Jeśli zastanawiacie się, za co w modlitwach dziękuje świeżo upieczony trener z Premier League, to mamy odpowiedź. Za to, że zarząd Legii Warszawa w pewnym momencie stwierdził, że Goncalo Feio dokazuje, ale przecież się poprawi, więc nie trzeba go zwalniać. Sergej Jakirović był o krok od użerania się z folwarkiem Dariusza Mioduskiego, tymczasem wylądował w najlepszej lidze świata.
Ci, którzy są tak starzy, żeby pamiętać, że Legię Warszawa prowadził kiedyś Goncalo Feio (niby upłynął rok, ale gdyby czas liczyć w trenerach, to było ich od tej pory… trzech!), powinni też kojarzyć, że w pewnym momencie posada Portugalczyka wisiała na włosku. To wtedy większym problemem niż same wyniki zaczęły być relacje trenera z pracownikami. Legia przygotowała wówczas listę kandydatów do zastąpienia Feio. Bardzo blisko pracy w Warszawie był wówczas Sergej Jakirović, obecny trener Hull City.
Ekstraklasa. Sergej Jakirović był blisko zastąpienia Goncalo Feio w Legii, wylądował w Premier League
Mało tego – źródła twierdzą, że Sergej Jakirović był z Legią Warszawa wstępnie dogadany. Odbyły się rozmowy, strony wymieniły się dokumentami, umowa była wstępnie wynegocjowana. Propozycja została jednak ostatecznie zablokowana przez zarząd, który po dłuższym zastanowieniu stwierdził, że należy kontynuować współpracę z Goncalo Feio, któremu powierzono wówczas większą władzę, decydując się na model Feio plus Marcin Herra i marginalizując ówczesny pion sportowy.
Jakirović był wtedy świeżo po rozstaniu z Dinamem Zagrzeb. Kilka miesięcy później przejął turecki Kayserispor i wreszcie trafił do Hull City, w którym – jak sam stwierdził – zawiódł, bo miał utrzymać drużynę w Championship, tymczasem awansował do Premier League. Jego życiorys nawet przed objęciem posady w Anglii był ciekawy, bo gdy rozmawiała z nim Legia Warszawa, miał w dorobku:
- mistrzostwo i puchar Chorwacji z Dinamem Zagrzeb,
- mistrzostwo Bośni i Hercegowiny ze Zrinjskim Mostar,
- brązowy medal ligi słoweńskiej z NK Maribor,
- 1/8 finału Ligi Konferencji z Dinamem Zagrzeb
- awans do europejskich pucharów z Rijeką (jego następca odpadł w play-offach o Ligę Konferencji, Jakirović przebrnął dwie rundy).
Bośniacki trener może chyba mówić o ogromnym szczęściu. W praktyce Marcin Herra i Dariusz Mioduski chyba uratowali mu karierę, bo zamiast wdepnąć w warszawskie bagienko, wylądował w najlepszej lidze świata. Legia może się za to pochwalić nietypowym osiągnięciem:
- trener, którego zwolniła, żeby postawić na Feio, pracuje w Serie A i jest o krok od zawodowego awansu po kolejnym świetnym sezonie;
- trener, którego nie zatrudniła, stawiając na Feio, pracuje w Premier League.
Warto pamiętać, że inny z kandydatów – Jesper Sorensen – też wypadł świetnie: dotarł do finału CONCACAF Champions League i zajął drugie miejsce w MLS z Vancouver Whitecaps. W tym gronie w zasadzie tylko Feio zaliczył regres – pracował w trzech miejscach, właśnie spadł do drugiej ligi portugalskiej.
Legia ostatecznie i tak go pożegnała, ale zastąpiła go nie trenerem pokroju Jakirovicia czy Sorensena, lecz Edwardem Niewyspanescu Iordanescu, którego wcześniejszy pion sportowy zweryfikował negatywnie, ale po zmianach na tym polu zapomniano o tym, co ustalono na temat rumuńskiego trenera. Grunt to wiedzieć, na kogo postawić…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix