To była sylwestrowa noc pełna wrażeń i wspomnień. Szumiały nam echa kawiarni, huk petard i „Auld Lang Syne” śpiewane na melodię „Szła dzieweczka”, a dziś „z głową ciężką na karabinie” z trudem orientujemy się, gdzie mamy lewą rękę, co w wewnętrznej kieszeni marynarki robi sztokfisz i że Ryszard Tarasiewicz nie jest już/jeszcze trenerem Śląska Wrocław. Na noworoczny rozruch: potrawa witaminizowana, lekkostrawna, przyswajalna nawet jednym okiem i to niekoniecznie otwartym – przymrużone wystarczy.
PATOS NASZYCH CZASÓW
Czasem ludzi piłki porywał entuzjazm, a słowa ich miały sporą wagę. Niektóre ważyły nawet 16 ton.
Żelisław Żyżyński: „Niech przemawia murawa!”
Piotr Stokowiec: „W Ekstraklasie małe błędy mają wielkie konsekwencje.
Adam Marchliński: „Tak walczą pokolenia!”
Kazimierz Węgrzyn: „Czyż Boguski to nie jest gladiator?”
Wojciech Jagoda: „To była prawdziwa Ekstraklasa! Opakować i wysłać do Azji!”
OBOK RZECZYWISTOŚCI
Bywały także momenty, w których opinie fachowców wywoływały u kibiców odruch szczypania się w oponkę i sprawdzania, czy przebywają w tej samej galaktyce, co mówiący.
Jacek Rutkowski: „Uznaliśmy, że Denis Thomalla jest lepszą propozycją niż którykolwiek z zawodników, którzy strzelili przynajmniej dziesięć goli w ostatnim sezonie Ekstraklasy”
Tomasz Hajto: „Dla mnie Legia jest kandydatem do pierwszej ósemki”
Tomasz Hajto: „Oglądamy ligę angielską, w której nie ma fauli na bramkarzu w szesnastce”
Żelisław Żyżyński: „Kuba Tosik, który nie jest boiskowym brutalem…”
Krzysztof Przytuła: „Patrzę na Foszmańczyka i powiem, że grałby u mnie ten zawodnik”
Kamil Kosowski: „Jeżeli będzie trochę cierpliwości, to może Denis Thomalla przełamie się i będzie strzelał seriami”
ŚPIEW BUTÓW, KTÓRY MILEJ BRZMI USZOM
Zdarzało się także, że kibicowi szczęka opadała nie ze zdumienia, a z podziwu, a w duszy grał mu nieśmiertelny cytat z narodowego wieszcza: „Ja zazdroszczę żyrafie – ja nie potrafię”.
Wojciech Jagoda: „Z lekkością motyla nabrał wiatru w żagle”
Remigiusz Jezierski: „Niczym sarna – ma te susy takie długie, potrafi połykać powietrze…”
Filip Surma: „Jego nerwy wiszą na skraju przepaści”
Wojciech Jagoda: „Czyściej nie można było tego zrobić. Wydezynfekowana stopa, kliniczny odbiór piłki”
Remigiusz Jezierski: „Zebrał kolejne żniwo doświadczeń”
Przemysław Cecherz: „Z tymi naszymi sędziami to jest jak z bobrami. Widzimy te żeremie, ładne krajobrazy, ale ten rolnik, co ma podtapiane łąki narzeka. Nikt nim się nie przejmuje, a bobry są pod ochroną”
Wojciech Jagoda: „Cracovia wyglądała w pressingu jak rozciągnięty akordeon”
Michał Wodziński: „Mogli na to patrzeć z pełnym obaw spektrum swoich wyobrażeń”
Wojciech Jagoda: „Duet Danch-Kopacz przypomina drzwi harmonijkowe, które można kupić w markecie budowlanym w promocji za 29,99 PLN”
A teraz krótka przerwa na reklamę:
„OPISZ EKSTRAKLASĘ JEDNYM ZDANIEM”
Raporty, analizy, setki tysięcy złotych wydanie na dziesiątki tysięcy osobogodzin, coraz dłuższe i coraz bardziej skomplikowane nazwy firm audytorskich – wszystko po to, by zrozumieć Ekstraklasę, oddać jej ducha, materię i wartość wymierną. A przecież, jak mawiano w Północnym Minehead: „less is more”. Czasem, by opisać Ekstraklasę wystarczy jedno zdanie.
Mateusz Cichocki:„Trzeba dużo biegać, a nikt tego nie lubi”
Marcin Cebula: „Coś strzelimy… Znaczy, nie obiecuję, że będzie bramka, ale na pewno oddamy strzały”
Bartosz Śpiączka: „Musimy więcej biegać, bo dzisiaj nie przejdziemy obok meczu”
Krystian Nowak: „Spodziewałem się tej piłki, ale mnie zaskoczyła”
Kamil Kosowski: „Wygrał pojedynek… czego mamy jak na lekarstwo”
Kazimierz Węgrzyn: „Dobrze rozegrane. Może inaczej: nie do końca dobrze rozegrane”
Kazimierz Węgrzyn: „Chwała mu, że się utrzymał przy piłce”
Sławomir Stempniewski: „Trochę smutne, że zawodnik nie potrafi wywalić piłki na aut”
Andrzej Strejlau: „Nie wiem, ile to lat nieustępliwości w leżeniu…”
Dariusz Jarecki: „Radość była przed meczem, a w czasie meczu okazało się, że jest ciężka praca”
Maciej Iwański: „Nie chcę wymuszać podaniem biegu mojego kolegi”
Tomasz Wieszczycki: „Zła decyzja o pomyśle na strzał”
Kamil Kosowski: „Nie gańmy – był strzał na bramkę”
Łukasz Madej: „Przecież nie będziemy z każdej sytuacji strzelać bramki”
Krzysztof Mączyński: „Taki mamy zawód, niestety”
Andrzej Strejlau: „Znowu rozegranie piłki – trzeba wyjść”
Remigiusz Jezierski: „Fenomenalna gra Śląska – na cztery kontakty!… pojedyncze”
Jakub Tosik: „Wiadomo, że są emocje czasem”
Tomasz Lach: „Musimy po prostu uzbroić się w cierpliwość i oglądać mecz za meczem”
Żelisław Żyżyński: „Panowie, widzieliście tę piłkę, co tu stała?”
„ELEMENT POZYTYWNEGO CHAOSU” (© Andrzej Zamilski)
…czyli noworoczny bigos, do którego wrzucamy wszystko, co mamy pod ręką, a z przedziwnej mieszaniny składników powoli, ale konsekwentnie wyłania się bogactwo smaków.
Robert Skrzyński: „Nie ma co owijać wełny w bawełnę”
Tomasz Kwiatkowski: „Tak mecz będzie posędziowany tak, jak będzie skomentowany”
Kamil Kosowski: „Gdyby ta piłka była wyższa i trochę dłuższa…”
Edward Durda: „Biskup! Biskup! To zawsze zwiastuje problemy!”
Tomasz Wieszczycki: „Brakuje mi tego, żeby masakrować przeciwników”
Henning Berg: „Liga to chleb z masłem, puchary to jajko z szynką”
Maciej Murawski: „…też zresztą jest z Dolnego Śląska, choć on jest z Wałbrzycha, a Sebastian spod Rawicza”
Andrzej Strejlau: „Siedząc na oparciu krzesła mogłem się pomylić”
Remigiusz Jezierski: „Chyba jednak był mocno kopnięty… To najlepsze rozwiązanie dla tego zawodnika”
Kamil Kosowski: „Musiolik bardzo pracuje… Nie wiem, czy to dobrze”
Żelisław Żyżyński: „Obrona Lecha istniała praktycznie tylko teoretycznie”
Leszek Ojrzyński: „Foszmańczyk ma ode mnie pstryczka w ucho”
Mariusz Stępiński: „Można dwuznacznie podejść do tego wejścia”
Michał Zawacki: „To był gol samobólczy!”
Sebastian Madera: „Z dołków się nie wychodzi tak hop-siup”
Kazimierz Węgrzyn: „Świetną zmianę dał Juhar i trzeba też powiedzieć, że ten piłkarz dał świetną zmianę”
Michał Probierz: „Ja Władek, ty Władek, a piłką będzie rządził przypadek”
Mariusz Pawełek: „Rzucamy to w niepamięć”
Przed nami kilka tygodni przerwy…
— Najgorsze jest jak piłka stoi – wtrącił trener Piotr Mandrysz.
…a potem czeka nas druga połowa (tak, wiem, że mniejsza i że nie ma mniejszych też wiem) sezonu. Oby sprawdziły się słowa Żelisława Żyżyńskiego: „Liczymy, że będzie to połowa solidnych gabarytów jakościowych”.
Czego sobie, Państwo i wszystkim cytowanym życzy kominiarz.
— I na litość boską, zróbmy coś z tym powietrzem w Krakowie! – zakończył zaangażowanym aproposem Grzegorz Mielcarski.
Andrzej Kałwa
Fot. FotoPyk