Arka tonie, ale Banasik wierzy w cud: „To jeszcze nie był pogrzeb”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

28 kwietnia 2026, 09:29 • 3 min czytania 9

Reklama
Arka tonie, ale Banasik wierzy w cud: „To jeszcze nie był pogrzeb”

Arka przegrała aż 1:4 z Piastem w kluczowym meczu o byt w Ekstraklasie. Gdyński okręt chybota się i nabiera coraz więcej wody, ale jego kapitan wierzy, że uda się utrzymać na powierzchni. Dariusz Banasik zabrał głos po porażce.

Reklama

Prawdziwy zakład bez ryzyka! Stawiasz 113,64 zł i w przypadku porażki dostajesz zwrot 100 zł na konto główne (bez obrotu i można od razu wypłacić) – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczyComeOn - baner promocji na start

Wszystko, co miało pójść nie tak, poszło nie tak dla Arki. Zaczęło się już na samym początku od rzutu karnego. Jedenastki Piast wprawdzie nie wykorzystał, ale potem szybko się zrehabilitował, pakując gościom znad morza cztery sztuki.

Jak najbardziej zasłużenie przegraliśmy ten mecz, a wynik odzwierciedla to, co się działo na boisku. Mieliśmy całkowicie inny plan na ten mecz. Źle weszliśmy, bo był rzut karny. Powtórzyły się te same błędy, które były w ostatnich meczach. (…) Bardzo słabo graliśmy w defensywie i przeciwnik miał bardzo wiele sytuacji. Na pewno jest wiele zastrzeżeń, jeżeli chodzi o naszą grę w defensywie, o naszą dyspozycję, no i przede wszystkim o to, jak się zaprezentowaliśmy – podsumował Banasik przebieg spotkania.

Nie wyobrażałem sobie, że w meczu o sześć punktów, o utrzymanie, zespół będzie grał tak nerwowo i popełniał tyle błędów – dodał.

Reklama

Porażka w meczu o życie sprawia, że na cztery kolejki przed końcem sezonu Arka ugrzęzła na przedostatnim miejscu w strefie spadkowej. Gdynianie mają wprawdzie „tylko” trzy punkty straty do bezpiecznej lokaty, ale ich terminarz nie może napawać optymizmem. Na rozkładzie są kolejno Lech Poznań (wyjazd), Górnik Zabrze (dom), Bruk-Bet (dom) i Raków (wyjazd).

Arka tonie, ale Banasik wierzy w cud: „To jeszcze nie był pogrzeb”

Banasik zdaje sobie z tego sprawę, ale jednocześnie nie traci nadziei. Czasu na przygotowanie swoich podopiecznych ma sporo, bo z Kolejorzem zmierzą się dopiero w piątek 8 maja. Zdaniem trenera Arki, to jeszcze nie moment na odegranie konduktu żałobnego.

Dobrze, że mamy więcej czasu, bo muszę porozmawiać z zespołem. Nie wiem, czy to się da tak szybko wszystko naprawić. Dzisiaj jest bardzo trudna sytuacja, ale to jeszcze nie jest też pogrzeb. To dalej są tylko trzy punkty do niektórych zespołów. Ja nie chcę, żeby ktoś tracił wiarę, że Arka się utrzyma w Ekstraklasie, bo sytuacje bywały trudniejsze – podsumował.

Nadzieja w Gdyni i Banasiku może i jest, ale umiejętności czysto piłkarskich na poziomie Ekstraklasy już mniej. W tej chwili każdy inny wynik niż spadek Arki z powrotem do 1. Ligi będzie trzeba traktować w kategoriach cudu.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

9 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama