Mundial, który odbywa się w USA, Meksyku i Kanadzie, to nie tylko mecze, w których padają gole. To również kwestie bezpieczeństwa, a w Stanach Zjednoczonych chodzi m. in. o drony znajdujące się blisko stadionów. Na skutek decyzji, podjętej jakiś czas temu przez prezydenta Donalda Trumpa, podczas MŚ przechwycono już ok. 300 takich obiektów.
Jakiś czas temu prezydent USA Donald Trump podpisał specjalne rozporządzenie, które miało na celu wzmocnić Stany Zjednoczone w obronie przed dronami. Stworzono też specjalne systemy, mające walczyć z dronami i umieszczono je na granicy z Meksykiem. Teraz, podczas mundialu, widzimy efekty tych działań.
Władze informują: podczas mundialu przechwycono już ponad 300 dronów
Jak wyglądają przepisy? Agencja Reuters informuje, że według nich wszystkie operacje lotnicze (a w skład tego wchodzą też loty dronów) są zakazane w promieniu trzech mil morskich od danego stadionu. Do tego obiekty lotnicze muszą znajdować się na wysokości minimum ok. 915 m nad gruntem, chyba że na ich przebywanie niżej jest specjalna zgoda.
Do tego Federalna Administracja Lotnictwa zakazała lotów dronami nad zgromadzeniami kibiców w całym USA. W tym przypadku zakaz obowiązuje w promieniu mili morskiej (niecałe 2 km) od zgromadzenia, a także do wysokości tysiąca stóp (nieco ponad 300 m) nad poziomem gruntu.
Za złamanie tych zakazów grożą surowe kary: grzywny, nawet w wysokości 100 tys. dolarów, do tego zarzuty karne. Trump i jego administracja sporo robią, żeby przechwytywać drony: przy stadionach, na których odbywają się spotkania, umieszczono też zespoły FBI, które mają wykrywać oraz niszczyć drony, których nie powinno tam być.
Przedstawiciele FBI w samym Miami informowali, że ukarano już niemal 50 operatorów dronów i przejęto ponad 50 maszyn.
Fot. Newspix.pl