Haditaghi znowu poddymił. „Legia? Inne zasady, inne traktowanie!”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

29 kwietnia 2026, 22:36 • 2 min czytania 12

Reklama
Haditaghi znowu poddymił. „Legia? Inne zasady, inne traktowanie!”

Znany z ciętego i niewyparzonego języka Alex Haditaghi znów nie zawahał się go użyć. Tym razem właściciel Pogoni Szczecin skomentował decyzję Komisji Ligi o anulowaniu czerwonej kartki Rafała Augustyniaka. Krótko, ale dosadnie. Oberwało się przy tym Legii Warszawa. 

Reklama

Dla kontekstu, przypomnijmy, że Rafał Augustyniak w 21. minucie wyleciał z boiska w meczu z Lechem Poznań (0:4). Piłkarz Legii został ukarany czerwoną kartką przez sędziego Lasyka za ten faul na Leo Bengtssonie.

Początkowo Lasyk ukarał go tylko żółtym kartonikiem, jednak po konsultacji z VAR zmienił swoją pierwotną decyzję. Po spotkaniu nie brakowało głosów, że arbiter z Bytomia popełnił błąd w tej sytuacji, a Augustyniakowi nie należała się aż tak surowa sankcja.

Reklama

Legia, słowami trenera Marka Papszuna, zapowiedziała odwołanie. Do jej stanowiska przychyliło się najpierw Kolegium Sędziów PZPN, które w oświadczeniu jasno stwierdziło, że „pierwotna decyzja sędziego z boiska powinna być zaakceptowana przez sędziego VAR i nie traktowana jako podlegająca wideoweryfikacji”. Więcej o wyjaśnieniu przeczytacie TUTAJ.

Haditaghi znowu poddymił: „Legia? Inne zasady, inne traktowanie”

Komisji Ligi nie pozostało zatem nic innego, jak anulować czerwoną kartkę Augustyniaka, co też oficjalnie uczyniła w środę po południu. 32-latek został oczyszczony z kary i może bez przeszkód wystąpić w nadchodzącym meczu z Widzewem Łódź.

To nie spodobało się Alexowi Haditaghiemu. Właściciel Pogoni Szczecin skomentował w mediach społecznościowych tę decyzję. Zdaniem kanadyjsko-irańskiego biznesmena, Legia jest faworyzowana przez władze ligi.

Fajnie być Legią. Inne zasady, inne traktowanie! – napisał w serwisie X.

Reklama

Cóż, fajnie być Alexem Haditaghim. Inne zasady, inne traktowanie! Włodarz Portowców wielokrotnie zabierał głos i, eufemistycznie rzecz ujmując, przekraczał granice dobrego smaku, a mimo to nie poniósł za to żadnych konsekwencji.

Nie ma sensu w tym miejscu przytaczać konkretnych przykładów, bo nie starczyłoby nam czasu wymieniać je wszystkie. Już w zeszłym roku przygotowaliśmy antologię jego złotych myśli. Wpisy, które Was zszokują przeczytacie TUTAJ.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

12 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama