Eurowpierdol? Dawno nie było… W Poznaniu dogrywka

Mikołaj Duda

29 lipca 2026, 21:06 • 2 min czytania 40

Reklama
Eurowpierdol? Dawno nie było… W Poznaniu dogrywka

Naprawdę ciężko jakkolwiek w sposób cenzuralny skomentować to, co w 90 regulaminowych minutach na własnym obiekcie odstawił Lech Poznań. Wydawało się, że mistrz Polski po pierwszym spotkaniu z Aarhus ma wszystko pod swoją kontrolą. A oczywiście, że nie miał, bo gdy wszystko szło za dobrze, to musiał coś wymyślić. Stracił całą trzybramkową przewagę i sprawił, że przy Bułgarskiej kibice posiedzą minimum o 30 minut dłużej niż pierwotnie planowali. 

Reklama

Tak, to nie jest żart, to nie jest 1 kwietnia. Lech na własnym stadionie roztrwonił trzybramkową przewagę, jaką wypracował na trudnym duńskim terenie. Do awansu wystarczyłaby nawet przegrana, ale maksymalnie dwoma gola, ale Mateusz Lis dał się pokonać trzy razy, a jego koledzy z ataku nie byli w stanie odpowiedzieć nawet jednym trafieniem. Aarhus dopięło swego i mamy dogrywkę.

Lech skompromitował się przed własną publicznością. Aarhus doprowadziło do dogrywki

Jeśli Lech w dodatkowym czasie nie wywalczy awansu, to Luisowi Palmie po nocach będzie śniła się sytuacja z pierwszej połowy spotkania. Wystarczyło tylko dołożyć nogę i wpakować piłkę do pustej bramki. Honduranin jednak trafił fatalnie i uderzył nad bramką.

A kłopoty mistrza Polski zaczęły się jeszcze przed tą sytuacją skrzydłowego wykupionego za cztery miliony euro z Celticu Glasgow. Pierwszy gol dla Aarhus padł po uderzeniu Tobiasa Becha. Mateusza Lisa zmylił jeszcze rykoszet od Terry’ego Yegbe.

Reklama

Po raz drugi bramkarz Kolejorza skapitulował już w drugiej części spotkania, gdy po ewidentnym zagraniu ręką Roberta Gumnego sędzia odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł Kristian Arnstad i pewnie strzelił drugiego gola dla swojego zespołu w tym spotkaniu.

Reklama

Lech igrał z ogniem, igrał, aż w końcu się doigrał. Nie był w stanie uspokoić tego meczu. Oddalić zagrożenia, a nie mówiąc już o strzeleniu gola, który mocno ostudziłby entuzjazm wśród gości. A ci w końcu zadali trzeci cios. Aarhus odrobiło straty i doprowadziło do dogrywki po trafieniu Frederiksa Tingagera po rzucie rożnym.


A uczciwie trzeba przyznać, że spokojnie piłkarzy z Danii stać było nawet i na czwartego gola.

Niezależnie jak to się skończy, to jest absolutnie kompromitujący występ Lecha.

Reklama

Fot. Newspix

40 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Mistrzów

Lech z rekordem Ligi Mistrzów. Nikt nie roztrwonił takiej przewagi

AbsurDB
8
Lech z rekordem Ligi Mistrzów. Nikt nie roztrwonił takiej przewagi

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Lech z rekordem Ligi Mistrzów. Nikt nie roztrwonił takiej przewagi

AbsurDB
8
Lech z rekordem Ligi Mistrzów. Nikt nie roztrwonił takiej przewagi