Hurkacz poza turniejem w Monte Carlo. Reprezentant Monako lepszy od Polaka

Sebastian Warzecha

09 kwietnia 2026, 21:50 • 4 min czytania 5

Reklama
Hurkacz poza turniejem w Monte Carlo. Reprezentant Monako lepszy od Polaka

Hubert Hurkacz nie wygrał meczu od Australian Open aż do – niespodziewanie – wejścia na korty ziemne. W turnieju w Monte Carlo polski tenisista wreszcie się przełamał i odniósł dwa zwycięstwa. Dziś walczył o kontynuację tego zalążka dobrej passy, ale po wyrównanym meczu lepszy okazał się reprezentant gospodarzy, Valentin Vacherot.

Reklama

Hubert Hurkacz odpadł z turnieju w Monte Carlo

Hurkacz znakomicie rozpoczął sezon 2026, bo w pierwszym turnieju tego roku – United Cup – wygrał 4 z 5 spotkań, pokonując przy tym kilku znacznie wyżej notowanych rywali. Wraz z reprezentacją Polski sięgnął zresztą w Australii po zwycięstwo w całej tej imprezie, a jego forma była sporą niespodzianką, bo był to dla niego powrót po kontuzji. Grał do tego bardzo ciekawy, widowiskowy momentami tenis. Ofensywny, nastawiony na spychanie rywala i utrzymywanie go pod presją.

Był to Hubert Hurkacz, jakiego chciało się oglądać, po prostu.

Ale już w Australian Open wygrał tylko mecz pierwszej rundy, a w drugim zagrał bardzo słabo i odpadł. A potem przegrywał spotkania w Montpellier, Rotterdamie, Dubaju, Indian Wells, Cap Cana (poziom challengerów, niższy od ATP!) i w Miami. Po ostatnim z tych turniejów rozstał się z trenerem, Nicolasem Massu. Do tej pory nie ogłosił też nowego szkoleniowca. Nie było więc wielkich oczekiwań przed jego występem w Monte Carlo, tym bardziej że – choć w ostatnich latach się poprawił – mączka pozostaje dla niego najgorszą nawierzchnią.

Reklama

Ale to właśnie w Monako przyszło przełamanie. Hubert w bardzo dobrym stylu pokonał tam najpierw rozstawionego z „15” Luciano Darderiego, a potem w dwóch setach ograł Fabiana Marozsana. I niespodziewanie wszedł do 1/8 finału, gdzie jego rywalem został reprezentant gospodarzy – Valentin Vacherot. Monakijczyk do niedawna był zawodnikiem grającym w Challengerach, ale w zeszłym roku sensacyjnie wygrał imprezę ATP 1000 w Szanghaju, znacznie awansował w rankingu i w kolejnych miesiącach notował dobre rezultaty, a formę utrzymuje do dziś.

I w starciu z Hurkaczem też to pokazał.

Była szansa. Hurkacz minimalnie gorszy

Przedziwny, jak na standardy ATP, a tym bardziej meczów, gdzie obaj tenisiści bardzo dobrze serwują, był pierwszy set. Vacherot niemal natychmiast odskoczył, dwukrotnie przełamując Hurkacza. Monakijczyk prowadził już 4:0 i… stanął, za to Polak przejął inicjatywę. Teraz to on był stroną dominującą, on dyktował warunki i on przełamywał. Z 0:4 z jego perspektywy wkrótce zrobiło się nie tylko 2:4, nie tylko 4:4, ale nawet 5:4.

Dopiero wtedy – postawiony pod ścianą – Vacherot wygrał gema. Choć nie przyszło mu to łatwo. Dopiero kolejnego – na 6:6 i tie-breaka – wygrał stosunkowo gładko.

Reklama

W tie-breaku też wiele się zmieniało. Już w pierwszym punkcie Monakijczyk wyszedł na prowadzenie z mini breakiem. Oddał go jednak dwie wymiany później… choć wymiany tak naprawdę nie było, bo popełnił podwójny błąd serwisowy. Potem obaj wygrywali swoje podania aż do 5:4 z perspektywy Hurkacza. Wtedy Polak zaatakował, zanotował dwie świetne akcje, imponując zwłaszcza ze strony backhandowej, no i w efekcie zamknął seta. O ile więc początek partii mu nie wypalił, o tyle potem był to Hubert Hurkacz z najwyższej półki, grający znakomite zawody.

Nie przeniósł tego jednak na drugiego seta – w nim dał przełamać się w szóstym gemie… i to w sumie cała historia. Polak tylko w pierwszym gemie tamtej partii był w stanie zagrozić rywalowi, nie wykorzystał jednak dwóch break pointów. Potem Vacherot był już po prostu lepszy i stosunkowo pewnie wygrał seta.

Reklama

Rozstrzygnąć o losach meczu miała więc partia numer trzy.

W niej długo obaj szli równo. Znów szansę – tym razem tylko jedną – miał na początku seta Hurkacz, ale znów jej nie wykorzystał. A potem obaj dość pewnie wygrywali swoje serwisy… aż do siódmego gema. W nim Hubi zaczął słabo, od 15:40. Oba break pointy wybronił jednak świetnymi akcjami, a potem udało mu się to zrobić po raz trzeci. Sam jednak nie wykorzystał dwóch okazji na wygranie gema i to się finalnie zemściło – bo Vacherot wypracował sobie czwartą szansę na zamknięcie tej małej partii.

I skorzystał z niej. Prowadził więc 4:3, po chwili dołożył świetnego gema na serwisie. Hurkacz wygrał jeszcze swoje podanie i dostał ostatnią szansę na doprowadzenie do remisu. Był blisko – dosłownie, o punkt. I to trzykrotnie. Ale ani jednej z tych wymian nie zdołał zapisać na swoje konto. Łącznie więc w drugim i trzecim secie nie skorzystał z sześciu szans break pointowych, a Vacherot – choć kilka też zmarnował – był skuteczniejszy.

Reklama

I to zadecydowało. Niemniej – turniej w Monte Carlo stał się małym przełamaniem Polaka i nadzieją na to, że Hubi wróci do formy. Za sprawą tego wyniku Polak podskoczy też o kilka pozycji w rankingu ATP, gdzie walczy o powrót do najlepszej „50”.

Hubert Hurkacz – Valentin Vacherot 7:6 (4), 3:6, 4:6

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie na Weszło:

5 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Piłka nożna

Górak uderzył w sędziów: „Ja te sytuacje widziałem inaczej”

Jan Broda
11
Górak uderzył w sędziów: „Ja te sytuacje widziałem inaczej”