Przyjście Roberta Lewandowskiego oznacza, że z Chicago Fire pożegna się dotychczasowy król w ataku tego zespołu, czyli Hugo Cuypers. Trener Gregg Berhalter w rozmowie z klubowymi mediami odniósł się do tej sytuacji.
Od początku wydawało się, że trudno będzie pogodzić obecność dwóch tak bramkostrzelnych zawodników w jednej drużynie. Cuypers co prawda na początku sugerował, że jest zadowolony z przybycia Polaka i bez szemrania oddał mu koszulkę z numerem 9, ale zaraz potem zdecydował się na zmianę otoczenia. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce dojdzie do skutku jego transfer do Monterrey.
Trener Chicago Fire komentuje odejście rywala Lewandowskiego
– Chcemy być klubem, który dba o swoich zawodników. Chcemy być klubem, który, moim zdaniem, mądrze podejmuje decyzje. Hugo zgłosił się do nas i wyraził chęć odejścia gdzie indziej, a zadaniem dla nas było znalezienie dobrego rozwiązania w tej sytuacji. Wiedzieliśmy, że w grę wchodzi kilka czynników. Swoją drogą, umowa nie jest jeszcze sfinalizowana, ale mamy wstępne porozumienie – powiedział Berhalter.
Przekonuje on, że naprawdę brał pod uwagę zmianę ustawienia i grę dwójką napastników. – Myśleliśmy, że daje nam to pewną elastyczność. Byliśmy podekscytowani możliwością wypróbowania formacji 4-4-2. Wierzyliśmy, że ma ona potencjał. Niestety, nigdy nie zobaczyliśmy tego na boisku, ale w założeniu było to dobre. W rzeczywistości, jeśli będziemy mieli okazję wzmocnić inne obszary, być może wyjdziemy na tym lepiej – szuka pozytywów 52-letni Amerykanin.
I dodaje w temacie Cuypersa: – Wiecie, jego kontrakt wygasał za 18 miesięcy. Ma roczną opcję przedłużenia kontraktu. Dla nas chodziło o uzyskanie z tego jak najwięcej. Zapłaciliśmy za niego dużą sumę, dlatego naszym pomysłem było odzyskanie części tych wydatków i wykorzystanie tych zasobów na wzmocnienie innych obszarów, a jednocześnie pomoc zawodnikowi w spełnieniu jego życzeń. Hugo był wspaniałym wzmocnieniem dla tego klubu. Zawsze będziemy pamiętać jego czas tutaj. I tak, idziemy naprzód.
Cuypers z trzynastoma golami w jedenastu meczach był liderem klasyfikacji strzelców MLS, ale w Chicago są przekonani, że Lewandowski godnie go zastąpi. Pytanie tylko, kto w razie czego zastąpi jego. Tutaj pole manewru w zasadzie nie istnieje.
– Badamy ten ruch w perspektywie krótkoterminowej, średnioterminowej i długoterminowej. Robert będzie musiał grać, prawda? Właśnie dlatego tu jest. Jest tu, żeby grać, a my damy mu tyle czasu na grę, ile będzie w stanie wytrzymać przez najbliższe tygodnie i miesiące. Graliśmy też czasami bez Hugo i typowego napastnika. Były prawdopodobnie trzy lub cztery mecze, które zaczęliśmy bez prawdziwego numeru 9. Znajdziemy więc sposób, żeby to zrobić i kiedy będziemy mogli kogoś wprowadzić, skorzystamy z tego. Uważamy, że mamy teraz dobry skład – podsumował Berhalter.
Chicago Fire najbliższy mecz rozegra w czwartek z Interem Miami. To klub Leo Messiego i Rodrigo De Paula, ale nie wiadomo, czy zapewne zmęczony mundialem duet Argentyńczyków wystąpi w tym spotkaniu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix