Zieliński grzmi! „Jesteśmy źli, rozgoryczeni, mamy do siebie pretensje”

Mikołaj Duda

25 lipca 2026, 19:21 • 3 min czytania 13

Reklama
Zieliński grzmi! „Jesteśmy źli, rozgoryczeni, mamy do siebie pretensje”

Jacek Zieliński z pewnością inaczej sobie wyobrażał początek nowego sezonu. W Kielcach są spore ambicje, by w końcu wbić się do ligowej czołówki. Zaczęło się nie najlepiej, bowiem Korona przez bramkę w samej końcówce przegrała z Jagiellonią. Trener po tym meczu nie ukrywał sporego rozgoryczenia. Stwierdził, że nikt nie zasłużył na zwycięstwo.

Reklama

Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec kieleckiej ekipy otwarcie przyznawał, że jest zły po tym, co wydarzyło się w  końcowych minutach meczu. Jego zdaniem było to spotkanie na remis i żadna ze stron nie zasłużyła na trzy punkty tego popołudnia. Jagiellonia szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliła dopiero w 89. minucie za sprawą debiutanckiego trafienia Niki Preleca.

Nie ma co ukrywać. Jesteśmy smutni i źli, bo mecz remisowy zakończył się naszą porażką. Chyba żaden zespół nie zasłużył na zwycięstwo. Jagiellonia jest na tyle mądra i cwana, że w końcówce wepchnęła piłkę do siatki. Żałujemy tego momentu, bo inaczej wracałoby się z jednym punktem. Nigdy nie jest fajnie rozpoczynać sezon porażką. Będziemy szukać odbicia w starciu z Legią u siebie – stwierdził Zieliński, cytowany przez dziennikarza Damiana Wysockiego.

Zieliński zły na postawę swojej ofensywy. „Mamy problem ze zdobywaniem bramek”

Trener ekipy z Kielc nie był zadowolony z postawy swojej drużynie w ofensywie. I trudno się dziwić, bo nie wyglądało to najlepiej, a na ławce brakowało ciekawych opcji do rotacji. Z tego względu na boisku pojawił się Morgan Fassbender, chociaż jak przyznawał Zieliński nie był on jeszcze w pełni gotowy i przy innym wyniku nie zobaczylibyśmy Niemca na boisku w Białymstoku.

Trener liczy jeszcze na to, że tego lata do jego zespołu trafi jeden nowy zawodnik do ofensywy. Prawdopobnie miał na myśli napastnika do rywalizacji z Mariuszem Stępińskim, którego powrót do Polski nie jest przesadnie imponujący.

Reklama

Mówimy od jakiegoś czasu, że staramy się pozyskać jeszcze jednego zawodnika do ofensywy. To spotkanie nie musiało nam niczego pokazywać. W tym momencie mamy problem ze strzeleniem bramek. Okienko trwa. Poczekamy na rozwój wypadków – stwierdził Zieliński.

65-letni szkoleniowiec jest zły na zachowanie swoich podopiecznych przy straconym golu. W szatni zwracał im uwagę, by zachowali czujność w końcówce. Natomiast jest daleki od tego, by już w tym momencie mówić o falstarcie.

Nie zabrakło nam szczęścia. Ono w piłce nie istnieje. Na końcu decydują umiejętności. Zabrakło nam koncentracji i konsekwencji w końcówce. Bramkową akcję można było rozwiązać inaczej, np. faulem przy linii bocznej. Wyblokowaliśmy jeden strzał, przy wślizgu źle trafiona piłka, a tam stał napastnik rywali. Uczulaliśmy chłopaków na ten ostatni fragment.

Zaczęliśmy od porażki. Jesteśmy źli, rozgoryczeni, mamy do siebie pretensje. Mówienie o falstarcie po pierwszym spotkaniu jest trochę nad wyrost, bo nie graliśmy z drużyną przypadkową. Wiem, że te słowa górnolotne fajnie się sprzedają, ale nie przesadzałbym z takimi tezami.

Reklama

Korona okazję do rehabilitacji będzie miała dopiero za dwa tygodnie. W drugiej kolejce miała zmierzyć się przed własną publicznością z Górnikiem Zabrze, jednak ze względu na grę w europejskich pucharach wicemistrzowie Polski zadecydowali, by przełożyć to starcie. Zespół Jacka Zielińskiego wróci do rywalizacji ósmego sierpnia. Wtedy przy Ściegiennego podejmie warszawską Legię.

Fot. Newspix

13 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama