Aż sześć drużyn w czołowej ósemce mistrzostw świata to kraje europejskie. W dodatku w wyjściowych jedenastkach zespołów, które dotarły do ćwierćfinału mundialu, na palcach jednej ręki możemy policzyć tych, którzy nie grają w klubach europejskich. A nawet oni wyjechali poza nasz kontynent dopiero po trzydziestce, a wcześniej mogliśmy ich oglądać na naszych stadionach właściwie co tydzień. Nie ma dziś na świecie piłkarza, który jest podstawowym zawodnikiem ćwierćfinalisty mistrzostw, a jednocześnie ani obecnie, ani w wieku dwudziestu kilku lat nie grał w lidze kraju należącego do UEFA. Dawne ścieżki kariery polegające na odniesieniu sukcesu na mundialu i zdobyciu pierwszego kontraktu z europejskim klubem zaczynają odchodzić w niepamięć.
Prawie wszyscy piłkarze wyjściowych składów ćwierćfinalistów mundialu grają w Europie
W czołowej ósemce mistrzostw świata mamy sześć drużyn z Europy oraz Argentynę i Maroko. Ostatni raz więcej reprezentantów naszego kontynentu na tym etapie mieliśmy w 1994 podczas poprzedniego mundialu organizowanego przez Stany Zjednoczone. Mniej drużyn z Ameryki Południowej było tylko raz, w 1934 roku. Istotne jest jednak coś innego. Olbrzymia większość zawodników Maroka i Argentyny albo w dzieciństwie (w przypadku drużyny z Afryki) albo w młodości (Albiceleste) rozpoczęła treningi w klubach europejskich. A ci, którzy dziś grają poza naszym kontynentem, albo nie odgrywają większej roli w reprezentacji, albo mają za sobą długą i owocną przygodę w ligach krajów należących do UEFA.
Właściwie żaden zawodnik, który nie gra obecnie w Europie, ani nie grał w niej w kluczowym dla piłkarza wieku dwudziestu kilku lat, nie pojawił się w wyjściowym składzie zespołów, które przebrnęły fazę 1/8 finału! Tyle mówiło się o roli reprezentacji spoza naszego kontynentu. Wielu ekscytowało się ich wynikami na początku fazy grupowej. A tymczasem teraz okazuje się, że w decydującym etapie do stołu zaproszeni są tylko ci, którzy grają w Europie, albo spędzili tu zasadniczą część kariery.
Nie tak dawno mieliśmy przecież mundiale, na których poznawaliśmy (i to w kluczowych rolach na decydującym etapie!) piłkarzy, których nie mieliśmy okazji zobaczyć wcześniej w ligach krajów należących do UEFA. Mistrzostwa były dla nich oknem na świat i okazją zaprezentowania się najmocniejszym klubom. Dziś, przy skautingu docierającym do najdalszych zakątków świata, ta epoka chyba odchodzi bezpowrotnie. Oczywiście wciąż wiele będzie przypadków, gdy ktoś pokazuje się wcześniej, szczególnie w fazie grupowej.
Drugorzędna rola piłkarzy spoza lig europejskich wśród ćwierćfinalistów mundialu
Sprawdźmy zatem, jaką rolę odgrywają zawodnicy klubów pozaeuropejskich w kadrach ośmiu ćwierćfinalistów mundialu. Bierzemy pod uwagę przynależność klubową z rundy wiosennej nie uwzględniając transferów z trwającego okienka.
W połowie reprezentacji nie ma ani jednego gracza spoza naszego kontynentu. Są to Szwajcaria, Belgia, Hiszpania i Norwegia.
W składzie Anglików jest Ivan Toney, który w wieku 28 lat przeszedł do ligi arabskiej. Jednak nie wszedł on jeszcze podczas obecnego mundialu na boisko. Francja ma Theo Hernandeza. W wieku 27 lat także zdecydował się na grę w lidze saudyjskiej. Rozegrał na mistrzostwach prawie dwieście minut, ale w meczu 1/8 finału z Paragwajem nie wystąpił.
Większą rolę odgrywają piłkarze lig pozaeuropejskich w kadrze Argentyny. Leandro Parades w wieku 31 lat postanowił wrócić do Boca Juniors. Wystąpił w meczu z Egiptem. Także na powrót, ale do River Plate, w wieku 28 lat zdecydował się Gonzalo Montiel. Zagrał jednak na mundialu tylko przez 78 minut w tym zaledwie kwadrans w 1/8 finału. Flaco Lopez, na co dzień zawodnik Palmeiras, zaliczył symboliczne osiem minut w meczu z Jordanią. Nigdy nie grał w Europie.
Znacznie lepiej wygląda sytuacja duetu z Interu Miami. 31-letni Rodrigo De Paul, który od stycznia występuje w MLS, zagrał na mundialu przez 322 minuty, zszedł po godzinie gry z Egiptem. 33 lata miał Leo Messi gdy przeszedł do Miami. Na mistrzostwach pełni rolę niebagatelną, a w 1/8 finału pomógł wyciągnąć swoją drużynę z niebytu.

Hernandez kontra De Paul w Katarze. Dziś żaden nie gra w Europie
Piątka z Maroka
Najwięcej zawodników występujących poza Europą ma Maroko. Z tym że Belammari, Tagnaouti i Mohamedi grający w lidze egipskiej i marokańskiej nie zagrali na mundialu ani minuty, a Saadane wszedł na ostatnie sekundy meczu z Kanadą. W dodatku między 24. a 27. rokiem życia grał w Europie.
Rahimi rozegrał 129 minut na mistrzostwach. W meczu z Kanadą wszedł na boisko dopiero po kontuzji Saibariego. Gra w lidze w Emiratach i nigdy nie występował w Europie. Natomiast kluczową rolę w kadrze Maroka odgrywa bramkarz Bounou, który zaliczył wszystkie spotkania. Od trzech lat gra w arabskim Al-Hilal, do którego przeszedł w wieku 32 lat.
Poznajcie Mascherano i Teveza
Spośród 88 zawodników wyjściowych składów drużyn, które przebrnęły fazę 1/8 finału, poza Europą grają tylko Paredes, De Paul, Messi i Bounou. Jednak przecież każdy z nich olbrzymią część życia spędził na naszym kontynencie, zmieniając lokację dopiero po ukończeniu trzydziestego roku życia. Zatem KAŻDY z prawie setki podstawowych graczy ćwierćfinalistów mundialu albo gra dziś w Europie, albo grał tu u szczytu swojej kariery, a więc w wieku dwudziestu kilku lat. Oczywiście stan ten może się jeszcze zmienić. Choćby dlatego, że tym razem od pierwszej minuty prawdopodobnie będzie musiał zagrać Rahimi, ale obraz jest dość jednoznaczny.
Mało tego, wśród ćwierćfinalistów turnieju w Katarze było podobnie. Ostatnimi zawodnikami w podstawowym składzie na tym etapie, którzy nie mieli w CV znaczącego wpisu dokumentującego grę w ligach europejskich byli Urugwajczyk Nahitan Nandez i Brazylijczyk Fagner na mundialu w Rosji. To już zdecydowanie nie są te czasy, gdy na mundialu pokazuje się Pele, którego dzięki temu mieszkańcy naszego kontynentu mogą pierwszy raz w życiu zobaczyć na oczy.
W 2014 i 2010 roku w wyjściowych składach ćwierćfinalistów było łącznie aż dwunastu graczy, którzy nie mieli za sobą żadnego, albo prawie żadnego doświadczenia w Europie. W 2006 takimi piłkarzami byli znani później Roberto Abbondanzieri, Javier Mascherano i Carlos Tevez (dwóch ostatnich od razu kupił West Ham), a cztery lata wcześniej takich zawodników było aż piętnastu!

Mascherano kontra Tevez w finale Ligi Mistrzów
Kiedyś przyszłe gwiazdy z dalekich krajów poznawaliśmy na mundialach
Większość z nich dostała po wielkim sukcesie na mistrzostwach świata swoją szansę w klubach europejskich. Kilku zrobiło wielkie kariery, wielu także zawiodło, a nieliczni nigdy nie pojawili się na naszym kontynencie.
Wygląda na to, że czasy, gdy w ostatniej ósemce mundialu widzimy w pierwszoplanowych rolach zawodników, których nigdy nie mieliśmy szansy obejrzeć na stadionach w naszej okolicy albo w transmisjach telewizyjnych, mijają bezpowrotnie. Niezależnie czy do końcowego etapu mistrzostw przebijają się kraje z UEFA, czy też nie, zawodnicy spoza lig europejskich stanowią trudno zauważalną mniejszość, a nawet wśród nich właściwie każdy grał tu na wcześniejszym etapie swojej kariery.
I tak wygrała Europa
Przed turniejem szanse na mistrzostwo świata zdobyte przez kraj europejski szacowałem na 63%. Ameryka Południowa miała mieć ich 32%. Reszta kontynentów pozostawała bardzo daleko w tyle. Dziś bukmacherzy dają Maroku trzy procent szans, Argentynie dwadzieścia, a krajom UEFA aż 77%. Teorie sprzed dwóch tygodni, że „to nie jest mundial Europy” zostały mocno nadszarpnięte przez rzeczywistość.
Oczywiście drużyna Lionela Scaloniego pokazała, że może osiągnąć wszystko, a i Maroku nie ma co odbierać prawa do wygrania jeszcze trzech bitew. Jednak nasz kontynent pokazał, że pogłoski o jego śmierci są przesadzone. A nawet jeśli wygra ktoś spoza Europy, stanie się to przede wszystkim dzięki piłkarzom wychowanym lub ukształtowanym w europejskich klubach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot.Newspix.pl
