Śląsk podbił Lubelszczyznę. Wicelider 1. ligi bezlitosny dla Górnika

Marcin Ziółkowski

01 maja 2026, 22:30 • 4 min czytania 5

Reklama
Śląsk podbił Lubelszczyznę. Wicelider 1. ligi bezlitosny dla Górnika

Śląsk Wrocław kontynuuje doskonałą formę w rundzie wiosennej w 1. lidze. Choć Górnik Łęczna w ostatnich spotkaniach punktował na bardzo dobrym poziomie to przez większość meczu z wiceliderem tabeli był jedynie tłem. Jurij Szatałow musi teraz w walce o utrzymanie liczyć na rywali Stali Mielec. Drużyna z Łęcznej oberwała w piątkowym spotkaniu aż 0:4. Trafienia dla gości padały między 32. a 52. minutą.

Reklama

Okoliczności meczu

Na Lubelszczyźnie walka o utrzymanie nie ustawała. Jurij Szatałow przed starciem z wiceliderem tabeli zdobył 10 punktów na 15 możliwych w ostatnich pięciu meczach, co pokazywało, że Górnik wciąż wierzy. Ich rywal w 31. kolejce, a więc Śląsk – znacząco pomógł drużynie z Łęcznej w poprzedniej serii spotkań, bowiem Stal Mielec – rywal w walce o utrzymanie – został pokonany właśnie przez Wrocławian. Piłka była więc w grze.

Ante Simundża, będący opiekunem Śląska po raz 50. w karierze, kolejny raz musiał obyć się bez Marca Llinaresa. Reprezentant Mauretanii Lamine Ba musiał zaliczyć jedną kolejkę pauzy z uwagi na nadmiar kartek i zastępował go Mario Dijaković. Starcie na Lubelszczyźnie zapowiadało się więc bardzo ciekawie.

Reklama

Ręka Biedrzyckiego podłamała Górnik

Drużyna z Lubelszczyzny na tle wicelidera 1. ligi wyglądała na bardzo aktywną. Podopieczni Jurija Szatałowa nie chcieli zostawiać nic przypadkowi. Kibice dwukrotnie przerwali w pierwszym kwadransie rywalizację, z uwagi na zadymienie spowodowane racami. Jedna z okazji gospodarzy wylądowała na poprzeczce, ale sędzia asystent odgwizdał spalonego. Próbę Kamila Orlika przyjął na siebie Jehor Macenko.

W 23. minucie pierwszą poważną okazję miał Śląsk. Na linii szesnastego metra odrobinę miejsca miał Krzysztof Kurowski, ale spudłował. Nie minęło sześćdziesiąt sekund i znów wicelider 1. ligi był bliski pokonania Łukasza Budziłka. Piłka trafiła w pole karne, a Jorge Yriarte dość samolubnie zachował się w podbramkowej sytuacji. Obok niego lepiej usytułowany był Michał Rosiak. Wenezuelczyk uderzył kilka metrów od słupka pilnowanego przez Budziłka.

Reklama

Ponownie spróbował Orlik, ale uderzył ponad bramką. I tu nastąpił ważny moment dla spotkania. Przypadkowo, choć bardzo niefortunnie – ręką zagrał Bartosz Biedrzycki. Paweł Pskit podyktował jedenastkę dla gości. Byłej drużynie gola strzelił Przemysław Banaszak. Był to szósty wykorzystany przez niego karny, a także czternasty gol w bieżących rozgrywkach.

Bramka podbudowała zespół Śląska. Ekipie Jurija Szatałowa wyraźnie podcięła ona skrzydła. Tuż przed przerwą świetnie dograł do Krzysztofa Kurowskiego Luka Marjanac. Urodzony w 2006 roku piłkarz położył na ziemi dwóch rywali i uderzył nie do obrony dla Budziłka.

Reklama

Śląsk dobija rywala od razu po przerwie. Ekstraklasa coraz bliżej

Po przerwie nie było już czego zbierać. Pierwsza sytuacja podbramkowa zakończyła się golem dla gości. W 48. minucie z prawej strony pola karnego piłka trafiła do rąk Budziłka. Ten został zaskoczony zachowaniem obrońcy, a po chwili do pustej bramki piłkę skierował Jehor Macenko, który trafił w 1. lidze po raz czwarty w sezonie.

Reklama

Dobity Górnik skapitulował po raz kolejny. Michał Mokrzycki uderzył z rzutu wolnego, a piłka trafiła w słupek. Wyszło jednak niefortunnie – wróciła się ona w stronę boiska, ale uderzyła Budziłka w plecy i mieliśmy tym samym bramkę samobójczą. Śląsk mógł się oszczędzać przed domowym starciem z Łódzkim Klubem Sportowym.

Reklama

Po godzinie gry Simundża zdecydował się oszczędzać Marjanaca, który miał spory wpływ na wynik piątkowego meczu. Spotkanie się uspokoiło, choć drużyna z Łęcznej miała kilka szans. Najlepszą zmarnował Dawid Tkacz, który uderzył ponad bramką.

Argumenty ofensywne gospodarzy nie wystarczyły do tego, aby choć raz pokonać Michała Szromnika. Śląsk Wrocław dowiózł czterobramkowe prowadzenie i jest już o krok od powrotu do Ekstraklasy. Do końca sezonu 1. Ligi pozostały trzy kolejki.

Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:4 (0:2)

  • 0:1 – Przemysław Banaszak – 32′ (karny)
  • 0:2 – Krzysztof Kurowski – 45+2′
  • 0:3 – Jehor Macenko – 49′
  • 0:4 – Łukasz Budziłek – 52′ (gol samobójczy)

CZYTAJ WIĘCEJ O 1. LIDZE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama