Irańczycy tuż po meczu musieli opuścić USA. „Wszystko jest katastrofą”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

16 czerwca 2026, 11:59 • 4 min czytania 5

Reklama
Irańczycy tuż po meczu musieli opuścić USA. „Wszystko jest katastrofą”

Irańczycy o godzinie 20 czasu lokalnego skończyli granie przeciwko Nowej Zelandii. Chcieli zostać na drugi dzień w USA, by odbyć sesję regeneracyjną, ale już trzy godziny po końcowym gwizdku byli w samolocie powrotnym do Meksyku. W pomeczowych wypowiedziach selekcjoner oraz kapitan nie gryźli się w język. The Athletic relacjonuje, że przedstawiciel FIFA próbował powstrzymywać Mehdiego Taremiego przed kontynuowaniem rozmowy z dziennikarzami.

Reklama

Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 600 zł za trafiony Bet Builder (Stawka 2 zł) – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczy

Promocja STS 600 zł za trafiony BetBuilder na MŚ

Reprezentacja Iranu podczas mistrzostw świata miała stacjonować w Arizonie. Jednak przez wojnę z USA niecały miesiąc przed turniejem zmieniła swoją bazę z Tucson na położoną tuż przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi Tijuanę. Co prawda dzięki temu Irańczykom zmniejsza się długość podróży do Inglewood i Seattle, gdzie rozgrywają swoje grupowe mecze, ale wciąż warunki nie są dla nich komfortowe. Kilka dni przed rozpoczęciem mundialu mieli bowiem usłyszeć, że na terenie Stanów Zjednoczonych mogą przebywać maksymalnie do 24 godzin.

Reklama

Irańczycy narzekają na swoją sytuację

Po zremisowanym 2:2 meczu otwarcia z Nową Zelandią doniesienia te potwierdzili selekcjoner Iranu, Amir Ghalenoei, i kapitan tej drużyny, Mehdi Taremi. Granie z Nową Zelandią Irańczycy skończyli ok. godz. 20 czasu lokalnego. Chcieli zostać w Kalifornii i następnego dnia odbyć sesję regeneracyjną, lecz nakazano im od razu wracać do Meksyku. The Athletic informuje, że kilka minut po godzinie 22 Irańczycy opuścili SoFi Stadium w Inglewood, a godzinę później wylecieli z USA. Przed wyjazdem członkowie zespołu opowiedzieli, z czym muszą się mierzyć.

– Powiedzieli, że musimy natychmiast wyjechać. Jesteśmy tym naprawdę zaniepokojeni. Szczerze to nie wiemy, dlaczego nas odsyłają. To wydaje się bardzo dziwne. Wygląda na to, że inni planują za nas. Nasza drużyna jest najbardziej uciśnioną drużyną na tym mundialu. Nie ma tu szefa naszej federacji, nie ma naszych mediów, nie ma wielu członków zespołu. Z technicznego punktu widzenia powinniśmy zostać na wieczór. Sytuacja staje się coraz trudniejsza, pojawiają się kolejne przeszkody, ale robimy, co w naszej formy – mówił Ghalenoei.

Kto nie spał, nie żałuje. Iran i Nowa Zelandia zagrały świetny mecz!

Reklama

– Tak naprawdę wszystko jest dla nas katastrofą. To nie jest dla nas dobre. To nie jest dobre dla piłki nożnej, bo na mistrzostwach świata trzeba dobrze przygotować się do meczów, bo to ogromny stres dla zawodników, sztabu i wszystkich. Ale my nie mamy takiego wsparcia. Myślę, że FIFA musi nam bardziej pomóc. Oczywiście, że FIFA chce nam pomóc, ale chodzi też o inne rzeczy. Wiecie, o co chodzi. Nie muszę o tym mówić, wiecie, na czym stoimy. To zła sytuacja, mamy jej już dość. Jest tak źle, że odbija się to na naszym zespole – grzmiał Taremi.

Dwulicowa FIFA?

Na meczu z Nową Zelandią obecny był prezydent FIFA. Po końcowym gwizdku Gianni Infantino odwiedził Irańczyków w szatni i wygłosił krótkie przemówienie. – Rozumiem, przez co przechodzicie. Ale jesteście silniejsi niż pozostali i wysyłacie mocny przekaz całemu światu – słychać na opublikowanym przez irańskiego dziennikarza, Hatama Shiralizadeha, nagraniu. Następnie do Infantino przemówił Ghalenoei.

Reklama

Jeden z członków irańskiej federacji w rozmowie z The Athletic przekonywał, że to FIFA „żądała, by Irańczycy natychmiast po meczu wrócili do Tijuany”. Nawet jeśli tak było, FIFA mogła się ugiąć pod naciskiem rządu USA, który nałożył ograniczenia na obywateli Iranu. Dzień przed meczem z Nową Zelandią The Athletic informował, że jedenastu pracowników irańskiej federacji nie dostało zgody na wjazd na teren USA.

The Athletic relacjonuje również, że pracownik FIFA wielokrotnie próbował przerwać pomeczową rozmowę Taremiego z mediami. Kapitan irańskiej kadry z dziennikarzami rozmawiał zresztą wspólnie z Mohammadem Mohebim. Zawodnicy nie chcieli jednak ograniczać swoich przemyśleń, a po zakończeniu oficjalnej części kontynuowali rozmowy z dziennikarzami. – Jesteśmy tym zmęczeni. Uważam, że to nie jest sprawiedliwe… Atmosfera jest dla nas trudna – dodawał autor bramki, która ustaliła wynik rywalizacji z Nową Zelandią na 2:2.

Reklama

Kolejny mecz Irańczycy również rozegrają w kalifornijskim Inglewood. Z Belgami 21 czerwca zmierzą się jednak znacznie wcześniej, bo o godzinie 12 czasu lokalnego. Zmagania w fazie grupowej zakończą 26 czerwca w Seattle. Z Egipcjanami spotkają się o 20 czasu lokalnego.

fot. Newspix

5 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama