Pod względem jakości ten sezon to spory paździerz. Owszem – jest emocjonujący, ale klasy piłkarskiej nie ma w nim dużo. Można się obrażać, tworzyć różne teorie, że czołówka ma dużo punktów, bo z kolei dół tabeli jest mocny, natomiast jak się patrzyło na Legię czy Widzew przez ostatnie miesiące, to jakoś nikt nie mówił, że to dobre ekipy. Po prostu – mimo większych środków finansowych, sportowo jest kiepsko. A mecz Motoru z Górnikiem był tylko kolejnym widowiskiem miernego typu.
Akurat gdy pisałem te słowa, Josema miał piłkę na szesnastym metrze, natomiast skiksował. Mniej więcej tak wyglądał cały mecz – pełen kiksów, niedokładności, takiego wizualnego brudu, nijakości. Wszystko, tylko nie składne akcje i groźne uderzenia.
Motor na przykład przez całe spotkanie ani razu nie zatrudnił Łubika. To wydaje się wręcz nieprawdopodobne. Co można robić na boisku przez 90 minut, jak nie kopać w bramkę? Jak ci nie idzie, to przecież chociaż jeden czy drugi strzał rozpaczy z dystansu musi wpaść, no cokolwiek ten bramkarz rywala powinien zrobić, tym bardziej że to Łubik, gość zdolny do pomyłek.
A tu nic. Przecież Motor miał jeszcze ten komfort, że własnym boisku podejmował rywala, który grał w Pucharze Polski. Co więcej Górnik zaczął bez groźnego Chłania, bez Sadilka, który strzelił z Lechem. No nic tylko korzystać.
Nic takiego się nie stało – gospodarze stworzyli ze dwie lepsze akcje na krzyż, najgroźniej było, gdy dośrodkowanie Wolskiego z rożnego wybito z linii, ale trudno uznać to za strzał. Natomiast nawet jeśli ktoś chciałby być tak życzliwy, choć statystycy nie są, to i tak obrazu Motoru to nie poprawia.
Czy Górnik był więc lepszy? Niewiele. Ale przynajmniej zatrudnił Brkicia – raz Janicki, anemiczna próba (ale była!), raz Janża, już ładnie, z polotem, z woleja, natomiast Brkić udowodnił po raz kolejny w tej rundzie, że jest w świetnej formie.
No, ale co… Tak, te dwie linijki tego lepszego Górnika wystarczą, żeby opisać, co najważniejsze w ofensywie.
Górnik od listopada wygrał dwa mecze. Jest marzec. Mimo tego zabrzanie wciąż są na miejscu, które gwarantuje puchary. To co, reszta nie gra w piłkę, że nikt go nie może przegonić? No gra, ale słabo i to tylko jeden z przykładów, dlaczego sportowo ten sezon jest naprawdę kiepski.
Płacz odrealnionych optymistów tego nie zmieni.
Zmiany:
Legenda
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Wystarczył trener, by Widzew wyglądał jak poważna drużyna
- Bukari i Isaac poza składem. „Wybieram tych, którzy mają wygrać”
- Frederiksen: Remis byłby sprawiedliwszym rezultatem
- Ojrzyński z nową Bandą Świrów. Lubin ma lidera!
Fot. Vecteezy.com