W ostatnich latach stadion we Florencji jest szczęśliwy dla polskich drużyn. Lech wygrał tam 3:2, a Jagiellonia 4:2. Teraz mamy nadzieję, że Raków uczyni pierwszy krok w stronę wyeliminowania Fiorentiny. Patrząc na wyniki dwóch poprzednich spotkań na Artemio Franchi, to idąc zgodnie z logiką, tym razem powinno skończyć się zwycięstwem polskiej ekipy 5:2. Czy taki wynik rzeczywiście padnie? O tym przekonacie się, śledząc naszą relację LIVE!
Fiorentina – Raków Częstochowa 2:1
My już dziękujemy, że byliście z nami podczas tego wieczoru. Niestety, kończymy go z dwoma porażkami na koncie...
Liczymy, że za tydzień po spotkaniach w Krakowie oraz Sosnowcu będziemy w znacznie lepszych humorach.
Za tydzień rewanż na stadionie w Sosnowcu. Wierzymy, że Raków odrobi jednobramkową stratę z Florencji.
Trzeba przyznać, że wynik nie jest szczególnie niesprawiedliwy. Walczył Raków, miał dobrze zorganizowaną defensywę, ale to okazało się za mało. Z przebiegu całego spotkania, to Fiorentina była tym lepszym zespołem.
Już nic więcej na Artemio Franchi się nie wydarzy.
Do drugiej połowy sędzia doliczył cztery minuty i cały ten czas już upłynął. Za moment ostatni gwizdek arbitra.
Gol, 2:1
Nie był w stanie odbić piłki Oliwier Zych. Pewne uderzenie Alberta Gudmundssona i jest 2:1 dla Violi.
Dośrodkowanie Fiorentiny i ewidentnie ręką zagrywał Michael Ameyaw. Za moment przed doskonałą szansą na drugiego gola stanie jeden z piłkarzy gospodarzy.
Niestety, a było tak dobrze. Rzut karny dla Fiorentiny.
Bardzo dobrze panuje nad wydarzeniami boiskowymi Raków. Gra toczy się daleko od bramki Oliwiera Zycha i gospodarze nie mają możliwości, by nakręcić swoje ataki.
Szuka swoich okazji także Raków. Głównie po stałych fragmentach, ale dzisiaj, to zdecydowanie nie jest najmocniejszy element gry wicemistrzów Polski.
Widać, że wynik gospodarzom nie odpowiada i zależy im, by za wszelką cenę wypracować sobie zaliczkę przed rewanżem w Sosnowcu. Wszystkie siły rzucają do ataku, co dla Rakowa może być szansą na wyprowadzenie zabójczego kontrataku.
Dwie ostatnie zmiany po stronie Fiorentiny. Mandragorę i Piccoliego zastąpili Nicolo Fagioli i Riccardo Braschi.
Na końcówkę Łukasz Tomczyk dodaje centymetrów swojej drużynie. Leonardo Rocha przed momentem zmienił strzelca gola.
Po strzelonym golu Raków jakby zyskał pewność siebie i uwierzył, że może szukać swoich szans w ataku. Więcej czasu niż wcześniej gra toczy się na połowie Fiorentiny. Sporo ożywienia wniósł Diaby-Fadiga.
Spokój i pewna finalizacja Jonatana Brauta Brunesa oraz kapitalne uderzenie sprzed pola karnego Chera Ndoura:
Mogło być 2:1. Fatalna strata Racovitana, grającego naprawdę dobre zawody. Na szczęście dla Rakowa w doskonałej okazji Piccoli tylko obił poprzeczkę.
Kolejna zmiana także w wykonaniu Łukasza Tomczyka. Marko Bulat za Karola Struskiego.
Trzecia roszada po stronie Włochów. Dodo za Fortiniego.
Nie zdążyliśmy dodać, że tuż przed golem na podwójną zmianę zdecydował się także Łukasz Tomczyk. Za Iviego Lopeza i Tomasza Pieńkę weszli Zoran Arsenić oraz Lamine Diaby-Fadiga.
Gol Rakowa, to długa piłka na Makucha, ten zgrał do Brauta Brunesa, a Norweg pewnie wykończył całą akcję. Bramka Violi to z kolei efektowne uderzenie z woleja Chera Ndoura..
Nie nacieszył się Raków dobrym wynikiem. Ekspresowo odpowiedział Cher Ndour.
Nie zanosiło się na to, ale jest. Jonatan Braut Brunes pokonał bramkarza rywala. Raków wygrywa!
Chce wzmocnić siłę rażenia trener Fiorentiny, który zdecydował się na dwie zmiany. Za Gosensa i Fazziniego Gudmundsson oraz Harrison. To jasny sygnał, że gospodarze idą po pełną pulę.
Marka Papszuna w Częstochowie nie ma już od dobrych kilku miesięcy, ale mamy wrażenie, że nad Rakowem ciągle unosi się jego duch. Wzorowe zabijanie meczu.
Dokładnie w momencie upłynięcia pierwszych pięciu minut drugiej części również niecelnie uderzył jeden z gospodarzy.
Mamy nadzieję, że druga część gry będzie ciekawsza od pierwszej i przede wszystkim zobaczymy znacznie więcej prób Rakowa. Po pięciu minutach w strzałach 1:0 dla Medalików. Była to niecelna próba Brauta Brunesa.
Wystartowała druga część gry.
Piłkarze już na murawie, a przed startem drugiej połowy zerknijmy jeszcze, co na innych stadionach. W równocześnie toczących się spotkaniach tylko w jednym padły gole. Celje Łukasza Bejgera przegrywa 0:3 z AEK Ateny.
O mocno przeciętnym widowisku we Florencji świadczą także wpisy w mediach społecznościowych. Wciąż głównym tematem jest porażka Lecha 1:3, która praktycznie jest równoznaczna z końcem marzeń Kolejorza o awansie do ćwierćfinału.
Celne słowa w naszym studio w wykonaniu redaktora Górskiego:
Zdecydowanie nie jest to wielkie widowisko. Raków w obronie wygląda przyzwoicie i przy pomocy szczęścia dzielnie broni się przed atakami rywala. Mimo wszystko, dla Łukasza Tomczyka na półmetku tego meczu największym pozytywem jest wynik.
Koniec pierwszej połowy!
Sędzia doliczył 60 sekund do pierwszej części gry, po czym zaprosił piłkarzy do szatni.
Około pięć minut do końca pierwszej połowy, a Raków wciąż bez dobrej okazji na gola. Jedyna szansa to akcja Tomasza Pieńki z samego początku spotkania.
Kolejne proste straty piłkarzy Rakowa. Mają spory problem, by nawet wyjść z własnej połowy. Wyraźna dominacja Fiorentiny i niestety coraz bardziej pachnie golem dla gospodarzy.
Pokiereszowany z boiska schodził Rolando Mandragora. Po starciu z Oskarem Repką potrzebował pomocy medycznej, ale przynajmniej na razie wrócił na boisko.
Coraz groźniej pod bramką Rakowa. Doskonałą okazję przed momentem miał Fazzini. Na szczęście uderzył niecelnie.
Jakby widząc, co się dzieje Oliwier Zych często próbuje zagrywać dłuższe piłki w stronę Brunesa czy Makucha. Podania bramkarza jednak mocno do poprawy.
Raków zepchnięty do defensywy, ale dobrze się broni, odcinając możliwości do podań rywalom. Znacznie gorzej radzi sobie z rozegraniem, gdy uda się przejąć piłkę. Już kilka razy proste straty blisko własnego pola karnego.
W ostatnich minutach inicjatywa zdecydowanie po stronie Violi. Raków głównie się broni i czeka na okazje do kontry.
Kompletnie niepotrzebne wyjście z bramki Oliwiera Zycha mogło skończyć się tragedią. Na szczęście asekurował swojego golkipera Fran Tudor. Wybił piłkę na rzut rożny, po którym od bramki zaczął Zych.
Znacznie lepiej stałe fragmenty gry rozgrywają gospodarze. Dochodzą piłkarze Fiorentiny do piłki. Oddali już drugi celny strzał, ale ponownie górą Zych.
Raków za każdym razem podchodzi wysokim pressingiem. Próbuje odebrać piłkę na połowie przeciwnika i kilkukrotnie taka sztuka już się Medalikom udała.
Już drugą okazję miał Raków po rzucie rożnym. Po raz drugi dośrodkowanie po tym stałym fragmencie nieudane.
Po raz pierwszy sprawdzony został Oliwier Zych. Skuteczna interwencja bramkarza po uderzeniu Robina Gosensa.
Dobre wejście w mecz Rakowa. Sporo animuszu i chęci gry, jak równy z równym. Piłkarze Łukasza Tomczyka nie mają zamiaru odchodzić od swojego stylu i chować się za podwójną gardą.
Kapitalnie poszedł Pieńko. Poradził sobie z rywalem, ale bramkarz bez problemu odbił piłkę na rzut rożny.
Z powodu rac lekki dym nad boiskiem, ale nie utrudnia on zbytnio widoczności, więc spokojnie można grać.
Piłkarze obu drużyn już na murawie. Przed chwilą wybrzmiał hymn Ligi Konferencji, a w sektorze gości odpalone zostały race. Mimo to wkrótce sędzia z Bułgarii powinien rozpocząć to spotkanie.
Co ciekawe, trzeci mecz Fiorentiny z polską drużyną w tym sezonie i trzeci bramkarz. Z Jagiellonią grali De Gea oraz Lezzerini, a między słupkami na Raków wystawiony został Oliver Christensen.
Dla Duńczyka sprowadzonego zimą ze Sturmu Graz, to dopiero drugi występ w barwach Violi. Debiutował w Pucharze Włoch z Como.
A w takim zestawieniu zagrają gospodarze dzisiejszego starcia:
W podstawowym składzie wicemistrzów Polski m.in Patryk Makuch. Trafi do siatki w drugim meczu z rzędu i znów uciszy hejterów?
Ogólnie jedenastka bez większych zaskoczeń.
Na taki skład zdecydował się trener Łukasz Tomczyk:
Witamy!
Po słabym występie Lecha i jego porażce 1:3, mamy nadzieję, że z lepszej strony we Florencji pokaże się Raków.
Fot. Newspix