a z drugiej dumę z postawy swoich podopiecznych. 

Reklama

Górnik, zgodnie zresztą z przewidywaniami, musiał uznać wyższość Fenerbahce, lecz Zabrzanie odpadli z podniesioną głową. Minimalna porażka 1:2 w dwumeczu w starciu z klubem, którego kadra jest ponad dziesięciokrotnie bardziej wartościowa, nie kłuje w oczy. Dodatkowo mogła i powinna podobać się też sama gra wicemistrzów Polski.

W rewanżu podopieczni Michala Gasparika sprawili małą niespodziankę. Choć od 12. minuty przegrywali po głupim faulu Sadilka i golu Taliski z rzutu karnego, to zdołali doprowadzić do wyrównania po trafieniu Sacka i generalnie napsuli pewnych swego Turkom sporo krwi.

Reklama

Gasparik po rewanżu z Fenerbahce: Czuję żal i dumę

Podobnie przebieg boiskowych wydarzeń w Zabrzu widział Gasparik:

Przede wszystkim muszę powiedzieć, że jestem dumny z chłopaków, jak zagrali w tym meczu. Szkoda tego karnego, bo przy wyniku 0:0, gdybyśmy nie musieli gonić wyniku, grałoby się nam jeszcze łatwiej. Mimo to, wróciliśmy do dwumeczu, zdobywając bramkę. Potem w drugiej połowie Fenerbahce zrobiło zmiany, było nam czasami trudniej odbierać im piłkę, ale nadal na nich naciskaliśmy, do tego niosła nam niesamowita atmosfera na stadionie… Jeszcze raz powiem, że szkoda tego rzutu karnego – duży błąd z naszej strony, którego można było uniknąć. Brakowało nam też trochę szczęścia, gdy zakładaliśmy pressing lub dośrodkowaliśmy w pole karne, wykorzystując chaos, nasze strzały były albo blokowane, albo po prostu nie wpadały do bramki. Czuję żal i dumę jednocześnie – podsumował.

– Od początku czułem, że to jest trochę inne Fenerbahce, niż w pierwszym meczu. Od pierwszej minuty miałem wrażenie, że jesteśmy z nimi w stanie grać jak równy z równym, a nawet potem się okazało, że mieliśmy momenty, w których byliśmy zdecydowanie lepsi. Były też sytuacje, w których wkradał się chaos w ich defensywie, ale nie potrafiliśmy tego zamienić na gola. Szkoda, ale piłka to gra błędów – dodał.

Trener Górnika jest przekonany, że doświadczenie zdobyte w tym dwumeczu zaprocentuje w kolejnych rundach eliminacji europejskich pucharów. – Musimy być pewni siebie, nie możemy sobie nakładać presji i po prostu musimy grać na naszym poziomie. Wspólnie ze sztabem szkoleniowym postaramy się przygotować zespół taktycznie i wyciągnąć z niego potencjał, który w nim drzemie – zaznaczył.

Reklama

Teraz przed Górnikiem bój w III rundzie eliminacji do Ligi Europy. Rywalem Zabrzan będzie wygrany pary Ferencvaros – Twente Enschede. Po pierwszym meczu bliżej awansu są Węgrzy. Na wyjeździe wygrali 2:1 i na własnym stadionie będą bronić skromnej zaliczki. Jeśli to jednak Holendrzy wywalczą awans, to Górnik zmierzy się z zespołem doskonale znanego w Polsce, a szczególnie w Poznaniu, Johna van den Broma.

Fot. Newspix

7 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama