Reprezentanci Polski byli niepocieszeni po przegranej 2:3 ze Szwecją w decydującym o awans na mundial meczu barażowym. Nie milkną echa dyskusji, dlaczego nie dostaliśmy rzutu karnego po starciu Jakuba Kamińskiego z obrońcą gospodarzy.
Sam zainteresowany po spotkaniu nie chciał jednoznacznie stwierdzić, że była to ewidentna jedenastka, ale postawa zespołu sędziowskiego trochę go zaskoczyła.
Jakub Kamiński komentuje brak rzutu karnego na sobie
– Dla mnie byłem pierwszy przy piłce. Dziwne, że sędzia dłużej tego nie sprawdzał, ale teraz możemy już gdybać. Nie widziałem tej sytuacji – stwierdził piłkarz FC Koeln, który mógł strzelić przynajmniej dwa gole, lecz zawodziła go skuteczność.

– Przegrał dzisiaj zespół lepszy na boisku, no i tyle. Na koniec dnia sport bywa brutalny – ubolewał Kamiński.
– W szatni była cisza. Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że na boisku robiliśmy wszystko, żeby ten mecz wygrać. Zadecydowały jakość, błędy indywidualne, szczęście. Możemy sobie mówić, co chcemy, ale szkoda. Uważam, że gdyby doszło do dogrywki, to byśmy ten mecz wygrali – dodał.
Jan Urban w szatni starał się krótko podbudować kadrowiczów. – Trener mówił, że trzeba patrzeć przed siebie, podnieść głowy, wrócić do klubu i zrobić swoją robotę do końca sezonu. To nam wszystkim pozostało – podsumował Jakub Kamiński.
CZYTAJ WIĘCEJ O MECZU SZWECJA – POLSKA:
- Zbigniew Boniek ocenia mecz ze Szwecją. Przeklinał na sędziego
- Urban przegrał. Ale ten mecz pokazał, że zna się na rzeczy [KOMENTARZ]
- Ekspert: Sędzia popełnił co najmniej cztery większe błędy
- Zalewski na wahadle? To zawsze będzie smród w obronie
- Lewandowski zszedł jako ostatni. Po meczu nie powiedział jeszcze „goodbye”
- Mundial bez nas. Świetna gra, głupie błędy i mecz paradoksów [OCENY]
Fot. FotoPyK