Alejandro Garnacho podczas ostatniego letniego okienka transferowego zamienił Manchester na Londyn. Zmiana ta wywoływała emocje, które sugerowały raczej, że więcej zyskają na tym Czerwone Diabły aniżeli The Blues. Chelsea zapłaciła za niego ponad 40 milionów euro i póki co Argentyńczyk jest sporym zawodem. Podobne uczucie towarzyszyło w Manchesterze przy okazji jego odejścia z United. Garnacho przyznał w ostatniej rozmowie, że w pewnym momencie zaczął robić złe rzeczy i widzi w tym trochę swojej winy.
Może i Garnacho „stracił głowę”, ale nie żałuje samej zmiany
Argentyński skrzydłowy stracił na znaczeniu, gdy do Manchesteru przybył pracować Ruben Amorim. Od tego czasu piłkarz momentów, jakim niewątpliwie był Garnacho, przestał gwarantować nawet to, z czego był znany. Jego forma drastycznie spadła, a sprzedaż do Chelsea można było uznawać w kategorii majstersztyku. Gdy przychodził on bowiem do Manchesteru United, Czerwone Diabły były winne Atletico nieco ponad 400 tysięcy euro, więc zarobek na piłkarzu tej klasy był bardzo duży.
W ostatniej rozmowie z Premier League Productions, Garnacho zdobył się na kilka refleksji. Przyznał m.in. że nie powie złego słowa na swoich dawnych kibiców, bowiem dostał w czerwonej części Manchesteru ogrom miłości. Dodał też, że wszystko czego doświadczył w klubie z Old Trafford było dobre.
Alejandro Garnacho speaks out on 'hurtful’ Man Utd exit to join rivals Chelsea https://t.co/5TH8LOUJ1G
— The Sun Football ⚽ (@TheSunFootball) April 11, 2026
– Możliwe, że tak, ponieważ kochałem ten klub [Czy żałuje on stylu, w jakim odszedł z United – przyp. MZ]. Dali mi pewność siebie od samego początku. Od kiedy przybyłem z Hiszpanii, po moment, że trafiłem do akademii, potem pierwszego zespołu. To był czas czterech, pięciu lat i naprawdę niesamowita miłość od wszystkich. Fani, stadion, wszystko naprawdę było dobre.
– Czasem musisz zrobić zmianę dla dobra swojego życia, kolejny krok. Mam z United tylko pozytywne wspomnienia. Pamiętam ostatnich sześć miesięcy, to nie było to, co do tej pory w klubie. Zaczynałem na ławce, ale to nie jest samo w sobie złe, miałem 20 lat. W mojej głowie miałem coś takiego, że musiałem grać w każdym meczu.
– Moim zdaniem, to też może moja wina, że zacząłem robić złe rzeczy. To był ten moment w życiu, że trzeba było podjąć decyzję i jestem naprawdę dumny z tego, że tu jestem. W takim klubie, do tego w Premier League.
– W kontekście United nie mam do powiedzenia niczego złego na temat klubu czy kolegów. To był moment na zmianę, życie trwa dalej, nie żałuję [de facto samej zmiany klubu – przyp. MZ].
Alejandro Garnacho póki co nie podbił Premier League w barwach The Blues. Tylko jedno z ośmiu trafień w tym sezonie miało miejsce w rozgrywkach ligowych. Było to pod koniec października z Sunderlandem. To bardzo słaby wynik jak na wzmocnienie za ponad 40 milionów euro, które występowało na boisku przez ponad 1100 minut. Łącznie dla Chelsea strzelił osiem goli w 37 występach.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Grabara krok od spadku
- Sensacyjna porażka Arsenalu z ekipą Wisienek
- Vuković o cierpliwości do Fornalczyka
Fot. Newspix