W Madrycie są 42 szpitale. Gdyby jednak zliczyć wszystkich kontuzjowanych piłkarzy w Realu Madryt, okazałoby się, że na Santiago Bernabeu otwarto kolejną placówkę medyczną. I to, w dodatku, z nie najlepszym personelem. Aż ośmiu zawodników w szeregach Królewskich zmaga się z problemami zdrowotnymi.
Z listy nieobecnych niemalże można byłoby ułożyć jedenastkę, która biłaby się o największe trofea. Na jej szczycie znajduje się Kylian Mbappe (skręcone lewe kolano), a grono uzupełniają Jude Bellingham (uraz mięśnia półścięgnistego), Eduardo Camavinga (ból zęba), Rodrygo (zerwane więzadła krzyżowe), Eder Militao (zerwanie mięśnia dwugłowego z uszkodzeniem ścięgna), Dani Ceballos (uraz mięśnia płaszczkowatego), Alvaro Carreras (kontuzja mięśnia brzuchatego łydki) i David Alaba (uraz łydki).
Epidemia problemów zdrowotnych nawiedziła Real w najgorszym możliwym momencie. Sezon w LaLiga wkracza w decydującą fazę, tymczasem Królewscy tracą do pierwszej w tabeli FC Barcelony cztery punkty i muszą radzić sobie bez największych gwiazd. Jakby tego było mało, madrytczycy lada moment zmierzą się w 1/8 finału Ligi Mistrzów z rzecz jasna Manchesterem City.
Choć Arbeloa na ławce trenerskiej raczej rozczarowuje, niż zachwyca, trzeba obiektywnie przyznać, że mnożące się niczym grzyby po deszczu kontuzje z pewnością nie ułatwiają mu zadania. W stolicy Hiszpanii nie brakuje krytycznych głosów pod adresem sztabu medycznego. Jak opisuje Marca, piłkarze są niezadowoleni z pracy klubowych lekarzy, którzy zamiast pomagać – utrudniają powrót do zdrowia.
Szpital na Bernabeu. Plaga kontuzji nawiedziła Real
Szczególnym echem odbiła się sprawa Kyliana Mbappe. Francuz nieprzerwanie od grudnia zmaga się z kontuzją kolana. Mimo to, gwiazdor Realu grał z niedoleczoną kontuzją, aż wreszcie organizm odmówił posłuszeństwa. Wreszcie, sfrustrowany opieką medyczną w klubie, postanowił poszukać rozwiązania na własną rękę i wyjechał do Francji, gdzie przeszedł konsultację z tamtejszymi ortopedami, by zasięgnąć niezależnej opinii lekarskiej. Więcej o przypadku Mbappe możecie przeczytać TUTAJ.
Zresztą, nie on jedyny, bo w podróż do swojej ojczyzny udał się również Bellingham, który – podobnie jak Mbappe – zdecydował się na zasięgnięcie drugiej diagnozy. Ich wyjazdy są powszechnie traktowane jako wotum nieufności wobec klubowych medyków Realu.
Zdaniem hiszpańskich mediów, problem leży głębiej, sięgając sposobu zarządzania kadrą. – Poza każdą konkretną kontuzją sytuacja wskazuje na problem strukturalny. Klubowi nie udaje się wdrożyć skutecznego protokołu zapobiegania urazom, a liczba kontuzji mięśniowych wciąż jest bardzo wysoka. W ciągu ostatnich dwóch lat w dziale przygotowania fizycznego dochodziło ponadto do ciągłych zmian trenerów przygotowania motorycznego i osób odpowiedzialnych za opiekę medyczną, co świadczy o problemach w tym obszarze. Obecnie odpowiedzialni są Mihic (szef służb medycznych) oraz Pintus (trener przygotowania fizycznego) — specjaliści, których jeszcze niedawno odsunięto właśnie z powodu problemów fizycznych zespołu – opisuje Marca.
– Pojawiają się również wątpliwości dotyczące procesów readaptacji i powrotu do rywalizacji. Nawroty kontuzji oraz rekonwalescencje trwające dłużej, niż przewidywano, sugerują, że obecny system pracy nie jest tak skuteczny, jak powinien – czytamy dalej.
Trudno się nie zgodzić. Real ostatnimi czasy bardziej niż klub piłkarski, przypomina klinikę leczenia dla profesjonalnych zawodników. Ze wszystkimi tego konsekwencjami na płaszczyźnie sportowej.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Zły klub, zły moment. Dlaczego Piszczkowi nie wyszło w Tychach?
- Ile miejskie spółki przelewały na Śląsk Wrocław? Szokujące kwoty
- Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli
Fot. Newspix