Papszun o Mioduskim w FIFA. „Życzę mu tego, aby tym szefem został”

Wojciech Piela

14 lipca 2026, 16:14 • 4 min czytania 14

Reklama
Papszun o Mioduskim w FIFA. „Życzę mu tego, aby tym szefem został”

Legia Warszawa pokonała Radomiak 3:1, co oznacza dla niej trzeci z rzędu wygrany mecz przed startem nowego sezonu Ekstraklasy. Gole dla stołecznej ekipy strzelali Michal Sevcik, Robert Deziel Jr. oraz Kamil Piątkowski. Po spotkaniu trener Marek Papszun odniósł się do tematu sparingu, transferu Sevcika, ale też… doniesieniach o możliwym kandydowaniu Dariusza Mioduskiego na stanowisko prezydenta FIFA. 

Reklama

– Zaskoczyliście mnie. Życzę właścicielowi, żeby tym szefem FIFA został. Nie wiem jeszcze, jak to się przełoży na nas. Trzeba by głębiej rozwinąć ten kontekst, co to dokładnie oznacza dla klubu. Ja przede wszystkim myślę teraz o Legii Warszawa, a nie o tej wielkiej światowej organizacji piłkarskiej – powiedział Papszun odnosząc się do rewelacji angielskiego serwisu talkSPORT.

„Życzę mu tego z całego serca”. Papszun o Mioduskim w FIFA

Wracając jednak do tematu sparingu, do przerwy Legia przegrywała z Radomiakiem 0:1 po golu Roberto Alvesa. W drugiej części gry doszło do wielu zmian w obydwu składach, co wpłynęło na przebieg rywalizacji. W stołecznej ekipie z dobrej strony pokazali się choćby nowi gracze – Robert Deziel Jr. i Michal Sevcik. Obaj zdobyli po bramce.

– Zawsze są dwie różne połowy – to żadna nowość. Teraz zdecydowanie różniły się wynikiem, ale jeśli chodzi o grę i sytuacje, to nie do końca. Oczywiście, mecz był bardziej wyrównany w pierwszej części, ale mieliśmy okazje, które marnowaliśmy. Powinniśmy strzelić minimum dwa gole z tych czterech klarownych szans. To jeden z minusów – zwrócił uwagę Papszun.

Szkoleniowiec Legii ocenił również postawę Sevcika. 23-letni czeski pomocnik został wypożyczony przez Legię ze Sparty Praga z opcją wykupu. W poprzednim sezonie dla Mladej Boleslav strzelił we wszystkich rozgrywkach 11 goli i zaliczył 3 asysty. – Myślę, że zdobyta dzisiaj bramka bardzo mu pomoże, bo to ważne dla każdego nowego gracza. On już wcześniej notował dobre liczby, a każdy kolejny dzień powinien pracować na jego korzyść. W dużej mierze ma być dla Legii tym, kim miał być Kacper Urbański. To jest właściwie zmiana jeden do jednego, bo obaj mają bardzo podobny profil zawodnika. Wierzymy, że tak będzie i że odnajdzie się u nas bardziej niż Kacper – powiedział trener.

Reklama

Papszun odniósł się do wypowiedzi jednego z czeskich dyrektorów sportowych w artykule Przeglądu Sportowego, który zarzucił mu brak chęci podejmowania walki w pojedynkach czy zapału do ciężkiej pracy. – Przejście do Legii to zawsze jest zagrożenie dla piłkarza. Wiemy też historycznie, że sporo większe nazwiska nie radziły sobie w tym klubie, więc charakter trzeba mieć i tu nigdy nie ma gwarancji. Natomiast ja nie biorę za mocno pod uwagę opinii, które przypisują mu łatkę gracza unikającego walki czy gry bez piłki.

– Zrobiliśmy swój wywiad, ja też rozmawiałem z zawodnikiem. Ten temat transferu toczył się dość długo, byliśmy w stałym kontakcie i bardzo podobała mi się jego determinacja, przede wszystkim do samego dołączenia do Legii. To już jest dużo.

– Pytanie, czy gra w obronie była od niego wymagana w poprzednich klubach – być może nie, i to też nie jest złe, bo taka była taktyka i wykorzystanie go w innym obszarze. Kiedy zawodnicy dołączają do nowych klubów i widzą, że tu są inne wymagania, to potrafią się do nich po prostu dostosować. Myślę, że tak samo będzie w tym przypadku – zauważył Papszun.

Czy transfer Sevcika oznacza koniec wzmocnień do Legii? – Każdy trener pewnie powie, że brakuje mu jakichś zawodników, ale ja potrafię się dopasować. Jestem trenerem, który nie narzeka publicznie na kadrę. Oczywiście musi być zachowana kompatybilność z celami, które ma klub. Jeżeli Legia ma wysokie ambicje, to musi też mieć określony poziom kadry, bo o to w tym wszystkim chodzi. Moje ambicje również są takie, żeby wygrywać. Na pewno rozmawiamy o tym wewnątrz klubu i ja wskazuję, gdzie powinniśmy jakie ruchy zrobić, ale dzisiaj to nie jest takie proste, jak by się chciało. Na dziś nie należy się spodziewać żadnego ruchu – stwierdził szkoleniowiec Legii.

Reklama

Po odejściach Artura Jędrzejczyka, Juergena Elitima czy Radovana Pankova Legia straciła kilka ważnych postaci w szatni. Potrzebne będzie wybranie nowego kapitana i stworzenie nowej rady drużyny. – Myślę bardziej, że rada zostanie narzucona w kontekście ludzi, którzy naturalnie mogą taką rolę pełnić. My jako sztab przede wszystkim mamy doskonałe rozeznanie odnośnie tego, kto może być dzisiaj liderem grupy, a kto może być nową, wiodącą postacią. Oczywiście z tego grona liderów chciałbym, żeby zawodnicy również się wypowiedzieli i wyrazili swoje zdanie w kontekście kapitana. Natomiast nie planuję żadnych ogólnych, demokratycznych wyborów do rady drużyny, bo uważam, że to może być decyzja troszeczkę przestrzelona. Nie musi, ale może – powiedział trener.

W ostatnich dniach na obiektach Legii przed wylotem do Chicago trenował również Robert Lewandowski. Papszun odniósł się do tego w lekko żartobliwy sposób. – Kiedy go zobaczyłem, w pierwszej chwili pomyślałem sobie, że zarząd przygotował nam niesamowitą niespodziankę i na sam koniec okienka dopiął nam transfer tego klasowego napastnika! Niestety, tak się nie stało. Ale mówiąc już zupełnie poważnie – to było bardzo fajne spotkanie. Porozmawialiśmy chwilę o przyszłości i o naszej rzeczywistości tutaj. Robert jest w znakomitej dyspozycji fizycznej. Pokazuje niesamowity, kosmiczny profesjonalizm – podsumował trener.

fot. Newspix

Reklama
14 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Mecze Barcelony i Realu przełożone. La Liga miała ważny powód

Marcin Długosz
0
Mecze Barcelony i Realu przełożone. La Liga miała ważny powód

Ekstraklasa

Reklama