Robert, grunt, że nie poszedłeś do Arabów!

Przemysław Michalak

28 czerwca 2026, 21:09 • 2 min czytania 48

Reklama
Robert, grunt, że nie poszedłeś do Arabów!

Ufff! Gdy rozstrzygała się przyszłość Roberta Lewandowskiego, miałem tylko jedno życzenie: byleby nie zdecydował się na Arabię Saudyjską. Zostało ono spełnione, bo wszystko wskazuje na to, że zostanie piłkarzem Chicago Fire.

Reklama

Takie wieści przekazał Fabrizio Romano, a za nim inni. Można go nie lubić za coraz częstsze odchodzenie od samego dziennikarstwa, czego kulminację zobaczyliśmy w momencie przekonywania nas, że saudyjski król to w zasadzie lider w pomocy humanitarnej na świecie, ale skoro ogłosił to swoje „here we go”, zapewne ma podstawy. Niech mu się to sprawdzi.

Robert Lewandowski zagra w Chicago Fire. I bardzo dobrze!

Bolałoby mnie, gdyby najlepszy polski piłkarz w historii tak po prostu skusił się na petrodolary, zupełnie nie biorąc pod uwagę tego, że Arabia Saudyjska ma dużo krwi na rękach, kobiety w praktyce nadal nie mogą nawet wyjść z domu bez zgody „opiekuna”, a chrześcijanie na jej terenie wciąż muszą funkcjonować w podziemiu, bo inaczej skończyliby w więzieniu albo jeszcze gorzej. Do tego sama liga jest tworem totalnie sztucznym, niepoważnym, nienaturalnie napompowanym, jak zresztą każde rozgrywki z „szejkowego” kraju. Trudno byłoby się emocjonować dokonaniami Roberta w takim otoczeniu.

Inna sprawa, że chyba tak naprawdę do Arabii bardziej Lewego wpychali jego przedstawiciele niż same kluby naprawdę poważnie sygnalizowały swoje zainteresowanie. Wieści o 90 mln euro rocznej pensji były bajkami, co wtedy ładnie na czynniki pierwsze w dłuższym tekście rozłożył Szymon Janczyk.

Jasne, MLS to też nie jest w pełni „normalna” liga według europejskiego wzorca, ale mowa jednak o zupełnie innym kontekście i zupełnie innych realiach funkcjonowania.

Reklama

Tu nie było żadną tajemnicą, że w Chicago chcieli Polaka od dawna. – Na pewno jakiś temat jest. Robert znajdował się na ich Discovery List, czyli takiej jakby liście rezerwacyjnej dokonywanej przez dany klub, by mieć pierwszeństwo w rozmowach z piłkarzem. Trzymam kciuki, żeby ta historia się wydarzyła. To byłaby super sprawa dla chicagowskiej Polonii. Im więcej takich nazwisk w MLS, tym wyższy poziom i coraz większa renoma rozgrywek. Liczba takich postaci rośnie, że wspomnę Muellera czy Sona z ostatniego lata – tłumaczył mi niedawno Bartosz Barnaś, dyrektor skautingu w Vancouver Whitecaps.

Dwa tygodnie temu Lewandowski i jego ludzie przylecieli do Chicago na rekonesans i najwyraźniej po namyśle dali się przekonać. Kamień z serca, szczęśliwe zakończenie.

A czy Lewy grający w USA będzie jeszcze przydatny reprezentacji po dalekich lotach? Nie wiem, jeszcze przyjdzie czas, żeby się zastanowić, ale ten dylemat powstałby bez względu na to, czy nasz snajper wybrałby Amerykę, Arabię czy Włochy. Kilka godzin więcej w samolocie to akurat wątek poboczny.

Reklama

fot. Newspix

48 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama