Piłkarz Rakowa zszedł do szatni po decyzji trenera. „Był wściekły”

Mikołaj Duda

17 maja 2026, 15:07 • 2 min czytania 13

Reklama
Piłkarz Rakowa zszedł do szatni po decyzji trenera. „Był wściekły”

Raków pewnie pokonał Piasta Gliwice i wciąż liczy się w walce o skończenie sezonu na podium. Taki obrót spraw powinien powodować raczej pozytywne uczucia u podopiecznych Dawida Kroczka. A jednak, jeden z nich był tak niezadowolony, że nie podał ręki trenerowi i udał się bezpośrednio do szatni.

Reklama

Jonatan Braut Brunes nie grał w Gliwicach wybitnego meczu. Nie miał bezpośredniego udziału przy żadnej z bramek, więc nic dziwnego, że Dawid Kroczek widząc słabszą dyspozycję swojego podopiecznego zdecydował się na zmianę. Norwegowi bardzo taka decyzja się nie spodobała, co postanowił w jasny sposób zademonstrować.

Piłkarz Rakowa wściekły na decyzję swojego trenera. Wyraził to w jasny sposób

Dokładnie chodzi o sytuację z 68. minuty spotkania z Piastem, gdy Dawid Kroczek zdecydował się na pierwsze niewymuszone – wcześniej kontuzjowanego Oskara Repkę zastąpił Władysław Koczerhin – zmiany tego popołudnia. Posłał do boju Adriano Amorima oraz Leonardo Rochę. Właśnie ten drugi wszedł w miejsce Jonatana Brauta Brunesa, któremu wyjątkowo nie spodobało się to, że nie będzie miał więcej minut na zdobycie bramki. Wręcz wściekły napastnik wicemistrzów Polski nie podając ręki trenerowi bezpośrednio udał się do szatni.

– Ależ wściekły Jonatan Brunes z powodu zmiany. Nie przybił piątki z Dawidem Kroczkiem, otworzył bramę i udał się prosto do szatni – przekazał dziennikarz Kamil Głębocki.

Reklama

Dodajmy, że dla 25-latka to czwarty kolejny mecz bez strzelonego gola. Ostatni raz do siatki trafił w samej końcówce spotkania z Lechią Gdańsk. Jak się okazało było to ostatnie ligowe starcie pod wodzą Łukasza Tomczyka. Od tego czasu jedyne co zdobył Brunes to czerwona kartka w finale Pucharu Polski po brutalnym wejściu w nogi Lukasa Podolskiego.

Mimo słabszej formy w ostatnich tygodniach Norweg pozostaje bezsprzecznie najlepszym strzelcem w swoim zespole. Na wszystkich frontach w 48 występach aż 25 razy pokonał bramkarzy rywali. Do tego dorzucił jedną asystę.

Raków wygraną w Gliwicach zapewnił sobie udział w przyszłej edycji europejskich pucharów. W ostatniej kolejce powalczy jeszcze, by załapać się do najlepszej trójki Ekstraklasy. Do drugiego Górnika Zabrze traci tylko jedno oczko. Z kolei z Jagiellonią ma tyle samo punktów, jednak gorszy bilans meczów bezpośrednich, a dodatkowo podopieczni Adriana Siemieńca swoje spotkanie dopiero rozegrają. Jeśli pokonają GKS Katowice, to Medaliki oficjalnie stracą możliwość na obronę tytułu wicemistrza Polski.

Reklama

Fot. Newspix

13 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Inne sporty

Bartosz Zmarzlik znowu trzeci. Polak stracił fotel lidera

Jan Broda
2
Bartosz Zmarzlik znowu trzeci. Polak stracił fotel lidera

Ekstraklasa

Reklama