Klepnięte! Były gracz Korony bohaterem rekordowego transferu

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

14 maja 2026, 10:27 • 4 min czytania 2

Reklama
Klepnięte! Były gracz Korony bohaterem rekordowego transferu

Sześć lat temu w nieprzyjemnych okolicznościach rozstawał się z Koroną Kielce, teraz stał się bohaterem rekordowego transferu. Wcześniej żaden portugalski klub nie płacił tyle ligowemu rywalowi, co Sporting za niego. Do Lizbony przenosi się za 30 milionów euro. To zarazem największy zakup w dziejach klubu z Alvalade.

Reklama

Były gracz Korony pobił rekord

W sezonie 2019/20 spadał z Koroną z Ekstraklasy, sześć lat później jest bohaterem największego transferu wewnętrznego w historii ligi portugalskiej. Za rekordowe 30 milionów euro Rodrigo Zalazar zamienia Bragę na Sporting. Arcybiskupów reprezentował przez ostatnie trzy sezony, a na północ Portugalii przenosił się za pięciokrotnie mniejszą kwotę. Do Bragi trafił po spadku z Bundesligi z Schalke, z którym sezon wcześniej awansował do elity. Na poziomie 2. Bundesligi występował również w barwach St. Pauli.

Portugalska „A Bola” informuje, że Urugwajczyk przeszedł już testy medyczne, po czym został oprowadzony po klubowym ośrodku. Zdążył także rozgościć się w swoim nowym, położonym pod Lizboną domu. 26-latek podpisał z Lwami kontrakt aż do 2031 roku, ale na oficjalne ogłoszenie transferu trzeba będzie jeszcze poczekać. Nastąpić ma po zaplanowanym na 24 maja finale Pucharu Portugalii. Sporting zmierzy się w nim z drugoligowym Torreense. Wydaje się więc, że zespół z Alvalade pierwszy raz od 2008 roku obroni trofeum o Puchar Portugalii.

Reklama

Znów może zagrać w Lidze Mistrzów

Piłkarze Ruiego Borgesa nie obronili za to mistrzostwa kraju. Dwuletnią hegemonię Sportingu przerwało „polskie” FC Porto. Przynajmniej ćwierćfinaliści bieżącej edycji Ligi Mistrzów wrócili na pole position w walce o awans do tych rozgrywek. Na kolejkę przed końcem są na drugim miejscu i mają dwa punkty przewagi nad Benfiką. W finałowej serii muszą pokonać na Alvalade Gil Vicente, by nie musieć spoglądać, jak Benfica radzi sobie z Estorilem. Wicemistrzostwo Portugalii oznaczać będzie trzecią rundę eliminacji Champions League.

Eliminacje Ligi Mistrzów Zalazar zdaje się wspominać dobrze, bowiem tuż po transferze do Portugalii przeszedł je z Bragą. To właśnie w meczu trzeciej rundy z Baćką Topolą debiutował w koszulce Arcybiskupów. Następnie Braga wyrzuciła za burtę Panathinaikos i pierwszy raz od 11 lat zameldowała się w fazie zasadniczej tych rozgrywek. Tam zagrała z Realem Madryt, Napoli i Unionem, a jedyne punkty zdobyła w obu meczach z Berlińczykami. W pierwszym, przegranym u siebie 1:2 meczu z Napoli Zalazar zaliczył premierowy udział przy golu Bragi.

Ma za sobą sezon życia

Na 126 występów Zalazara złożyło się 27 asyst i 39 goli (wg „Transfermarkt”). Aż 22 bramki zdobył tylko w tym sezonie, z czego 16 w lidze portugalskiej, co daje mu czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców. Z kolei w klasyfikacji kanadyjskiej z dorobkiem 21 punktów zamyka podium. Wydaje się, że otrzyma powołanie na mistrzostwa świata, bo od czerwca 2025 roku opuścił tylko marcowe zgrupowanie i to przez kontuzję. W Ameryce Północnej zaliczyłby pierwszy w karierze występ na dużym turnieju. Dla Urugwaju zagrał jak dotąd siedmiokrotnie.

Reklama

Ostatni występ w barwach Bragi 26-letni pomocnik zaliczy 16 maja przeciwko Estreli. Piłkarze Carlosa Vicensa sezon zakończą na czwartym miejscu, które da „tylko” drugą rundę eliminacji Ligi Konferencji. „Tylko”, gdyż Braga w tym sezonie wykręciła najlepszy wynik w pucharach od czasu finału Ligi Europy z 2011 roku. Dotarła do półfinału LE, a do Fryburga jechała z jednobramkową zaliczką. W rewanżu przegrała jednak 1:3, a od szóstej minuty grała w dziesiątkę. Niemniej, pierwszy raz od 12 lat portugalski klub zagrał w półfinale europejskiego pucharu.

Przed sześcioma laty Zalazar w barwach Korony debiutował w dorosłej piłce. Do Kielc został wypożyczony z Eintrachtu Frankfurt, w którego seniorach nigdy nie zagrał. W Koronie zaliczył dziewięć występów, z czego osiem w Ekstraklasie. Czterokrotnie znalazł się w podstawowym składzie. W trakcie przerwy spowodowanej pandemią COVID-19 Złocisto-Krwiści rozwiązali z nim umowę z jego winy. Odmówił powrotu do Polski na wznowione po lockdownie treningi. 20-letni wówczas zawodnik wraz z Ivanem Marquezem nie zgodził się na obniżenie jego pensji.

Reklama

fot. Newspix

2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama