Stało się to, co dopiero zapowiadał na Weszło Jakub Białek. Trochę jeszcze poczekamy na pierwszy występ Roberta Lewandowskiego w barwach Chicago Fire. Mecz zespołu Polaka z Vancouver Whitecaps został przełożony z powodu trudnych warunków atmosferycznych.
– Decyzja została podjęta z zachowaniem zdrowia i bezpieczeństwa kibiców, zawodników, personelu i całego personelu eventowego jako najwyższego priorytetu. Klub podjął decyzję w ścisłej konsultacji z lokalnymi ekspertami ds. zdrowia, Major League Soccer, władzami Vancouver Whitecaps i miasta Chicago – czytamy w komunikacie. Powód? O tym już na Weszło pisaliśmy – koszmarna jakość powietrza.
Dramatyczne warunki w Chicago. Mecz Lewandowskiego zagrożony
An update on tonight‘s match against Vancouver. #cf97 pic.twitter.com/tVpBd57Hpz
— Chicago Fire FC (@ChicagoFire) July 16, 2026
Debiutu nie będzie. Chicago zadymione, mecz przełożony
– Podzielamy rozczarowanie naszych fanów, zwłaszcza biorąc pod uwagę emocje związane z naszym pierwszym meczem po przerwie na mistrzostwa świata i oczekiwanie na przyjęcie ponad 40 000 fanów na Soldier Field – powiedział Dave Baldwin, prezes Business Operations w Chicago Fire.
– Ze starciem z ekipą z Vancouver, oczekiwanym domowym debiutem Roberta Lewandowskiego i pomeczowym koncertem Two Friends, dzisiejszy wieczór na Soldier Field miał być naprawdę wyjątkowym. Chociaż wiemy, że ta decyzja jest rozczarowująca, zdrowie i bezpieczeństwo muszą być na pierwszym miejscu. Doceniamy zrozumienie naszych fanów i czekamy na nich wkrótce – podsumował działacz.
Spotkanie z drużyną z Kanady ma się odbyć, nie zostało odwołane. Przełożono je jednak na… 6 października. Oznacza to najprawdopodobniej, że Robert Lewandowski po raz pierwszy zagra dla Chicago Fire z innym rywalem.
– W Chicago trudno dostrzegalne są niektóre wieżowce, które schowane są za białym, gęstym dymem. Władze miasta apelują o pozostawanie w domach, unikanie aktywności fizycznej na powietrzu i zamykanie okien w budynkach i samochodach. Po ulicach miasta unosi się nieprzyjemny zapach spalenizny. Ludzie chodzą w maseczkach – donosi będący w Wietrznym Mieście Jakub Białek.
Nic dziwnego, że nikt nie miał zamiaru grać w tych warunkach. Tylko tego falstartu Lewandowskiego za oceanem trochę szkoda…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix