Jest pierwsza afera w afrykańskiej kadrze! W roli głównej – Senegal

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 czerwca 2026, 16:32 • 2 min czytania 6

Reklama
Jest pierwsza afera w afrykańskiej kadrze! W roli głównej – Senegal

Istnieją w futbolu pewne niezmienne tradycje. Wielki turniej bez potężnej dramy organizacyjnej w obozie którejś z afrykańskich reprezentacji to po prostu mundial stracony. Tradycji stało się zadość i tym razem. Miano organizacyjnego cyrku na kółkach wędruje do Senegalu, którego selekcjoner pracuje na czarno, piłkarze nie dostali obiecanych premii, a jakby tego było mało, na zgrupowanie nie zabrano kucharza reprezentacji. 

Reklama

Po porażce 1:3 z Francją na inaugurację fazy grupowej, w szatni Senegalu wrze. Nie chodzi jednak o sportową złość po przegranym meczu, a totalny chaos organizacyjny. Jak ujawnił portal Sport News Africa, lista zarzutów wobec senegalskiej federacji jest kompromitująco długa.

Zacznijmy od samej góry, bo ryba psuje się od głowy. Selekcjoner reprezentacji, Pape Thiaw, który ma taktycznie rozpracowywać rywali, sam prawdopodobnie zastanawia się, co on właściwie tam robi. Według najnowszych doniesień szkoleniowiec… wciąż nie posiada oficjalnego, podpisanego kontraktu z federacją. Czyli, mówiąc wprost, pracuje na czarno.

Żeby było zabawniej, Thiaw od pięciu miesięcy nie zobaczył na koncie ani jednego euro. A przecież to własnie pod jego wodzą Sadio Mane i spółka sięgnęli po zwycięstwo w tegorocznym Pucharze Narodów Afryki, które potem zostało odebrane Senegalowi w skandalicznych okolicznościach przy zielonym stoliku na rzecz Maroka.

Reklama

Bez umów, pieniędzy i… kucharza. Afera w reprezentacji Senegalu

Jakby tego było mało, senegalski związek zalega nie tylko selekcjonerowi, ale również piłkarzom, którym nie zostały wypłacone obiecane premie ani za wspomniany udział w PNA, ani za awans na mistrzostwa świata.

Całość dopełnia… brak kucharza reprezentacji. Serio. Działacze w ramach oszczędności lub zwykłego gapiostwa po prostu nie zabrali na turniej oficjalnego szefa kuchni, który od lat dbał o menu zawodników. Efekt? Jedzenie serwowane w hotelu jest tak dramatycznej jakości, że reprezentanci Senegalu masowo wzięli sprawy w swoje ręce. Pod hotelem regularnie krążą lokalni kurierzy, a piłkarze zamawiają jedzenie na własną rękę z okolicznych restauracji.

Przed decydującym meczem z Norwegią, Senegal przypomina beczkę prochu, która w każdej chwili może eksplodować. Gwiazdy z topowych europejskich lig zamawiają fast food z dowozem, grają bez obiecanej kasy, a ich trener formalnie nie jest nawet zatrudniony. Pozostaje tylko czekać, aż wzorem dawnego Kamerunu czy Ghany piłkarze w ramach protestu odmówią wyjścia na trening.
Reklama
6 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama