Były gwiazdor NBA (a nie Anelka) oklaskiwał Chwalińską

Patryk Idasiak

04 czerwca 2026, 17:45 • 2 min czytania 2

Reklama
Były gwiazdor NBA (a nie Anelka) oklaskiwał Chwalińską

Maja Chwalińska się nie zatrzymuje i prowadzi w półfinale Roland Garros. I – jak już przyzwyczaiła – popisuje się winnerami z bekhendu czy też skrótami nie do odbicia. Na francuskich kortach często pojawiają się w lożach znani sportowcy, aktorzy. No i jednego takiego wyłapała kamera po zagraniu polskiej sensacji na kortach French Open. 

Reklama

Maja Chwalińska musiała przedzierać się przez kwalifikacje i gra swój turniej życia. Relacjonujemy LIVE starcie Chwalińskiej z Dianą Sznajder. W tym momencie Polka prowadzi w gra pierwszego, bardzo wyrównanego seta. Chwilę temu było dużo piękniej, bo miała przewagę dwóch gemów. Walczy o to, by w finale zmierzyć się z Mirrą Andriejewą, a więc turniejową ósemką.

Po jednej z udanych akcji Polki w drugim gemie kamery telewizyjne wyłapały Francuza. Wydawało się, że to ten, który rozegrał 364 mecze w Premier League i 69 w reprezentacji Francji. Fani ligi angielskiej z pewnością od razu jegomościa poznali. W Premier League strzelił on bowiem 125 goli. Był piłkarzem Manchesteru City, Arsenalu, Chelsea, Boltonu, ale też w innych krajach Realu Madryt, PSG, Fenerbahce.

Eurosport podał, że Maję oklaskiwał Nicolas Anelka.

Otóż okazuje się, że Anelka ma swojego genetycznego bliźniaka, a jest nim… inny sportowiec, Boris Diaw. To z kolei francuski koszykarz, mistrz NBA z 2014 roku z San Antonio Spurs. Oprócz tego grał też w Utah Jazz czy Phoenix Suns.

Reklama

Tak więc jesteśmy winni wam sprostowanie i przepraszamy, również daliśmy się nabrać 🙂 Udanego meczu!

Fot. Screen Eurosport

Reklama
2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama