Leśnodorski o Lechu: Chciałbym, żeby było więcej takich klubów

Mikołaj Duda

22 lipca 2026, 21:33 • 3 min czytania 6

Reklama
Leśnodorski o Lechu: Chciałbym, żeby było więcej takich klubów

Emocje mundialowe już za nami, co nie oznacza, że nic się nie dzieje w piłce. Wręcz przeciwnie, ruszyły europejskie puchary z udziałem polskich zespołów, a w najbliższych dniach swoją inaugurację będzie miał także nowy sezon Ekstraklasy. To dobry moment, by Bogusław Leśnodorski w swoim cyklu „Gabinet Prezesa” przyjrzał się rodzimym drużynom.

Reklama

Jedną z nich jest poznański Lech, który po zdobyciu mistrzostwa bardzo udanie zainaugurował nowe rozgrywki. Najpierw w Superpucharze rozprawił się z Górnikiem Zabrze, a następnie efektownie pokonał duńskie Aarhus. Bogusław Leśnodorski chwali zespół Nielsa Frederiksena.

– Wracamy do tego co się dzieje w Polsce i w piłce klubowej. W najbliższych dniach ruszy Ekstraklasa, ale ruszyły już rozgrywki międzynarodowe. Mamy pierwszy raz pięciu przedstawicieli w pucharach i to jest super. Mam nadzieję, że wszyscy zajdą jak najdalej. Bardzo dobrze na początku sezonu wygląda Lech Poznań, który wczoraj można powiedzieć przejechał się i pobawił się z mistrzem Danii. Choć początek tego meczu nie był taki oczywisty, to zarówno ci piłkarze, którzy byli w tej drużynie wcześniej, jak i ci, którzy przyszli ostatnio pokazali, że ten początek sezonu należy do nich – mówi w swoim programie na kanale Weszło.

Bogusław Leśnodorski docenia działania Lecha. „Nie przechodzi mi to ciężko przez gardło”

Były prezes warszawskiej Legii jest przekonany, że Lech nie wypuści trzybramkowej zaliczki i awansuje do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, co automatycznie zagwarantuje mu grę w europejskich pucharach także i jesienią. Mimo to jest spokojny, że zespół Nielsa Frederiksena poradzi sobie z łączeniem występów na arenie międzynarodowej z krajowymi rozgrywkami.

Reklama

– Wydaje mi się, że spokojnie awansują do kolejnej rundy. Również wydaje mi się, że będą sobie radzili na boiskach Ekstraklasy, co nie jest takie oczywiste, bo poza nimi Rakowem i Jagiellonią, które już te doświadczenia z ostatnich lat mają, to polskie drużyny nie za bardzo sobie radzą grając na dwóch czy nawet trzech frontach, bo jeszcze Puchar Polski.

– Zazwyczaj jesienią te drużyny, które grają w pucharach nie dominują w lidze. W tym roku może być jednak trochę inaczej i wydaje mi się, że ten Lech pomimo tego, że będzie grał w pucharach i na pewno się dostanie do fazy grupowej, przynajmniej Ligi Konferencji, a może i wyżej, to sobie poradzi również na naszym podwórku.

Nie mogło zabraknąć także docenienia fenomenalnego trafienia, jakim w meczu z mistrzem Danii popisał się dopiero co sprowadzony stoper Terry Yegbe.

– A ten obrońca nowy, który strzelił taką bramkę, że stadiony świata i jak dalej będzie tak strzelał, albo nawet kilka razy mu jeszcze tak wyjdzie, to się okaże, że jest wielką gwiazdą naszej ligi i pewnie w przyszłym sezonie odejdzie za duże pieniądze. A może nie, bo Lech jest stał się klubem bardzo ambitnym. Tak wygląda ta drużyna i podejście klubu.

Reklama

Bogusław Leśnodorski docenia też to, w jaki sposób budowany jest poznański klub. Jednocześnie trzyma kciuki, by mistrzowi Polski po raz pierwszy od 10 lat udało się zakwalifikować do Ligi Mistrzów. Uważa też, że ciężko do końca poważnie traktować Ligę Konferencji.

– Podoba mi się. Chciałbym, żeby takich klubów było więcej. Nie jest tak, że mi to ciężko przechodzi przez gardło. Uznaję to i szanuję w jaki sposób ten klub jest w ostatnich latach prowadzony i co osiąga. I nie zdziwiłbym się wcale, gdyby awansował przynajmniej do Ligi Europy, a może i do Ligi Mistrzów. I to byłoby całkiem fajnie, żeby po właściwie chyba 10 latach już zobaczyć drużynę polską rywalizującą na najwyższym poziomie, a nie w Pucharze Pocieszenia, którym jest jednak Liga Konferencji.

Cały odcinek z cyklu „Gabinet Prezesa” dostępny na WeszłoTV! W nim Bogusław Leśnodorski wypowiada się też m.in. o finale mistrzostw świata, sytuacji w Legii czy transferze Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire.

Reklama

Fot. Screen WeszłoTV

6 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama