Hollywoodzki sen trwał do 82. minuty. Chelsea o włos od kompromitacji

Maciej Piętak

07 marca 2026, 21:54 • 6 min czytania 1

Reklama
Hollywoodzki sen trwał do 82. minuty. Chelsea o włos od kompromitacji

Drugoligowe Wrexham AFC było o krok od sprawienia gigantycznej sensacji w piątej rundzie FA Cup. Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry zespół z Championship prowadził z Chelsea. The Blues uciekli ostatecznie spod topora i po dogrywce rzutem na taśmę awansowali do ćwierćfinału.

Żenująca Chelsea

Do 40. minuty The Blues oddali zaledwie jeden „strzał”. Użyliśmy cudzysłowu, bo trudno nazwać to, co zrobił Garnacho, uderzeniem. Argentyńczyk dostał podanie z prawej strony od Pedro Neto i zamiast posłać piłkę w kierunku bramki… kopnął w stronę Portugalczyka.

Taki stan rzeczy wynikał z bardzo dobrej gry miejscowych. U ekipy z Championship było widać szybką, dynamiczną grę, umiejętne utrzymywanie się przy piłce w strefie środkowej i liczne podania na wolne pole. A przestrzeni obrońcy Chelsea zostawiali w sobotę sporo.

Po jednym z takich zagrań padła pierwsza bramka w meczu. W 18. minucie Callum Doyle zagrał lagę na Sama Smitha. Anglik znalazł się pomiędzy Tosinem Adarabioyo a Benoit Badiashilem, ale nic sobie nie robił z ich obecności. Ruszył w pole karne Chelsea z własnej połowy, nie dał się dogonić i uradował cały stadion, na którym obecni byli Ryan Reynolds czy Rob McElhenney.

Reklama

Walijczycy byli doskonale zorganizowani właśnie do 40. minuty, kiedy to Liam Delap wziął sprawy w swoje ręce. Angielski napastnik kapitalnie zastawił się w środku pola i minął Dominica Hyama. Zrobiło się miejsce w środku, Delap zgrał na lewo do Garnacho, a ten oddał płaski strzał, po którym piłka zatrzepotała w siatce.

Reklama

Dużo było jednak w tym szczęścia. Bardzo dużo. Baaardzo dużo. Próbę Argentyńczyka starał się bowiem zablokować na linii bramkowej Thomason, ale wybijając piłkę, trafił w plecy bramkarza. Futbolówka znowu poleciała w stronę bramki i angielski wahadłowy nie dał już rady nic zrobić.

Po bramce Chelsea powoli się rozkręcała i wydawało się, że po przerwie goście dokręcą śrubę.

Nic bardziej mylnego.

Reklama

Wrexham zasłużyło na bramkę

W drugiej połowie Walijczycy wrócili do dobrej gry z pierwszej części spotkania. Znowu próbowali szukać miejsca za linią obrony Chelsea. Agresywnie doskakiwali do rywala i starali się stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry.

I to się opłaciło.

Gospodarze stwarzali więcej okazji po zmianie stron. Może nie były stuprocentowe, ale Sanchez z pewnością liczył na spokojniejszy wieczór. W końcu, po kolejnym rzucie rożnym, piłkę nienajlepiej wybił Garnacho – dopadł do niej Windass i huknął jak z armaty, piętką odbił ją Doyle, myląc bezradnego hiszpańskiego bramkarza. W pełni zasłużony gol.

Reklama

Do awansu Wrexham potrzebowało wytrzymać zaledwie 10 minut.

The Blues się ogarnęli

Niestety dla postronnych kibiców – nie udało się. A cóż byłaby to za historia, gdyby kopciuszek z Walii, zarządzany przez hollywoodzkich aktorów, wyeliminował klubowych mistrzów świata.

Jednak w 82. minucie, po tym jak Dobson wygrał kolejny pojedynek (ich liczba zakręciła się w całym meczu koło dziesięciu), poślizgnął się i uciekł mu Santos. Następnie równowagę stracił Thomason, któremu urwał się Acheampong, a ten strzelił pod ladę i wyrównał. Znowu sporo szczęścia miała londyńska ekipa.

Reklama

Można by tu zacytować powiedzonko: „gra bez farta, ekhm, nic nie warta”. The Blues upiekło się także w 86. minucie, kiedy Windass starał się dobić strzał Thomasona, ale główką nie trafił do niemal pustej bramki.

Suma szczęścia w futbolu musi jednak wyjść na zero i chwilę później to Chelsea powinna zapewnić sobie awans do ćwierćfinału Pucharu Anglii. Garnacho wycofał piłkę, Cucurella ją przepuścił, a Neto obił jedynie poprzeczkę.

Reklama

Szczęście błyskawicznie jednak opuściło miejscowych, wszak chwilę później Dobson agresywnie zaatakował Garnacho. Początkowo arbiter pokazał żółtą kartkę, ale po interwencji VAR ostatecznie wysłał zawodnika do szatni. Szkoda Dobsona, bo do wyrównującej bramki Londyńczyków rozgrywał naprawdę świetne zawody.

Wrexham dociągnęło do końca doliczonego czasu, choć to grający w osłabieniu gospodarze stworzyli najgroźniejszą okazję. Z dystansu huknął Cleworth, ale prosto w dobrze ustawionego Sancheza.

Zatem czekała nas dogrywka.

Reklama

„Kontrola” Londyńczyków i dramat w końcówce

W dogrywce mecz wyglądał już tak, jak wielu oczekiwało. Wrexham opadło z sił i cofnęło się, czekając na ruch przeciwników. Taka taktyka się nie sprawdziła, bo już po sześciu minutach Dario Essugo rewelacyjnie dośrodkował w pole karne, do piłki dopadł Alejandro Garnacho i… w pierwszej chwili niektórym mogło się wydawać, że obił jedynie słupek, ale piłka wpadła do bramki po odbiciu się od jej wewnętrznej części i zaraz z niej wypadła. Zresztą zobaczcie sami:

Reklama

Zrobiło się lekkie zamieszanie – Garnacho nie wiedział, czy się cieszyć, Liam Rosenior też w pewnym momencie rozłożył ręce, ale ostatecznie gol został uznany, bo o spalonym mowy być nie mogło.

W kolejnych minutach Chelsea włączyła tryb ekonomiczny i wydawało się, że kontroluje spotkanie.

To była jednak tylko pozorna kontrola.

W drugiej połowie dogrywki piłkarze Wrexham niemal dokonali czegoś niemożliwego. Kieffer Moore dopadł do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki, a z najbliższej odległości futbolówkę wpakował do bramki Lewis Brunt. Stadion eksplodował, ale sędzia chwilę później odgwizdał spalonego. Niedługo później minimalnie niecelnie uderzał O’Brien.

Reklama

Ostatecznie Joao Pedro postawił kropkę nad i. Dostał podanie w środku pola od Essugo, ruszył na bramkę rywala, miał masę miejsca i bezproblemowo wszedł w pole karne i golem udokumentował swoją świetną dyspozycję w ostatnich tygodniach.

Reklama

Powtórzymy się, ale, ach, cóż to mogła być za historia. Dzisiaj szczęście nie było jednak po stronie miejscowych. Każdy, dosłownie każdy fan Wrexham, może być dumny z tego, co zaprezentowali piłkarze przeciwko The Blues. Po ostatnim gwizdku każdy sympatyk miejscowych wstał i zaczął klaskać.

Chelsea z kolei nie rozegrała w sobotę wybitnego spotkania, ale w kluczowych momentach nie brakowało jej skuteczności, dzięki czemu to ona zagra w ćwierćfinale FA Cup.

Wrexham – Chelsea 2:4 pd. (1:1, 2:2, 2:3)

  • 1:0 – Sam Smith 18′
  • 1:1 – Arthur Okonkwo (gol samobójczy) 40′
  • 2:1 – Callum Doyle 79′
  • 2:2 – Josh Acheampong 82′
  • 2:3 – Alejandro Garnacho 96′
  • 2:4 – Joao Pedro 120+5′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna