Real Sociedad pokonał w serii rzutów karnych Atletico Madryt i sięgnął po Puchar Króla. Diego Simeone zabrał głos po kolejnej porażce w finale. Trener Los Colchoneros przyznał, że pomimo braku trofeum, jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych. – Sposób, w jaki walczyliśmy, daje mi ogromny spokój – stwierdził Cholo.
Finał Copa del Rey od początku nie układał się po myśli Atletico, które już od czternastej sekundy musiało odrabiać bramkowe straty po błyskawicznym golu Barrenetxei. W końcówce Madrytczycy doprowadzili do remisu i mogli odwrócić losy tego meczu, jednak szwankowały rozregulowane celowniki, podobnie było w dogrywce. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na nich w serii rzutów karnych, kiedy to Unai Marrero obronił jedenastki wykonywane przez Sorlotha i Alvareza, co kosztowało Los Colchoneros porażkę i trofeum.
Nie inaczej przebieg boiskowych wydarzeń na La Cartuja widział Diego Simeone.
– Przede wszystkim chcę pogratulować rywalowi. Dobrze zareagowaliśmy na pierwszego gola, ale potem graliśmy w zbyt wolnym tempie. Następnie nadeszła przerwa, porozmawialiśmy w szatni i zmieniliśmy bieg, grając wreszcie tak, jak od początku należało zagrać. Mogliśmy zdobyć trzecią bramkę po sytuacjach Johnny’ego lub Baeny. W dogrywce obie strony miały po jednej świetnej okazji: słupek po strzale Juliána i piłka, którą obronił Musso. Rywalizowaliśmy bardzo dobrze, ale niestety rzuty karne ułożyły się po ich myśli. Należą im się gratulacje – podsumował spotkanie.
Simeone: „Kibice potrzebują zwycięstw, a nie pustych deklaracji”
Atleti rozpoczęło mecz w najgorszy możliwy sposób. Zdaniem Simeone, wpływ na natychmiastowo straconego gola miało zmęczenie po stronie jego podopiecznych, którzy tylko w kwietniu rozegrali dwa spotkania więcej od Realu Sociedad, a na dodatek przed pierwszym gwizdkiem w finale przez napięty terminarz odpoczywali o 72 godziny mniej. Mimo to, nie szukał w tym wymówki.
– Wiążę to z faktem, że bardzo źle weszliśmy w ten mecz, chociaż trzeba przyznać, że od 15. minuty odzyskaliśmy odpowiednie napięcie i intensywność. Później znów przyszedł dołek i przestaliśmy wygrywać stykowe pojedynki. W drugiej połowie jednak wróciliśmy do robienia tego, co do nas należy – zauważył.
Porażka w krajowym pucharze oznacza, że dla czwartego w tabeli La Liga Atletico jedyną szansą na uratowanie sezonu pozostaje Liga Mistrzów. W półfinale Simeone i spółka zamierzą się z Arsenalem.
– Nie myślę w tym momencie o Arsenalu. To, co wydarzyło się dzisiaj, bardzo mnie boli. Potrzebowaliśmy zwycięstwa, ale nie daliśmy rady. Jednak sposób, w jaki walczyliśmy, daje mi ogromny spokój – podkreślił.
W trakcie piętnastoletniej kadencji Simeone Atletico sięgnęło po osiem trofeów, w tym dwa triumfy w La Liga (2014, 2021) oraz Lidze Europy (2012, 2018). Problem w tym, że od pięciu lat w gablocie na Wanda Metropolitano świeci pustkami. Z narastającej presji zdaje sobie sprawę Simeone, który zapytany o łatkę „wiecznych przegrywów”, odparł krótko:
– Kibice potrzebują zwycięstw, a nie pustych deklaracji – skwitował na koniec.
CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Marrero koszmarem Atletico. Real Sociedad z Pucharem Króla!
- Poważne problemy zdrowotne piłkarza Realu. Trafił do szpitala
- Szczęsny świętuje urodziny. Piłkarze Barcelony przygotowali niespodziankę
Fot. Newspix