Kiedyś były to mecze drużyn, walczących o najwyższe cele. Później, gdy jedna z nich wpadła w kłopoty i nawet na jakiś czas opuściła Ekstraklasę, to druga niezmiennie trzymała się w ścisłej krajowej czołówce i dopisywała do swojego dorobku kolejne sukcesy. Teraz mówimy o hicie, ale tylko ze względów historycznych. W obecnych realiach to starcie dwóch ekip, broniących się przed spadkiem. Niezależnie od wyniku, jedna z nich na pewno ugrzęźnie pod kreską. Ale która? O tym przekonacie się, śledząc naszą relację LIVE!
Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:0
Nieprawdopodobne obrazki w Warszawie.
Piłkarze Widzewa praktycznie zrozpaczeni opuścili murawę stadionu przy Łazienkowskiej. Jakby nie wierząc, w to, co właśnie się wydarzyło. Ich sytuacja robi się naprawdę dramatyczna.
Adamski wykorzystał olbrzymie zamieszanie w polu karnym Widzewa po rzucie wolnym. Z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki po strzale Kapustki.
Stadion przy Łazienkowskiej odleciał w powietrze. Obejrzeliśmy nieprawdopodobną radość piłkarzy Marka Papszuna.
Dosłownie w ostatniej akcji meczu Rafał Adamski dał trzy punkty swojej drużynie!
Coś nieprawdopodobnego wydarzyło się właśnie w Warszawie!!!
Na ostatnie minuty Aleksandar Vuković wpuścił na boisko Andy'ego Zeqiriego. Zastąpił Sebastiana Bergiera.
Chyba już się nie rozkręci...
Za taką grę oba zespoły w pełni zasługują na spadek z Ekstraklasy.
No i upłynął już podstawowy czas. Pogramy jeszcze pięć dodatkowych minut.
Niezłe uderzenie Bergiera. Napastnik Widzewa po dośrodkowaniu wygrał walkę w powietrzu, jednak strzelił nad bramką Hindricha.
Ostatnie minuty podstawowego czasu.
Bilans? Zero goli, dwa celne strzały.
Pierwszy kontakt z piłką Osmana Bukariego zakończył się stratą.
Jednocześnie na trzy zmiany zdecydował się także trener Widzewa. Krajewski, Bukari i Baena zastąpili Fornalczyka, Isaaca oraz Selahiego.
A tymczasem przed chwilą Marek Papszun skorzystał ze wszystkich pozostałych zmian. Za Nsame, Kuna i Szymańskiego weszli Chodyna, Adamski oraz Wojciech Urbański.
Nieco ponad 10 minut do końca i jakby powoli, powoli coś się rozkręcało. Mamy nadzieję, że zdąży się rozkręcić jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego Mycia.
Ale uczciwie trzeba przyznać, że Widzew zaczął dochodzić do głosu. Sporo wiatru na skrzydle robi Fornalczyk. Może w końcu przełoży się na jakieś konkrety.
Legia jakby opadła z sił.
Zaczyna rozkręcać się Widzew! I w końcu jest celny strzał. Zanotujmy dokładnie w 71. minucie piłka wylądowała w rękawicach Otto Hindricha.
W końcu! Po raz pierwszy zakotłowało się pod bramką Legii. Skończyło się na strzale Isaaca w boczną siatkę.
Ponad godzina gry za nami, a Widzew wciąż bez celnego uderzenia. Legia dalej na koncie ma tylko jedną taką próbę.
Mamy teorie, że Reca stwierdził, że nie ma zamiaru dłużej brać udziału w tym paździerzu. Jeśli rzeczywiście tak było, to nawet nie bylibyśmy specjalnie zdziwieni...
Jeśli to nie uraz lewego wahadłowego, to jesteśmy niezmiernie ciekawi, skąd taka decyzja u Marka Papszuna. Reca został zmieniony dokładnie po 17 minutach. Co ciekawe, od razu udał się do szatni...
Tymczasem druga zmiana po stronie gospodarzy. Arkadiusz Reca ekspresowo opuścił boisko. Zmienił go Ruben Vinagre.
Chyba nie jest to duże nadużycie:
No i z powodu tych fajerwerków mamy przerwę w grze.
A kibice Legii przed chwilą zrobili pokaz fajerwerków.
Póki co, to najciekawsza akcja tego meczu, a przypomnijmy, że zaraz upłynie nam godzina rywalizacji...
Niestety, pierwsze minuty po przerwie nie przyniosły większej odmiany. Wciąż czekamy aż się rozkręci, ale coraz bardziej obawiamy się, że to zwyczajnie się nie wydarzy.
Gramy
Życzymy sobie i wam, by druga połowa była znacznie ciekawsza od pierwszej.
A jeśli jesteście ciekawi, co o pierwszej połowie myśli redaktor Piela, to serdecznie zapraszamy na nasz kanał YouTube.
Tu jeszcze ciekawa statystyka od redaktora Białka:
Jeśli ktoś choruje na bezsenność, to powinien zafundować sobie obejrzenie tego widowiska.
Gwarantujemy, że problemy szybko znikną.
Dobrze to obrazuje fakt, że przez całą pierwszą połowę obejrzeliśmy jeden celny strzał. Było to uderzenie Rajovicia w pierwszych minutach spotkania.
Jednym słowem, dramat...
Przez całe 45 minut oglądaliśmy festiwal nieudanych zagrań i szczelnie broniącego się Widzewa. Bez kompletnie bez emocji, możemy mieć tylko nadzieję, że po przerwie się rozkręci, chociaż nie mamy przekonania, że to się wydarzy.
Koniec pierwszej połowy
Nie będziemy ukrywać, odetchnęliśmy z ulgą...
Weszliśmy już w doliczony czas gry pierwszej części. Na tablicy świetlnej ukazała się czwórka.
Reca zajął miejsce na lewym wahadle. Na drugą stronę powędrował Patryk Kun.
To koniec meczu dla Pawła Wszołka. Doświadczony Polak nabawił się kontuzji bez kontaktu z rywalem i konieczna jest zmiana. W jego miejsce przyszykowany został Arkadiusz Reca.
Przed chwilą w końcu znów zrobiło się groźnie w polu karnym Widzewa. Po rzucie wolnym piłka przeleciała obok głowy Nsame. Kameruńczyk nie był w stanie skierować jej w stronę bramki.
Zostało nieco ponad 10 minut do końca pierwszej połowy. Wciąż czekamy na konkrety...
Widzew głównie się broni i tylko sporadycznie wychodzi z własnej połowy. Otto Hindrich kompletnie bezrobotny.
Zdecydowana przewagę w posiadaniu piłki ma Legia. Co jakiś czas jest w stanie zagrać ją w pole karne, ale piłkarze Marka Papszuna mają spore problemy z oddaniem strzału.
Tymczasem taką oprawę zaprezentowali dzisiaj kibice gospodarzy:
Chcielibyśmy napisać o jakiejś ładnej akcji, dobrej interwencji bramkarza, ale zwyczajnie piłkarze obu drużyn nie dają nam do tego podstaw. Póki co nie jest to najlepszy mecz tego sezonu Ekstraklasy.
A na trybunach m.in. były prezes PZPN Zbigniew Boniek czy selekcjoner Jan Urban.
No i przed chwilą mieliśmy pierwsze napomnienie w tym meczu. Ukarany Paweł Wszołek, którego zabraknie w meczu następnej kolejki z Termaliką.
Zbliżamy się do końca pierwszego kwadransa gry. Póki co jedyną dobrą okazją było uderzenie Rajovicia.
Przed chwilą poważnie po uderzeniu łokciem Rajovicia oberwał Przemysław Wiśniewski. Potrzebna była pomoc medyczna, ale stoper Widzewa już wrócił do gry.
Mieliśmy też odpowiedź ze strony gości. Pierwsze wyjście z własnej połowy zakończyło się niecelnym uderzeniem Kornviga.
Od początku Legia stara się narzucić rywalowi swoje tempo. Bartłomiej Drągowski już trzykrotnie został sprawdzony. Póki co reprezentant Polski radzi sobie bezbłędnie.
Pierwsza dobra okazja!
Mógł ekspresowo otworzyć wynik Mileta Rajović. Duńczyk w bardzo dobrej okazji jednak nie trafił do siatki rywala. Skuteczną interwencją popisał się Drągowski.
A wy jak myślicie?
Przypominamy, że na naszym kanale YouTube trwa specjalny program na żywo z okazji meczu Legia - Widzew.
Gramy!
Wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego Wojciecha Mycia.
Piłkarze obu drużyn już na murawie przy Łazienkowskiej, trybuny szczelnie zapełnione. Wkrótce zaczynamy!
Kowal przed meczem zdecydował się na zaparzenie melisy.
A jakie wy macie emocje przed tym arcyważnym spotkaniem?
Na prezentowanej grafice w roli skrzydłowego ustawiony został Carlos Isaac. Można się spodziewać, że Widzew zagra na piątkę obrońców z Hiszpanem jako wahadłowym. Na skrzydle raczej po raz kolejny zagra Emil Kornvig.
Dość zaskakująco Marek Papszun zdecydował się posadzić na ławce rezerwowych Rafała Adamskiego. Szkoleniowiec Wojskowych tłumaczył to tym, że 24-latek w Poznaniu zbyt często tracił piłkę. W jego miejsce, dopiero po raz drugi w pierwszym składzie od momentu powrotu po kontuzji, Jean Pierre-Nsame.
Od pierwszej minuty także Bartosz Kapustka zamiast Kacpra Urbańskiego.
Pora na przedstawienie składów obu drużyn. Na pierwszy ogień Legia:
-
Moja historia jest dobrze znana, to klub któremu bardzo dużo zawdzięczam, ale też udało mi się w nim dużo dokonać. Byłem sześć razem mistrzem Polski: trzykrotnie jako zawodnik, dwa razy jako asystent i w końcu raz jako pierwszy trener - stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej Aleksandar Vuković.
Co jeszcze powiedział serbski szkoleniowiec przed starciem ze swoją byłą drużyną? Więcej TUTAJ
A przed meczem zapraszamy na analizę. Odpowiedzi na pytanie, na spadku którego z dwóch tych zespołów więcej straciłaby Ekstraklasa, poszukał Michał Kołkowski.
Witamy!
Mecz, który może mieć ogromny wpływ na utrzymanie obu zespołów w Ekstraklasie. Piętnasta Legia mierzy się z szesnastym Widzewem. Zespół Marka Papszuna do tego starcia przystępuje mocno pokiereszowany po porażce aż 0:4 w Poznaniu. Jeśli przegra drugie spotkanie z rzędu, to po kilku tygodniach wróci do strefy spadkowej. Z kolei każdy inny wynik spowoduje, że to Łodzianie pozostaną pod kreską przynajmniej do następnej serii gier.
Fot. Newspix