Kompanego nie zaskoczył przebieg meczu. „Czułem, że to może mieć miejsce”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

29 kwietnia 2026, 09:17 • 6 min czytania 5

Reklama
Kompanego nie zaskoczył przebieg meczu. „Czułem, że to może mieć miejsce”

Absolutnym kinem było pierwsze półfinałowe starcie PSG z Bayernem Monachium. Obrońcy tytułu pokonali drużynę Vincenta Kompanego „tylko” 5:4, bo w pewnym momencie prowadzili 5:2. Szkoleniowiec przegranej drużyny po meczu przyznał, że nie był zaskoczony takim przebiegiem gry. Jego vis a vis, Luis Enrique, stwierdził zaś, że to był niesamowity mecz. W podobnym tonie, co Hiszpan, wypowiadał się też wybrany najlepszym zawodnikiem meczu Ousmane Dembele.

Reklama

Enrique: Mecz był niesamowity

Po raz pierwszy w historii w półfinałowym meczu Ligi Mistrzów padło aż dziewięć goli. Do tej pory rekordem było siedem bramek, co miało miejsce cztery razy. W poprzedniej edycji rewanżowe starcie Interu z Barceloną zakończyło się wygraną Nerazzurrich 4:3. Trzy lata wcześniej tym samym wynikiem Manchester City pokonał u siebie w pierwszym meczu Real Madryt. Z kolei w 2018 roku Liverpool w pierwszym meczu ograł na Anfield 5:2 Romę. Identycznym rezultatem 23 lata wcześniej słynny Ajax Louisa van Gaala pokonał w rewanżu Bayern.

PSG wygrało, jednak prowadzący obrońców tytułu Luis Enrique po końcowym gwizdku stwierdził, że jego zespół cierpiał:

– Przede wszystkim jesteśmy bardzo zadowoleni z pokonania drużyny, dla której była to dopiero trzecia porażka w tym sezonie. Początek meczu był bardzo trudny, bo oni lepiej od nas weszli w pierwszą połowę. Pierwsi straciliśmy bramkę i trudno było kontrolować grę, jednak drużyna zaczęła prezentować swoją standardową grę – mówił hiszpański szkoleniowiec przed kamerami klubowej telewizji.

– Mecz był niesamowity, a podczas emocjonujących chwil atmosfera na stadionie jest wspaniała. Ale trzeba zrozumieć, że graliśmy z jedną z najlepszych drużyn w Europie, więc było ciężko. Wygraliśmy, ale przez cały mecz cierpieliśmy i tak samo będzie w rewanżu – dodał.

Reklama

Tak szalonym przebiegiem meczu niespecjalnie był zaskoczony vis a vis Hiszpana, Vincent Kompany, który z powodu zawieszenia nie mógł być obecny przy linii bocznej. Wraz z dwoma asystentami obserwował zmagania swojego zespołu z wysokości trybuny prasowej.

– Kiedy oba zespoły wychodzą na mecz z takim nastawieniem, właśnie tak może się skończyć. Czułem, że taki przebieg wydarzeń może mieć miejsce. Zazwyczaj gdy tracisz pięć goli na wyjeździe, półfinał jest zakończony. Ale my strzeliliśmy cztery, a mogliśmy nawet trzy więcej. Rewanż gramy w domu i musimy go wygrać. Często tam wygrywamy, a dzięki wsparciu naszych kibiców wiara w to jest obecna.

Reklama

– Przez cały mecz mieliśmy przeczucie, że możemy być niebezpieczni. Często mając piłkę szybko przedostawaliśmy się pod bramkę PSG. Jednakże byliśmy podatni na kontry, których nie broniliśmy wystarczająco dobrze w drugiej połowie. Niemniej cztery gole w Paryżu pokazują, że potrafimy je strzelać. I pokażemy to ponownie u siebie. Mamy teraz tydzień, by popracować nad elementami do poprawy. Wiara jest stuprocentowa, podobnie jak przeczucie. Potrzebujemy od naszych kibiców takiego samego wsparcia, jak przeciwko Realowi.

Kimmich: Nie spodziewałem się tak otwartego meczu

Zaskoczony taką otwartością obu drużyn był za to Joshua Kimmich. Wicekapitan Bayernu, który zanotował asystę przy bramce kontaktowej Dayota Upamecano na 3:5, stwierdził, że dziwnie się czuje, bo jego zespół w pewnym momencie przegrywał trzema golami, finalnie przegrał jednym, a w odczuciu Niemca zasłużył na remis:

Reklama

– Można było się spodziewać remisu 0:0, ale nie spodziewałem się tak otwartego meczu. Dziwnie się czuję, bo przegraliśmy jedną bramką, a w pewnym momencie przegrywaliśmy trzema. Odrobiliśmy straty i mieliśmy wrażenie, że powinniśmy byli wyrównać. Szczególnie pod koniec PSG wyglądało na zmęczone, łapały je skurcze i grało na czas. Zdecydowanie czuliśmy, że mamy na to szansę.

– Szczerze mówiąc, myślałem, że na początku, przez pierwsze 15-20 minut, graliśmy bardzo dobrze. Musieliśmy strzelić drugiego gola. Potem pozwoliliśmy PSG wejść do gry przez błąd w budowie akcji, a potem grali lepiej. Bardzo denerwujące jest to, że znowu straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry, nie możemy do tego dopuszczać. Jednak z pewnością pokazaliśmy bardzo dobrą reakcję. No cóż, mieli kolejną kontrę i trafili w poprzeczkę [Senny Mayulu w 87. minucie], ale ogólnie czułem, że to jeszcze nie jest koniec.

Reklama

Były klubowy kolega Kimmicha, Lucas Hernandez (gracz Bayernu w latach 2019-23), który w ostatnich minutach zmienił zmęczonego Nuno Mendesa, mówił, że w rewanżu plan jego zespołu nie będzie zmieniony. PSG nie ma zamiaru bronić w stolicy Bawarii skromnej zaliczki:

– Myślę, że dla wszystkich kibiców, zarówno PSG, jak i Bayernu, to był wyjątkowy mecz z niesamowitą intensywnością, wieloma okazjami i golami. To był niesamowity mecz z naszą wygraną na końcu. Ale musimy też wygrać w Monachium. Wiemy, że zaprezentowaliśmy się wyjątkowo. Choć było ciężko, wygraliśmy. Teraz jedziemy tam z zamiarem gry w tym samym stylu, atakowania i ponownej wygranej.

Reklama

Dembele mówi o chęci rewanżu

Wybrany najlepszym zawodnikiem tego meczu Ousmane Dembele, który po raz drugi z rzędu ustrzelił dublet w Lidze Mistrzów, stwierdził zaś, że dodatkową motywacją dla jego drużyny było listopadowy mecz na Parc des Princes. W czwartej kolejce fazy ligowej PSG przegrało z Bayernem 1:2 po dublecie Luisa Diaza, który tego samego wieczora obejrzał jeszcze czerwoną kartkę za brutalny faul na Achrafie Hakimim:

– To był imponujący występ dwóch ofensywnie nastawionych druży, które chciały wygrać. To był naprawdę dobry mecz, cieszymy się, że go wygraliśmy. Wpływ miało kilka rzeczy – m.in. determinacja, by wygrać, bo przegraliśmy w fazie ligowej. Potem chodziło o zachowanie koncentracji i chłodnej głowy. W takich meczach decydują drobne szczegóły. Może przy wyniku 5:2 mogliśmy lepiej kontrolować mecz, ale wiemy, że Bayern to świetna drużyna i potrafi odwracać wynik. Nie zmienimy naszej filozofii. Trzeba też umieć się męczyć w półfinale Ligi Mistrzów i właśnie na to będziemy przygotowani w rewanżu.

Reklama

W środę 6 maja o godzinie 21:00 Bayern zmierzy się z PSG po raz osiemnasty, z czego po raz siedemnasty w Lidze Mistrzów. Żadne z tych starć nie zakończyło się remisem. Mistrzowie Europy w miniony wieczór Bawarczyków pokonali po raz ósmy. Pięć z dziewięciu porażek z Bayernem PSG zanotowało w Monachium. Na Allianz Arenę przyjadą pierwszy raz od zwycięskiego finału Champions League z ub. roku.

*Przy dużych wydarzeniach rośnie zainteresowanie bonusami bukmacherskimi. Szczególnie bonusami bukmacherskimi na start.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

5 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

VARmazon: odlot Koźmińskiego, historia żółtej kartki Pietuszewskiego

Marcin Długosz
0
VARmazon: odlot Koźmińskiego, historia żółtej kartki Pietuszewskiego

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Radosny futbol PSG i Bayernu. Najwięcej bramek od 1960 roku

AbsurDB
1
Radosny futbol PSG i Bayernu. Najwięcej bramek od 1960 roku