Reprezentacja Szwajcarii w kontekście polskiej kadry jest pewnym paradoksem. Z jednej strony można zadać sobie pytanie: „Dlaczego nie możemy być jak oni?”. Jak oni, czyli regularnie grać w fazie pucharowej mistrzostw świata i Europy. Z drugiej jednak, to przecież właśnie wyeliminowanie Helwetów podczas Euro 2016 jest największym sukcesem Biało-czerwonych w XXI wieku.
Spróbujmy zatem porównać reprezentacje Szwajcarii i Polski pozycja po pozycji. Czy faktycznie polska drużyna mogłaby być w miejscu Szwajcarów, czy jednak brakuje jej zbyt wiele jakości i za chwilę okaże się to jak na tacy?
Jako umowną formację przyjmujemy 3-4-2-1, a więc taktykę preferowaną przez Jana Urbana. Jednocześnie jest to ustawienie, w które Szwajcarzy często przechodzą w ofensywie, nawet jeśli ich bazowa taktyka to 4-2-3-1.
A zatem dziesięć lat po meczu na Euro w Saint-Etienne, raz jeszcze… Szwajcaria kontra Polska, tym razem na papierze.
GREGOR KOBEL vs ŁUKASZ SKORUPSKI
Na pierwszy ogień weźmy bramkarzy. Właściwie trudno określić, kto aktualnie jest jedynką w reprezentacji Polski, ale przyjmijmy, że nadal to miano możemy przypisać Łukaszowi Skorupskiemu. Nawet bez względu na to, czy wskazalibyśmy w tym miejscu jednak Marcina Bułkę lub Kamila Grabarę, żadnego z nich po zeszłym sezonie nie moglibyśmy postawić wyżej niż Gregora Kobela z Borussii Dortmund.
– Wreszcie wyszedł z cienia Yanna Sommera i jest jedynką w reprezentacji. Na linii wygląda znakomicie, na przedpolu też sobie świetnie radzi, natomiast jego największy problem to gra nogami. Zapewne właśnie niedostatki w tej kwestii sprawiają, że dalej jest w Dortmundzie – mówi nam Tomasz Urban, ekspert Eleven Sports od Bundesligi.
I dodaje: – Jeśli chodzi o grę na linii aspekty czysto bramkarskie, jest to bramkarz na czołowe kluby świata. Ta gra nogami jest jednak do poprawki i ten czynnik chyba hamuje go w rozwoju. Tak czy inaczej jest bardzo solidny i nie popełnia rażących błędów. Myślę, że to wartość dodana dla drużyny.
Gdyby Kobel był Polakiem, żadnego dylematu odnośnie obsady bramki by nie było. Tutaj zdecydowanie przyznajemy punkt Szwajcarom, których bramkarz z sukcesami broni w zespole wicemistrza Niemiec, a dwa lata temu wystąpił w finale Ligi Mistrzów.
Szwajcaria – Polska 1:0
NICO ELVEDI vs PRZEMYSŁAW WIŚNIEWSKI
Przejdźmy do linii obrony. Akurat Przemysław Wiśniewski jest tym zawodnikiem, który w ostatnich miesiącach polskim kibicom kojarzy się zdecydowanie lepiej niż gorzej. Choć był zamieszany zwłaszcza w stratę decydującego, trzeciego gola w barażu ze Szwecją, to całokształt jego występów w drużynie narodowej pod wodzą Jana Urbana zdecydowanie jest pozytywny.
Zestawiamy go jednak z trudnym rywalem, bowiem Nico Elvedi to podstawowy zawodnik Borussii Moenchengladbach. Występujący w ekipie ze środka tabeli Bundesligi, mierzy się na co dzień z trudniejszymi wyzwaniami niż walczący wiosną o utrzymanie w Ekstraklasie Wiśniewski.
– Elvedi ma za sobą bardzo dobry sezon w Gladbach. Był jednym z liderów tej drużyny. Większość meczów naprawdę dobrych, ale kojarzy się też z zawodnikiem, który w meczu zawsze ma odpał, no i kwestia taka, czy przeciwnik to wykorzysta. W tym sezonie aż tak wiele ich nie było, ustabilizował się – opisuje Urban.
I podkreśla: – Zasiedział się w Borussii. Chciałby spróbować czegoś innego, natomiast brakuje ciekawych ofert. Imponuje spokojem, nie traci chłodnej głowy, za wyjątkiem tych pojedynczych momentów. Piłkarz, który dobrze operuje piłką, wie jak się ustawić i jest całkiem szybki jak na środkowego obrońcę.
Pomimo wartości, jaką Wiśniewski wnosi do aktualnej reprezentacji Polski, także w tym zestawieniu musimy wybrać Szwajcara.
Szwajcaria – Polska 2:0
MANUEL AKANJI vs JAN BEDNAREK
Miniony sezon był dla Jana Bednarka najlepszym od lat. Transfer do FC Porto okazał się strzałem w dziesiątkę. Smoki sięgnęły po mistrzostwo Portugalii, a Polak miał swój mocny wkład w ten sukces. Jednocześnie jeszcze mocniej ustabilizował swoją pozycję w reprezentacji i nie ma wątpliwości, że szefa linii obronnej należy szukać właśnie w nim – czy się to komuś podoba, czy nie.
Jeżeli chodzi o dowodzenie obroną, tutaj musi rywalizować jednak z Manuelem Akanjim. Szwajcar rok temu również postawił na przeprowadzkę – trafił z Manchesteru City do Interu Mediolan. We włoskiej ekipie popełnił co prawda poważny błąd w rewanżu z Bodo/Glimt, który przyczynił się do sensacyjnego awansu Norwegów w Lidze Mistrzów, ale tak poza tym…
Akanji wyglądał więcej niż solidnie. W Serie A dominował napastników swoją fizycznością, a i piłka przy nodze zdecydowanie mu nie przeszkadzała. Trzy lata pod wodzą Pepa Guardioli musiały zrobić swoje.
Doceniamy odrodzenie Bednarka, ale w jego rywalizacji z istotnym elementem mistrzów Włoch i triumfatorem Ligi Mistrzów sprzed trzech lat, musimy uznać wyższość tego drugiego.
Szwajcaria – Polska 3:0

RICARDO RODRIGUEZ vs JAKUB KIWIOR
Ile lat ma Ricardo Rodriguez? Chyba ze sto, a na wielkich turniejach pokroju mundiali czy Euro gra od zawsze. Żarty żartami, ale ten doświadczony obrońca jest na drugim miejscu w liczbie występów w kadrze Helwetów – do obecnych mistrzostw świata, na których oczywiście zagra, zaliczył ich 138.
Oczekiwania względem RR były jednak wyższe. W 2017 roku trafił z Wolfsburga do Milanu jako bardzo utalentowany piłkarz, ale potem popadał już tylko w przeciętność. Jej podsumowaniem były cztery lata spędzone w Torino, natomiast poprzednie dwa sezony to już Betis i balansowanie między ławką rezerwowych a wyjściowym składem.
Jakubowi Kiwiorowi natomiast – podobnie jak i wspomnianemu już Bednarkowi – na zdrowie wyszedł transfer do Porto. W klubie są z niego zadowoleni, gra regularnie, a przy tym wciąż może się rozwijać i udowodnić, że czas spędzony w Arsenalu nie musi pozostać peakiem jego kariery.
Nie mamy wątpliwości, że tutaj należy przyznać pierwszy punkt dla Polski.
Szwajcaria – Polska 3:1
SILVAN WIDMER vs MATTY CASH
Przechodzimy półeczkę wyżej na boisku. Zarówno Szwajcaria, jak i Polska w swoich optymalnych zestawieniach korzystają z zawodników, którzy nominalnie występują na prawych wahadłach.
Matty Cash niemal pięć lat od debiutu w polskiej kadrze wciąż nie pokazał w niej pełni swoich możliwości, ale jego miejsce w wyjściowym garniturze Biało-czerwonych jest niepodważalne. Mówimy w końcu o podstawowym piłkarzu Aston Villi – czwartej drużynie ubiegłego sezonu Premier League i triumfatorze Ligi Europy.
Szwajcarski odpowiednik Matty’ego, Silvan Widmer, nie ma się czego wstydzić, ale porównanie wypada dla niego dość blado. – Solidny wahadłowy, na tej pozycji grał przez cały sezon w Mainz. Robi niewiele liczb i w ofensywie rzadko zaznacza swoją obecność, natomiast jest bardzo solidny i odpowiedzialny. Na pewno nie ma żadnych odpałów. Gra w zasadzie na równym poziomie przez cały rok – ani nie eksploduje w górę, ani nie ma załamań formy – prrzedstawia Urban.
I zaznacza: – W każdym razie nie jest to żaden czarodziej. Jak wstawisz go do składu, to nic nie stracisz, ale też nic dodatkowego dla drużyny nie zyskasz.
W tym zestawieniu wskazujemy na Casha, który jednak zdecydowanie ma potencjał, aby od czasu do czasu dać „coś ekstra”.
Szwajcaria – Polska 3:2

REMO FREULER vs JAKUB MODER
Co by było, gdyby… Oczywiście od takiego stwierdzenia można zaczynać jakiekolwiek rozważania na temat Jakuba Modera. Przez tę feralną kontuzję kolana odniesioną w meczu z Brighton, Polak do dziś nie może się w pełni pozbierać. W zeszłym sezonie w barwach Feyenoordu Rotterdam rozegrał raptem jedenaście meczów.
Szwajcaria w drugiej linii może liczyć na Remo Freulera, który jest niesamowitym pracusiem w obronie, ale zdecydowanie nie przeszkadza mu też piłka przy nodze. Takiego grania doskonale nauczył się przez sześć lat w Atalancie Bergamo u Gian Piero Gasperiniego. Po roku w Anglii, a konkretnie w Nottingham Forrest, wrócił do Włoch i stanowi mocny punkt Bolonii.
Choć skala talentu Modera jest niepodważalna, to aktualnie zdecydowanie większą jakość w obu strefach boiska jest w stanie zapewnić Szwajcar.
Szwajcaria – Polska 4:2
GRANIT XHAKA vs SEBASTIAN SZYMAŃSKI
Wspomnieliśmy już, że Rodriguez jest na drugim miejscu pod względem liczby występów w ekipie Helwetów. Tutaj mamy natomiast lidera – to Granit Xhaka, który dla swojego kraju zagrał 146 razy i wszystko wskazuje na to, że na mundialu w jego przypadku pęknie sto pięćdziesiątka.
Siedem lat w Arsenalu, dwa w Bayerze Leverkusen, a zeszły sezon w przebojowym beniaminku Premier League, Sunderlandzie, który zagra w Lidze Europy. W swoim obecnym klubie ma do powiedzenia więcej niż Sebastian Szymański po transferze do Rennes, w którym przez cztery miesiące zdążył strzelić gola i zanotować trzy asysty.
Z pewnością naturalna pozycja Xhaki na boisku jest nieco niższa niż Szymańskiego, jednak porównując całościowy wpływ tych zawodników na swoje drużyny narodowe, wskazujemy szwajcarskiego lidera.
Szwajcaria – Polska 5:2
DAN NDOYE vs NICOLA ZALEWSKI
Lewa flanka i być może najtrudniejsze zestawienie w całym porównaniu. Mówimy bowiem w obu przypadkach o zawodnikach, którzy dla swoich reprezentacji znaczą naprawdę wiele.
Dan Ndoye gra w kadrze regularne od niespełna trzech lat i w 31 występach strzelił 8 goli, natomiast Nicola Zalewski wypada w tej suchej statystyce nieco gorzej – zaliczył 36 spotkań i 4 trafienia. Obaj jednak są dla swojej drużyny tymi istotnymi elementami nieprzewidywalności, które mogą odmienić losy meczu.
Historia klubowa nieco różna. Zalewski – wypchnięty z Romy, potem szybko spieniężony przez Inter i porządnie spisujący się w Atalancie. Ndoye – po świetnym sezonie w Bolonii za aż 42 miliony Europy kupił go Nottingham Forest, ale w Anglii popadł w przeciętność i nie potrafił rozwinąć swoich skrzydeł.
