Vidić celem ataków prezesa i przestępców. Szokujące doniesienia z Serbii

Marcin Ziółkowski

01 lipca 2026, 17:03 • 3 min czytania 2

Reklama
Vidić celem ataków prezesa i przestępców. Szokujące doniesienia z Serbii

Legenda Manchesteru United i reprezentacji Serbii Nemanja Vidić przekonał się w ostatnim czasie, co znaczy podpaść władzy. Na całe szczęście, nie doszło do tragedii, a na taką sytuację się wręcz zapowiadało. Najnowsze doniesienia śledztwa OCCRP i KRIK wskazują na to, że planowano działania, w ramach których Vidić miał zostać, krótko mówiąc, ofiarą. Podpadł prezesowi federacji. Ten uważał, że dawny piłkarz chce go pozbawić stanowiska i działał po kryjomu w bardzo złej wierze.

Reklama

Trzeba przyznać, że o całej sprawie zaalarmowano w porę – Vidić nie był świadomy zagrożenia.

Vidić jako cel ataków. Piłkarz zszokowany, nie wiedział nic o sprawie

Amerykańska organizacja OCCRP to stowarzyszenie dziennikarzy śledczych, które informuje i przestrzega przed przypadkami przestępstw oraz korupcji. Agencja we współpracy z serbskim medium KRIK (tematyka ich działalności – śledcza) doszła do szokujących wiadomości. Pokrzywdzoną stroną w sprawie jest legendarny obrońca Manchesteru United, Nemanja Vidić. Serbski zawodnik był celem ataków prezesa serbskiej federacji piłkarskiej Slavisy Kokezy.

Cała sprawa wstrząsnęła tamtejszym futbolem. Vidić często publicznie podważał powagę instytucji FSS. Uważał, że federacja jest skorumpowana, a działacze zyskiwali na tym finansowo. Kokeza miał poczuć oddech Vidicia na plecach, myśląc, że chce on zająć jego miejsce jako prezesa. Wykorzystał więc swoje kontakty i zaplanował intrygę. Chciał on nastraszyć Vidicia z każdej możliwej strony.

Reklama

Legendarny piłkarz miał zostać „uciszony”. Kokeza informował kryminalistów o tym, jak mieli zastraszać Vidicia. Jedna z osób miała zasugerować wykorzystanie do całej operacji Slobodana „Snipera” Milutinovicia. To znany serbski przestępca i piłkarski chuligan. Kokeza sugerował swoim ludziom, aby Vidić miał „trzymać się z daleka od federacji, bo inaczej skończy na cmentarzu”.

Jeśli zawodnik miał plan, aby zostać kolejnym prezesem, miał przestać o niej mówić, wg doniesień OCCRP oraz KRIK. Kokeza właśnie tego sobie życzył. Wszystko do tego stopnia, że jeden z jego wspólników miał zamieścić nadajnik w Mediolanie do śledzenia aktywności samochodu piłkarza. Plan był też, aby zastraszyć go we Włoszech i Kokeza chciał, aby jacyś ludzie byli tam na miejscu.

Reklama

Jeden z jego kontaktów miał nawet zasugerować, że należy wywrzeć na Vidiciu tak wielką presję, że wystraszy się tego wszystkiego, „przestanie gadać byle co o federacji” i nie będzie mieć z nią do czynienia. Wiadomości, do których dotarły obydwa serwisy sugerowały, że plan zastraszenia piłkarza był na zaawansowanym etapie. Po kilku miesiącach od sprawy, Kokeza podał się do dymisji ze stanowiska – było to w marcu 2021 roku.

Vidić nie miał pojęcia, że została zawiązana przeciwko niemu jakaś intryga. O sprawie dowiedział się od dziennikarzy. Wyszło też na jaw, że planowano wywrzeć presję na kolegach piłkarza, a w sugestii wobec nich padła chęć pobicia „przynajmniej jednego z nich”. Wymieniono choćby byłego reprezentanta kraju, Dragana Mrdję. Vidić przyznał, że nigdy nie otrzymał żadnych pogróżek, ale był świadomy reputacji Kokezy.

– Możliwe, że moje życie wciąż jest w niebezpieczeństwie. Kto wie, pewnie Kokeza wciąż jest na mnie zły (…) Chciałbym wiedzieć od organizacji rządowych, czy moje bezpieczeństwo wciąż wisi na włosku.

Reklama

 

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Laporta mówi o Alvarezie. „Nie przymuszaliśmy go do tego”

Marcin Długosz
0
Laporta mówi o Alvarezie. „Nie przymuszaliśmy go do tego”

Inne ligi zagraniczne

Reklama