Podczas meczu z Borussią Dortmund nerwy udzieliły się spikerowi FC Koeln. Kiedy gracz Kozłów obejrzał czerwoną kartkę, spiker powiedział do mikrofonu, że decyzja sędziego była „obrzydliwa”. Po końcowym gwizdku ze stadionowych głośników słychać było jego żale, że Kolonia nie otrzymała rzutu karnego. Jego zachowanie znalazło się pod lupą DFB.
Jakub Kamiński wreszcie z golem
Topspielem, a więc meczem rozgrywanym w sobotę o 18:30, ostatniej kolejki Bundesligi było starcie dwóch drużyn z Nadrenii Północnej-Westfalii – Kolonii z Borussią Dortmund. Kozły przegrały przed własną publicznością 1:2. Bramkę kontaktową w 88. minucie zdobył dla nich Jakub Kamiński. Polak strzelił swojego szóstego gola dla FC Koeln, a pierwszego od ponad trzech miesięcy. Kolonia zaliczyła już piąty z rzędu mecz bez wygranej. W tym czasie zdobyła tylko punkt. Wciąż jest nad kreską, ale ma tyle samo punktów, co zajmujące miejsce barażowe Mainz.
GOOOL 🇵🇱 KUBY KAMIŃSKIEGO! 🎯🤩
Rykoszet lekko pomógł, ale kto by na to patrzył? 🤷♂️ Szósta bramka w tym sezonie Bundesligi, wielkie brawa! 👏 #BundesTAK 🇩🇪 pic.twitter.com/MEA4cr92hv
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) March 7, 2026
Spiker Kolonii krytykował sędziego
Przez całą drugą połowę piłkarze Lukasa Kwasnioka musieli radzić sobie w osłabieniu. Tuż przed przerwą bezpośrednią czerwoną kartkę za atak na Maximiliana Beiera obejrzał Jahmai Simpson-Pusey. Wypożyczony z Manchesteru City stoper początkowo zobaczył tylko żółtą kartkę, ale po analizie VAR sędzia Daniel Siebert zmienił pierwotną decyzję. Czerwona kartka dla Simpsona-Pusey’a sprawiła, że nie wytrzymał stadionowy spiker. Powiedział do mikrofonu „Pfff, obrzydliwe!”, co powtórzyli za nim kibice Kolonii.
Nie była to jedyna sytuacja, w której emocje u spikera Kolonii wzięły górę. Po zakończeniu spotkania miał pretensje o nieodgwizdanie w doliczonym czasie drugiej połowy rzutu karnego dla gospodarzy. Ze stadionowych głośników wybrzmiało: – Wpakuję się w kłopoty, ale w doliczonym czasie piłkarz Borussii ewidentnie zagrał ręką. I nikt nawet nie pomyślał, żeby to sprawdzić. 71-letni Michael Trippel, który spikerem Kolonii jest od 1999 roku, miał rację, że będą kłopoty, bo jego zachowanie znalazło się pod lupą niemieckiej federacji.
🚨 Le speaker du 1. FC Köln, Michel #Trippel, a totalement craqué pendant le match contre le Borussia Dortmund.
Après le rouge de Jahmai Simpson-Pusey après VAR, il a lâché au micro dans le stade : « Dégoûtant, révoltant ! » 😱🟥#effzeh pic.twitter.com/zZFUk61QwB
— Unser Fußball (@unserfussball) March 9, 2026
Przepisy DFB oraz UEFA stanowią bowiem: – System nagłośnienia nie może być używany do nadawania komunikatów politycznych, wspierania drużyny gospodarzy ani jakiejkolwiek formy dyskryminacji zespołu gości. Przez system nagłośnienia mogą być nadawane komunikaty o neutralnej treści. Jak poinformował Express.de, niemiecka federacja odebrała działania Trippela jako „przekroczenie pewnej granicy” i wszczęła przeciwko niemu dochodzenie. Może mu grozić zawieszenie, ale prawdopodobnie skończy się na grzywnie.
Przeprosił, klub go skrytykował
Zachowanie Trippela błyskawicznie skrytykował dyrektor sportowy FC Koeln, Thomas Kessler.
– Michael jest w tym klubie od dawna. Wiem, że okazywanie emocji jest normalne, ale nie podoba mi się to, co się stało. To niedopuszczalne, żeby spiker wyrażał swoje emocje poprzez mikrofon – mówił w Sky Sport. Jego stanowisko poparł prezes klubu, Philipp Turoff, który określił incydent jako „niedopuszczalny wybuch”.
Na łamach lokalnej gazety KSTA Trippel przeprosił za swoje reakcje podczas meczu z BVB.
– Działałem pod wpływem emocji. Po namyśle żałuję swoich słów. Pracuję dla FC Koeln od 42 lat, z czego od 27 jako stadionowy spiker. Niekonsekwentne stosowanie systemu VAR doprowadziło mnie do szału. Systematycznie jest ono akceptowane, ale ja nie mogę tego tak po prostu zaakceptować. Zawsze byłem emocjonalny, ale teraz będę jeszcze bardziej powściągliwy przed mikrofonem.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Klapa zamiast panenki. Wylecieli przez to z pucharu [WIDEO]
- Chciał zagrać na mundialu dla zmarłego taty. Nie będzie go w barażach
- Jovicević wróci do ukraińskiego klubu? „Trwają dyskusje”
fot. Newspix