Na kogo zatem postawić? Biorąc pod uwagę, że od jesieni 2024 Zalewski zapewnił kadrze tylko gola i asystę (choć w kluczowym, ale przegranym meczu ze Szwecją), a Ndoye na przestrzeni ostatniego roku zagwarantował Helwetom pięć goli i trzy asysty, aktualnie wyżej stoją akcje Szwajcara.

Szwajcaria – Polska 6:2
RUBEN VARGAS vs JAKUB KAMIŃSKI
Wiadomo już, że nasze porównanie wygrają Szwajcarzy, ale nie poddajemy się. W końcu selekcjoner Polski mówił ostatnio, że do poprawy jest przede wszystkim defensywa, a zatem w ataku spodziewamy się trochę więcej argumentów.
Trzy gole i sześć asyst Rubena Vargasa w Sevilli stawiamy niżej niż siedem bramek oraz pięć asysty Jakuba Kamińskiego w Kolonii. W barwach narodowych obaj za dużo nie strzelają, ale to „Kamykowi” udawało się w ostatnim czasie odnaleźć drogę do bramki Holandii czy Finlandii, zaś gracz z La Liga ma na rozkładzie co najwyżej Kosowo czy Luksemburg.
Punkt dla Polski!
Szwajcaria – Polska 6:3
FABIAN RIEDER vs PIOTR ZIELIŃSKI
Dla kontrastu jedna z tych par, nad którymi nie ma potrzeby zbytnio się rozwodzić. Jeden z najlepszych piłkarzy Serie A i filar Interu Mediolan musi znaleźć się w łączonej jedenastce, nawet jeśli Fabian Rieder to nie jest gość z pierwszej lepszej łapanki.
– To jest boiskowy pracuś. Piłkarz, który może grać na kilku pozycjach. W Augsburgu grywa przede wszystkim na dziesiątce, ale wykorzystywano go też na wahadle. Lewonożny ze świetnym stałym fragmentem. Wybiegany i kreatywny, zaawansowany technicznie – przedstawia Szwajcara Urban.
I dodaje: – Uważam, że to może być małe odkrycie tego mundialu w Szwajcarii i niewykluczone, że wypłynie na większe wody. Aczkolwiek w kadrze jest w cieniu Dana Ndoye czy Breela Embolo, bo wykonuje za nich czarną robotę z tyłu.
Tak czy inaczej, „Zielu górą”.
Szwajcaria – Polska 6:4
BREEL EMBOLO vs ROBERT LEWANDOWSKI
Ostatnia już para tego zestawienia. Choć Breel Embolo dla Szwajcarii jest bardzo ważny, a jego staż jest olbrzymi – grał w ekipie Helwetów jeszcze chociażby z Polską na Euro 2016 – to oczywiście nijak nie można go zestawić z Robertem Lewandowskim, nawet będącym już u schyłku kariery.
Również dorobek klubowy Szwajcara w ubiegłym sezonie, na który składają się 10 goli i 3 asysty w Rennes, wypada blado przy 19 trafieniach i 4 asystach „Lewego” w Barcelonie.
Kapitan polskiej kadry ma tutaj po prostu więcej argumentów.
Szwajcaria – Polska 6:5

Gdyby za zabezpieczenie dostępu do własnej bramki odpowiadali Szwajcarzy, a za strzelanie goli Polacy, taki zespół łączący Helwetów i Orłów znad Wisły miałby zdecydowanie więcej argumentów. A póki tak nie jest, jednym pozostaje drobić się lepszych napastników, a drugim popracować nad obroną.
Tymczasem to Szwajcarzy będą emocjonowali się swoją drużyną na mundialu, a nam pozostaje pierwszy od dwunastu lat wielki turniej bez udziału polskiej drużyny. Parafrazując znane piłkarskie powiedzenie – atakiem wygrywa się mecze, ale na mundiale jeździ się dzięki dobrej obronie.
Fot. Newspix