Istnieją w futbolu pewne niezmienne tradycje. Wielki turniej bez potężnej dramy organizacyjnej w obozie którejś z afrykańskich reprezentacji to po prostu mundial stracony. Tradycji stało się zadość i tym razem. Miano organizacyjnego cyrku na kółkach wędruje do Senegalu, którego selekcjoner pracuje na czarno, piłkarze nie dostali obiecanych premii, a jakby tego było mało, na zgrupowanie nie zabrano kucharza reprezentacji.
Po porażce 1:3 z Francją na inaugurację fazy grupowej, w szatni Senegalu wrze. Nie chodzi jednak o sportową złość po przegranym meczu, a totalny chaos organizacyjny. Jak ujawnił portal Sport News Africa, lista zarzutów wobec senegalskiej federacji jest kompromitująco długa.
Zacznijmy od samej góry, bo ryba psuje się od głowy. Selekcjoner reprezentacji, Pape Thiaw, który ma taktycznie rozpracowywać rywali, sam prawdopodobnie zastanawia się, co on właściwie tam robi. Według najnowszych doniesień szkoleniowiec… wciąż nie posiada oficjalnego, podpisanego kontraktu z federacją. Czyli, mówiąc wprost, pracuje na czarno.
Żeby było zabawniej, Thiaw od pięciu miesięcy nie zobaczył na koncie ani jednego euro. A przecież to własnie pod jego wodzą Sadio Mane i spółka sięgnęli po zwycięstwo w tegorocznym Pucharze Narodów Afryki, które potem zostało odebrane Senegalowi w skandalicznych okolicznościach przy zielonym stoliku na rzecz Maroka.
🚨🚨 C’EST LE CHAOS TOTAL EN INTERNE AU SÉNÉGAL 🇸🇳😱
👉 Pape Thiaw n’aurait toujours pas de contrat officiel et aurait plusieurs mois de salaires impayés
👉 Plusieurs joueurs seraient mécontents des conditions d’hébergement du camp de base au Mondial
👉 Les primes des… pic.twitter.com/7lhBojdmLH
— BeFootball (@_BeFootball) June 19, 2026
Bez umów, pieniędzy i… kucharza. Afera w reprezentacji Senegalu
Jakby tego było mało, senegalski związek zalega nie tylko selekcjonerowi, ale również piłkarzom, którym nie zostały wypłacone obiecane premie ani za wspomniany udział w PNA, ani za awans na mistrzostwa świata.
Całość dopełnia… brak kucharza reprezentacji. Serio. Działacze w ramach oszczędności lub zwykłego gapiostwa po prostu nie zabrali na turniej oficjalnego szefa kuchni, który od lat dbał o menu zawodników. Efekt? Jedzenie serwowane w hotelu jest tak dramatycznej jakości, że reprezentanci Senegalu masowo wzięli sprawy w swoje ręce. Pod hotelem regularnie krążą lokalni kurierzy, a piłkarze zamawiają jedzenie na własną rękę z okolicznych restauracji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix