Naprawdę ciężko jakkolwiek w sposób cenzuralny skomentować to, co w 90 regulaminowych minutach na własnym obiekcie odstawił Lech Poznań. Wydawało się, że mistrz Polski po pierwszym spotkaniu z Aarhus ma wszystko pod swoją kontrolą. A oczywiście, że nie miał, bo gdy wszystko szło za dobrze, to musiał coś wymyślić. Stracił całą trzybramkową przewagę i sprawił, że przy Bułgarskiej kibice posiedzą minimum o 30 minut dłużej niż pierwotnie planowali.
Tak, to nie jest żart, to nie jest 1 kwietnia. Lech na własnym stadionie roztrwonił trzybramkową przewagę, jaką wypracował na trudnym duńskim terenie. Do awansu wystarczyłaby nawet przegrana, ale maksymalnie dwoma gola, ale Mateusz Lis dał się pokonać trzy razy, a jego koledzy z ataku nie byli w stanie odpowiedzieć nawet jednym trafieniem. Aarhus dopięło swego i mamy dogrywkę.
Lech skompromitował się przed własną publicznością. Aarhus doprowadziło do dogrywki
Jeśli Lech w dodatkowym czasie nie wywalczy awansu, to Luisowi Palmie po nocach będzie śniła się sytuacja z pierwszej połowy spotkania. Wystarczyło tylko dołożyć nogę i wpakować piłkę do pustej bramki. Honduranin jednak trafił fatalnie i uderzył nad bramką.
A kłopoty mistrza Polski zaczęły się jeszcze przed tą sytuacją skrzydłowego wykupionego za cztery miliony euro z Celticu Glasgow. Pierwszy gol dla Aarhus padł po uderzeniu Tobiasa Becha. Mateusza Lisa zmylił jeszcze rykoszet od Terry’ego Yegbe.
Oj, niedobrze… Lech traci gola.
Na listę strzelców wpisuje się Tobias Bech.
🔴 📲 OGLĄDAJ #LPOAGF ▶️ https://t.co/ekR0TS0X2A pic.twitter.com/LWHCtyP8PX
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 29, 2026
Po raz drugi bramkarz Kolejorza skapitulował już w drugiej części spotkania, gdy po ewidentnym zagraniu ręką Roberta Gumnego sędzia odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł Kristian Arnstad i pewnie strzelił drugiego gola dla swojego zespołu w tym spotkaniu.
Lech Poznań traci drugiego gola…
Ręka w polu karnym i wykorzystana jedenastka przez Kristiana Arnstada.
🔴 📲 OGLĄDAJ #LPOAGF ▶️ https://t.co/ekR0TS0X2A pic.twitter.com/VuNS51UTxM
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 29, 2026
Lech igrał z ogniem, igrał, aż w końcu się doigrał. Nie był w stanie uspokoić tego meczu. Oddalić zagrożenia, a nie mówiąc już o strzeleniu gola, który mocno ostudziłby entuzjazm wśród gości. A ci w końcu zadali trzeci cios. Aarhus odrobiło straty i doprowadziło do dogrywki po trafieniu Frederiksa Tingagera po rzucie rożnym.
Co tutaj się dzieje? Nie do wiary…
Lech Poznań traci trzeciego gola.
🔴 📲 OGLĄDAJ #LPOAGF ▶ https://t.co/ekR0TS0X2A pic.twitter.com/bIyMRowRG7
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 29, 2026
A uczciwie trzeba przyznać, że spokojnie piłkarzy z Danii stać było nawet i na czwartego gola.
Niezależnie jak to się skończy, to jest absolutnie kompromitujący występ Lecha.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix