Bilans kobiecej Legii: dwa awanse kupione, dwa wywalczone

Jakub Białek

25 kwietnia 2026, 18:23 • 4 min czytania 22

Reklama
Bilans kobiecej Legii: dwa awanse kupione, dwa wywalczone

Kobieca Legia wygrała z KKP Bydgoszcz (1:0), przyklepując tym samym awans do Ekstraligi, a więc na cztery kolejki przed końcem rozgrywek osiągnęła cel, który przyświecał klubowi od momentu powstania żeńskiej sekcji w 2020 roku. Sposób, w jaki został osiągnięty ten sukces nie jest czymś, czym warto się szczególnie chwalić.

Reklama

Legia ma bardzo bogatą historię. Wydaje nam się jednak, że za kilkadziesiąt lat kulisy drogi kobiecej sekcji do elity nie będą najbardziej wyeksponowaną opowieścią na wystawkach w jej muzeum. Bo dwa awanse na tej drodze, co tu dużo mówić, zostały kupione.

To oczywiste, że kobieca piłka potrzebuje takich klubów jak Legia. I to również oczywiste, że jej miejsce – nawet mimo braku historii w żeńskim futbolu – jest właśnie w najwyższej lidze. Legia to marka, społeczność, budżet i infrastruktura. Na jej obecności w kobiecej piłce wszyscy mogą tylko zyskać.

W przeszłości Legia Ladies nie chciała awansów na boisku

Ta wielka marka nie była jednak zainteresowana przejściem tej żmudnej drogi w normalny, sportowy sposób. Nie chciała zacząć od czwartej ligi, przejść przez trzecią, drugą, pierwszą i wreszcie zameldować się w elicie. Sił starczyło jej do trzeciej ligi.

  • Sezon 20/21: start w IV lidze i brak awansu.
  • Sezon 21/22: awans do III ligi.
  • Sezon 22/23: trzecie miejsce w III lidze i brak awansu.
  • Sezon 23/24: nagły przeskok do I ligi.

Trudny początek zapowiadał, że droga do Ekstraligi nie będzie tak łatwa, jak się wydawało, i może potrwać nawet kilka ładnych lat. To właśnie wtedy w Warszawie wymyślono rozwiązanie alternatywne – odkupienie licencji od będącego w tarapatach SWD Wodzisław Śląski. Ten mały klub z południa świetnie sobie radził na boisku – w sezonie 22/23 zajął czwarte miejsce w I lidze kobiet, a w kolejnym miał włączyć się w walkę o awans do elity.

Reklama

Przeszkodziła w tym jednak sytuacja organizacyjna. Na starcie sezonu 2023/24 działacze SWD publikowali w mediach społecznościowych emocjonalne wpisy o upadku klubu, za który wprost obwiniali prezydenta Wodzisławia Śląskiego, Mieczysława Kieca.

Zarzucano mu między innymi zablokowanie możliwości korzystania z miejskich obiektów, przez co drużyna nie miała gdzie trenować. Gdy klub znalazł inwestorów gotowych wybudować bazę treningową, ich plany – według działaczy – miały zostać storpedowane przez negatywne nastawienie miasta.

Do tego doszło unieważnienie przetargu na promocję miasta poprzez sport, który SWD miało wygrać. W jednym z wpisów padło nawet oskarżenie: „jesteś po prostu męskim szowinistą, a nie postępowcem i demokratą, którego tylko udajesz”.

Kto miał rację – nieistotne. Ważne jest co innego – SWD było wtedy w naprawdę rozpaczliwym położeniu.

Reklama

Klub otwarcie mówił już o wycofaniu się z rozgrywek. I wtedy na białym koniu pojawił się Dariusz Mioduski, który najpierw wsparł SWD finansowo. Jego przelew sprawił, że zespół w ogóle przystąpił do sezonu.

Właściciel Legii zaskarbił sobie tym gestem sympatię całego środowiska wokół SWD, ale dla samego klubu oznaczało to jedynie przedłużenie agonii. Kilka miesięcy później – na przełomie 2023 i 2024 roku – SWD Wodzisław Śląski znów stanął nad przepaścią.

Wtedy pojawiło się rozwiązanie w postaci „fuzji”, która w praktyce oznaczała przejęcie miejsca w lidze. Legia nie awansowała sportowo – po prostu weszła w miejsce klubu, który nie był już w stanie dalej funkcjonować na tym poziomie. W dodatku, stało się to… w trakcie trwania sezonu.

Połączenie nazwano oczywiście fuzją, natomiast była to fuzja absolutnie sztuczna. SWD Wodzisław Śląski bowiem… nadal istnieje. W tym sezonie klub normalnie wystawił drużynę do IV ligi śląskiej. Gra pod tymi samymi barwami, pod tą samą nazwą i wciąż funkcjonuje jako osobny byt.

Reklama

Handlowanie licencjami to proceder, który trawił polską piłkę lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Niestety, wygląda na to, że powoli wracamy do tych czasów. Bliska przejęcia kobiecego klubu jest także inna z wpływowych osób – Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa Łódź, który chce kupić licencje Pogoni Tczew.

Awans Legii Ladies z I ligi do Ekstraligi jest już oczywiście w stu procentach sportowy. Bilans jest więc następujący: dwa awanse zdobyte na boisku, dwa kupione przy zielonym stoliku.

WIĘCEJ O HANDLU LICENCJAMI W KOBIECEJ PIŁCE:

Fot. newspix.pl

Reklama
22 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
WeszłoTV

Rusza nowy quiz Weszło! Zgłoś swoją ekipę [REGULAMIN]

redakcja
0
Rusza nowy quiz Weszło! Zgłoś swoją ekipę [REGULAMIN]

Piłka nożna

Reklama