Czy po tym spotkaniu można wyciągać jakieś daleko idące wnioski? No raczej nie. Maroko było już praktycznie pewne awansu, więc na starcie z najsłabszym rywalem selekcjoner afrykańskiej reprezentacji wystawił nieco pozmieniany skład. Nie bez trudu, ale jego podopieczni bez większego forsowania tempa odnieśli zwycięstwo i już czekają na grę w fazie pucharowej. A Haiti, mimo że porażką, to w naprawdę ładnym stylu pożegnało się z turniejem.
Tylko armagedon, zaczynający się od zwycięstwa Szkocji z Brazylią (co i tak się nie wydarzyło), mógł zabrać piłkarzom Mohameda Ouahbiego awans do fazy pucharowej. Ten świadomy trudów turnieju dał odpocząć kilku swoim podstawowym zawodnikom, a zresztą jego nastawienie dość dobrze przełożyło się na jego podopiecznych. Ci chcieli wygrać jak najmniejszym nakładem sił i to się udało.
Prawdziwą twarz Maroka widzieliśmy przeciwko Brazylii i właśnie takiej spodziewamy się również w fazie pucharowej. Teraz tylko dopięło formalność, jaką był awans z grupy.
Maroko – Haiti 4:2. Godne pożegnanie z mundialem
Od początku pachniało golem dla Maroka, aczkolwiek długo nie chciało im wpaść, na co spory wpływ miała też dobra postawa żegnającego się z kadrą narodową Johny’ego Placide’a. Choćby odbił strzał Achrafa Hakimiego, a nieskuteczna dobijał Ayoub El Kaabi, jeszcze innym razem niecelne uderzył Ismael Salibari. Przewaga Marokańczyków była wręcz zatrważająca, jednak mieli problem, by przekuć ją na konkrety. Dla odmiany ich rywale byli do bólu skuteczni.
Właściwie ich pierwszy wypad ofensywny i od razu gol. Jednocześnie zrozumieliśmy, dlaczego pierwsze dwa spotkania Redouane Halhal i Anass Salah-Eddine przesiedzieli na ławce rezerwowych. Obaj zdecydowanie się nie popisali, zwyczajnie dając się ubiec Haitańczykom. Ładną akcję sfinalizował Lenny Joseph, aczkolwiek piłka po drodze jeszcze odbiła się od Bono, więc FIFA zaliczyła to trafienie jako gola samobójczego bramkarza Al-Hilal.
Mamy pierwsze trafienie w meczu Maroko z Haiti i jest to gol… Haiti! ⚽️
🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉 https://t.co/hPmg3qyT6f pic.twitter.com/fTBFrFj3nw
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 24, 2026
A Maroko tak próbowało, i probowało aż w końcu się doczekało po uderzeniu El Khannoussa piłkę z najbliższej odległości dobił Hakimi. Problem w tym, że podopieczni Mohameda Ouahbiego długo z remisu się nie nacieszyli. Znów dała o sobie znać skuteczność ekipy z Haiti. Ta stwierdziła, że jak się żegnać z mundialem to efektownie i zaserwowała nam jedno z najpiękniejszych trafień tych mistrzostw. Fenomenalnie, ale naprawdę fenomenalnie, z dystansu przymierzył Wilson Isidor. Pod wrażeniem byli nawet kibice z Maroka.
Tym razem na odpowiedź Maroka nie trzeba było długo czekać. Znów w roli głównej Achraf Hakimi, który ładnie dograł do Ismaela Salibariego. Ten swoim uderzeniem sprawił, że piłkarze na przerwę udali się przy wyniku 2:2, aczkolwiek gdyby podopieczni Mohameda Ouahbiego popisali się przynajmniej minimalnie lepszą skutecznością, to spokojnie mogli mieć z cztery, a może i pięć bramek.
CO. ZA. MECZ!!! CO. ZA. KOŃCOWKA 1. POŁOWY!!! Maroko 2⃣ Haiti 2⃣!
🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉 https://t.co/hPmg3qyT6f pic.twitter.com/0pn2TniR1M
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 24, 2026
Oddali 13 uderzeń, z czego siedem celnych. Dla porównania Haiti cztery próby, a tylko jedna leciała w światło bramki. Natomiast działo się sporo, więc mimo że mecz bez większego znaczenia, to postronny kibic zdecydowanie mógł być ukontentowany.
Maroko dopięło swego i wygrało
Po przerwie Maroko oczywiście chciało przechylić szalę na swoją stronę, aczkolwiek miało zamiar to uczynić różnicą w umiejętnościach, a nie zaangażowaniem. Na pierwszym rzut oka było widać, że pochodzą z lepszego piłkarskiego świata, natomiast grali raczej na 80-90% możliwości. Nie chcieli się zbytnio obciążać, mając w pamięci fazę pucharową, jednak to nie zmienia faktu, że wciąż byli groźni.
Raz za razem przeprowadzane były kolejne ataki na bramkę Johny’ego Placide’a, ale Haiti dzielnie się broniło przed utratą trzeciego gola. Skutecznie wytrącało rywali z rytmu starając się raz na jakiś czas ruszyć z jakimś szybkim atakiem, aczkolwiek nie były one już tak groźne jak przed przerwą.
W poczynaniach Maroka można było wyczuć sporo spokoju. Mimo że piłka ewidentnie nie chciała im wpaść, to grali tak, jakby byli przekonani, że prędzej czy później dopną swego. No i rzeczywiście w końcu się udało. Rzut rożny i w polu karnym najprzytomniej zachował się Rahimi. Z dużym luzem najpierw przyjął futbolówkę, a następnie skutecznie przymierzył.
I jest trafienie na 3:2 dla Maroka! Ależ meczycho! 🔥
🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉 https://t.co/hPmg3qyT6f pic.twitter.com/qT2bKObwQt
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 24, 2026
A jak już piłkarze z Afryki mieli korzystny dla siebie wynik, to spokojnie kontrolowali spotkanie, szanowali piłkę i nie mieli zamiaru forsować tempa. Szukali kolejnych bramek, jednak robili tego za wszelką cenę. Jeśli udałoby im się trafić po raz czwarty, to na pewno szeroko by się uśmiechnęli, natomiast, gdyby już nic nie wpadło, to jakiejś tragedii też by dla nich nie było.
No i rzeczywiście na sam koniec jeszcze poprawili swój dorobek bramkowy. Spod samej linii końcowej piłkę wyłuskał Rahimi, następnie wyłożył Gessime’owi Yassine, a ten trafiając do pustej ustalił wynik na 4:2.
Z perspektywy selekcjonera Maroka po tym spotkaniu najważniejsze są dwie informacje. Dobra atmosfera w zespole przed fazą pucharową, a także zyskał przekonanie, że skład, na jaki zdecydował się w dwóch pierwszych meczach był optymalny. Sposród czterech graczy, którzy po raz pierwszy dostali szansę od początku, tylko Sophiane Amrabat nie może mieć sobie nic do zarzucenia. Pozostała trójka zdecydowanie nie zachwyciła.
Haitańczycy, mimo kompletu porażek, w ładny sposób pożegnali się z mundialem. Nie wywiesili białej flagi, a przez sporą część spotkania ze znacznie lepszą reprezentacją stawiali jej nie najłatwiejsze warunki. Najkrócej mówiąc: wstydu nie było.
Zmiany:
Legenda
Ocena atrakcyjności meczu: 4/6
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix