Oficjalnie: wielki transfer Putellas stał się faktem

Marcin Ziółkowski

09 lipca 2026, 16:40 • 4 min czytania 6

Reklama
Oficjalnie: wielki transfer Putellas stał się faktem

O odejściu Alexii Putellas z FC Barcelony plotkowano od dłuższego czasu. Mówiło się choćby o przeprowadzce do Paryża, ale temat spełzł na niczym. Piłkarka zdecydowała się wtedy pozostać w Katalonii i wyszło to jej na dobre. Wywalczyła między innymi czwartą Ligę Mistrzyń w karierze. Los chciał, że jej nowym pracodawcą będzie bizneswoman, której drużyna oberwała od Putellas, Pajor i spółki. Nie będzie to jednak OL, a klub na Wyspach Brytyjskich.

Reklama

Putellas wylądowała w lidze angielskiej

Alexia Putellas podpisała umowę z London City Lionesses. Przedstawienia nowego wzmocnienia zespołu dokonano w Nowym Jorku, a więc w Stanach Zjednoczonych, gdzie piłkarka przebywa podczas mundialu. Ten transfer zaskakuje bardzo liczne grono. Wydaje się, że jedna z najlepszych piłkarek w historii zdecydowała się dołączyć do projektu, który ma duże ambicje i możliwości finansowe, a niekoniecznie jest na dziś jedną z siła futbolu kobiecego, bazując na osiągnięciach i tym, co w gablocie.

Drużyna z Londynu należy od grudnia 2023 roku do Michele Kang. Fani futbolu w męskim wydaniu mogą ją doskonale kojarzyć z ligi francuskiej. To właśnie ona od roku zajmuje się obydwiema sekcjami Olympique’u Lyon. Ta męska tego lata zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów pod wodzą Paulo Fonseki. Kang pomogła znacząco w restrukturyzacji męskiej sekcji po spustoszeniu jakiego dokonał John Textor.

Już w drugim sezonie, angielskim Lionesses udało się wywalczyć awans do Women’s Super League. Po pierwszym zakończonym szóstym miejscem, w połowie stawki, jest duży apetyt na więcej. Putellas ma w tym pomóc. Tak wielkiego nazwiska w żeńskim odpowiedniku Premier League jeszcze nie było.

Reklama

A Michele Kang ma spore ambicje. W kadrze London City Lionesses, które grają na pięciotysięczniku w londyńskiej części miasta zwanej Bromley, znajdziemy już teraz wiele uznanych nazwisk. Mary Earps to była bramkarka kadry Anglii, Jana Fernandez to koleżanka Putellas z reprezentacji Hiszpanii. Kosovare Asllani to bardzo szanowana reprezentantka Szwecji, która jeszcze niedawno była wielkim wzmocnieniem kobiecego Milanu.

Jesienią, wydano zgodę na budowę kompleksu treningowego w Ditton w hrabstwie Kent. To spory kawałek od Londynu, ale to norma w nowoczesnym futbolu, że ośrodki są zdala od dużych miast. Klub, jak widać, cały czas się rozwija i trudno się dziwić, że Putellas dała się skusić.

Reklama

Hiszpanka pozostawiła w FC Barcelonie ogromne dziedzictwo. Dwie Złote Piłki, 30 trofeów, cztery zwycięstwa w Lidze Mistrzyń – to dorobek, którego pozazdrościłby Putellas niejeden piłkarz z najlepszych klubów świata. Licząc obydwie sekcje, Putellas w historii Barcelony jest na liście strzelców gorsza jedynie od Lionela Messiego – 232 bramki to jej dorobek z 14 sezonów kariery.

Mimo to, zdecydowała się na coś nowego. Michael Cox porównał to do transferu Allana Simonsena do Charltonu Athletic. Duńczyk trafił do angielskiego drugoligowca sześć lat po wygraniu Złotej Piłki. 32-latka trafiając na Wyspy Brytyjskie, dołączyła do jedynego niezależnego klubu Women’s Super League (nie jest to żeński odłam w męskim klubie).

Reklama

Putellas powtarza:

– Wielu ludzi mówi mi, że nie muszę nic nikomu udowadniać, powinnam cieszyć się życiem. To nie jest mój sposób rozumienia tej pracy. Moją pasją jest rywalizacja. Jeśli mi się nie uda, to prawdopodobnie zrezygnuję z futbolu. To mój sposób na życie. Po prostu rywalizuję, udowadniam swoją wartość.

Jak sugeruje The Athletic, który zamieścił wiele informacji na temat samego transferu, Putellas od początku unikała licytacji pomiędzy stronami, w stylu „kto da więcej wolnemu agentowi na rynku”. Dała do zrozumienia Barcelonie, jakimi wartościami kieruje się w swojej decyzji. Według niektórych źródeł, nigdy nie chodziło piłkarce o pieniądze, choć Kang zapewne mogłaby jej zapewnić kosmiczne wynagrodzenie bez żadnego problemu. Putellas chciałaby przede wszystkim pomóc rozwijać się dyscyplinie.

Reklama

Umowa w Londynie opiewa na trzy sezony i co prawda dostanie ona podwyżkę w stosunku do tego, co otrzymywała w Katalonii, ale nie jest to jakaś z gatunku „z kosmosu”. W porównaniu z 750 tysiącami euro rocznie, w stolicy Wielkiej Brytanii będzie to nieco poniżej miliona euro bazy.

Warto tu w ramach ciekawostki przytoczyć, że jeden z ostatnich meczów w Katalonii Putellas rozegrała w finale Ligi Mistrzyń. Właśnie przeciwko OL należącym do Kang. Barcelona rozniosła Francuzki 4:0, a bohaterką meczu była (w końcu zwycięska w finale) Ewa Pajor.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama