Tak jak obiecałem sobie, że nie będę krytykował Jana Urbana do końca eliminacji mistrzostw świata łącznie z barażami, tak powołania na te nieszczęsne mecze towarzyskie – nieszczęsne, bo poważne reprezentacje mają co innego do roboty – są po prostu co najmniej zastanawiające i w niektórych miejscach nielogiczne.
Patrzymy na obsadę bramki i widzimy tam Marcina Bułkę. Latem zeszłego roku po transferze do Arabii Saudyjskiej, Urban mówił tak: – W pewien sposób tracimy go z pola widzenia. Chodzi o to, jakie wymagania stawia przed nim ta liga. Mamy kilku dobrych bramkarzy. Na pewno taki kierunek nie pomaga Bułce.
Tymczasem Bułka po ledwie pięciu spotkaniach od czasu powrotu po kontuzji już sobie jakoś wybitnie pomógł i jedzie na kadrę. Wydawało się, że jeśli Urban będzie chciał być konsekwentny, to po Bułkę sięgnie tylko wtedy, jeśli on w tej Arabii będzie wyglądał ponadprzeciętnie, tak znakomicie, że nawet geografia nie pozwoli go zignorować. Tymczasem… Bułka nie musiał zrobić nic ekstra. Wyzdrowiał, wrócił do bramki, puścił siedem bramek, nie zachował ani jednego czystego konta i dostał zaproszenie.
Cóż – niezbyt się to klei.
A obrona? Wygląda trochę tak, jakby selekcjoner oglądał Ekstraklasę tylko jesienią, a potem już wyłączył dekoder. Wówczas bowiem Wójcik wyglądał bardzo dobrze, ale wiosnę miał zdecydowanie słabszą i razem z Cracovią musiał ratować się przed spadkiem, nie będąc już takim liderem tego zespołu jak wcześniej, dostosował się do poziomu kolegów i nie wybijał się ponad nich.
Tymczasem Mońka właśnie jesienią grał mniej, ale wiosną został już podstawowym stoperem Lecha, mistrza Polski, występującego w Europie. To dwa poziomy wyżej niż pobyt w poobijanej Cracovii. Mońka został obrońcą sezonu, Wójcik się nie liczył.
I… jedzie Wójcik.
Gdyby to zgrupowanie odbyło się w styczniu – no, logiczne. Ale jest maj. Więc zdecydowanie nielogiczne. Prawdę mówiąc, więcej sensu miałoby już powołanie Piątkowskiego po udanej wiośnie.
Jan Urban ogłosił powołania do reprezentacji. Jedzie Kapustka, a nie jedzie Nowak?!
Największy ból jest chyba natomiast i tak przy obsadzie pomocników, jeśli widzi się Kapustkę i Piotrowskiego. Na co my tu liczymy? Że piłkarze podchodzący pod trzydziestkę nagle będą wartością tej reprezentacji, skoro wcześniej przy wielu próbach nie byli? Kapustka nie wyróżnia się w Ekstraklasie. W EKSTRAKLASIE! Urban mówił, że jeśli ten pomocnik jest w formie, to ma cechy, które odpowiadają mu na boisku, ale kiedy on ostatnio faktycznie był w formie? Ile jeszcze razy można męczyć ten sam temat i liczyć, że tym razem wyjdzie…
Nie piszcie też, że Piotrowski zagrał pełny sezon w Serie A, bo ilu już powoływaliśmy średniaków ze średnich klubów włoskich, którzy potem – zaskoczenie – grali średnio na poziomie międzynarodowym? Na tony można ich liczyć. A jak Piotrowski grał wcześniej w kadrze, to też grał – właśnie – średnio. Mecz z Austrią i duet ze Sliszem… Rany boskie.
Zatem sprawdzamy czy ci, którzy nie dają rady, znowu nie dadzą, ale nie sprawdzamy Nowaka, gwiazdę sezonu Ekstraklasy, by spróbować czegoś nowego. Średni pomocnik z Ekstraklasy? Jedzie. Średni obrońca? Jedzie. Najlepszy obrońca i najlepszy piłkarz? Nie jadą.
Ech. Oczywiście są plusy tego zestawienia, fajnie będzie zobaczyć Czubaka, Potulskiego, Wojtuszka – sorry, w Żukowskiego nie wierzę – ale nielogiczności jest jednak dużo.
Chyba zbyt dużo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix